Niestety Polonia przegrała z Wisłą Kraków w ostatnim domowym meczu I ligi. Jedyna bramka w meczu została strzelona przez gości w pierwszej połowie. Rywal zdecydowanie zasłużył na zwycięstwo i mógł spokojnie wygrać dużo wyżej, ale świetnie bronił nasz bramkarz albo pudłowali goście.
Pierwsze minuty były dość spokojne. Na pierwszą okazję w meczu czekaliśmy do 6 minuty. Wówczas przed polem karnym Wisły opanował piłkę Dani Vega i zdecydował się na uderzenie z dystansu. Futbolówka przeleciała nieznacznie obok słupka. Generalnie przewagę mieli jednak goście. Za wiele z niej na szczęście nie wynikało, mądrze broniła się Polonia. W 14 minucie „Czarne Koszule” wykonywały rzut wolny na połowie rywale, ale wszystko skończyło się bardzo nieudaną próbą uderzenia w wykonaniu Dave’a Gnaase. Przewaga Wiśle przyniosła w końcu gola, ale po kontrataku. Na połowie rywali piłkę stracił Jakub Budnicki, Wisła ruszyła z kontrą, piłka dotarła do osamotnionego rywala w polu karnym Polonii i ten płaskim strzałem skierował piłkę do bramki. W 23 minucie mogło być już 2:0 dla Wisły. Po szybkiej akcji jeden z graczy Wisły otrzymał podanie w polu karnym, bez problemu minął İlkaya Durmuşa, ale na szczęście strzał z ostrego kąta obronił Mateusz Kuchta. W kolejnych minutach kilka razy zaatakowała Polonia, ale najpierw niecelnie dośrodkował Robert Dadok, a potem ten sam zawodnik niecelnie uderzał z dystansu. W 29 minucie wreszcie blisko było gola dla Polonii. Piłkę przed polem karnym gości odebrał Łukasz Zjawiński, odegrał do Vegi. Jego uderzenie zostało zablokowane, ale piłka dotarła jeszcze do Dadoka. Strzał drugiego skrzydłowego niestety też zatrzymał się na nogach obrońcy. Po chwili „Czarne Koszule” przeprowadziły niezłą akcję prawą stronę, ale dośrodkowanie Vegi minęło wszystkich graczy. W 34 minucie przypomnieli o sobie gracze Wisły i wywalczyli rzut rożny. Został on sprytnie rozegrany, ale ostatecznie wybronili się gracze Polonii. W 38 minucie Polonia wyprowadziła niezły kontrakt, jednak dośrodkowanie Ernesta Terpiłowskiego zostało zablokowane i miała Polonia tylko rzut rożny. Niezłe dośrodkowanie wybił bramkarz. Po chwili znów piłka wróciła w pole karne Wisły. Tym razem futbolówkę wybił obrońca gości na kolejny rożny. „Czarne Koszule” rozegrały na krótko i ostatecznie skończyło się niecelnym uderzeniem z dystansu Durmuşa. Nasiliły się ataki Polonii i efektem był znów rzut rożny. Dobre dośrodkowanie niestety minęło naszych graczy. W 43 minucie bardzo dobrą okazję na gola zmarnował Dadok. Świetnie Gnaase przedarł się środkiem i odegrał do skrzydłowego. Ten niestety strzelił lekko i prosto w bramkarza. Tuż przed przerwą było spore zamieszanie pod polem karnym Polonii, akcję zakończyło na szczęście bardzo niecelne uderzenie z dystansu. Do przerwy Wisła prowadziła 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Polonii. W 47 minucie blisko było bramki bezpośrednio z rzutu rożnego dla „Czarnych Koszul”, ale piłka zatrzymała się na słupku. Polonia nie opuszczała połowy rywali i miała po chwili dwa kolejne rożny. Pierwszy nie przyniósł większego zagrożenia. Drugi natomiast zamienił się w kontrę dla Wisły. Dwóch graczy Wisły ruszyło na Terpiłowskiego. Po chwili rywal znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak górą był Kuchta. Po chwili znów było bardzo blisko bramki dla Wisły. Strzał z dystansu odbił przed siebie Kuchta, rywal dobił, ale z linii bramkowej wybił jeden z naszych zawodników. Niestety napór Wisły nie ustawał. W 54 minucie po indywidualnej akcji rywala znów Polonię uratował Kuchta. Wisła kompletnie zamknęła „Czarne Koszule”, ale jakoś bronił się nasz zespół. W 58 minucie wreszcie Polonia doczekała się okazji na kontratak, ale ten zakończył się tylko zablokowanym strzałem Vegi. Miała jednak jeszcze Polonia rzut rożny. Świetną okazję miał po nim Hajdin Salihu, ale jego strzał kapitalnie obronił golkiper. Po chwili Wisła miała kapitalną okazję po bardzo dobrej szybkiej akcji. Znów na posterunku był Kuchta. W kolejnych minutach nie działo się za dużo ciekawego. Gra toczyła się w środku pola, a ataki kończyły się skutecznymi interwencjami obrońców. Wisła była jednak zespołem, który miał dużą przewagę. Polonia nie potrafiła się utrzymać przy piłce. W 75 minucie jeden z zawodników Wisła bardzo dobrze uderzył z dystansu, ale wyciągnął się Kuchta. Miała jeszcze Wisła rzut rożny, znów było bardzo groźnie, ale tym razem uratowała Polonię poprzeczka. W 79 minucie wreszcie to nasz zespół przedarł się w pole karne gości. Ładna akcja zakończyła się niestety niecelnym podaniem. W 80 minucie mogło być już po meczu. Po dalekim zagraniu rywal znalazł się sam na sam, ale zdążył jeszcze mu przeszkodzić Salihu i w efekcie strzał z bliska był bardzo niecelny. W 83 minucie udało się „Czarnym Koszulom” wywalczyć rzut wolny ok. 25 m. od bramki rywali. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował się Zjawiński, ale uderzył wysoko nad bramką. W 86 minucie goście zmarnowali jeszcze lepszą okazję. Rywal właściwie stanął przed pustą bramką, ale źle przyjął piłkę i ostatecznie zdążył do niej Kuchta. W 87 minucie znów o dużym szczęściu mogła mówić Polonia, tym razem niecelny był strzał głową z bliska. Polonia broniła się rozpaczliwie i w 88 minucie ponownie uratował sytuację Kuchta. Wisła miała rzut rożny, po nim oddany został bardzo groźny strzał głową, ale kapitalnie obronił Kuchta. Ostatecznie Wisła wygrała tylko 1:0.
15 maja 2026 r., Warszawa
Polonia Warszawa – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
Polonia: Mateusz Kuchta – Ernest Terpiłowski (74. Diogo Brasido), Hajdin Salihu, Jakub Budnicki, İlkay Durmuş – Dave Gnaase – Dani Vega, Benedykt Piotrowski, Simon Skrabb (81. Kacper Kostorz), Robert Dadok (60. Patryk Janasik) – Łukasz Zjawiński.


34 kolejka
33 kolejka


Żal… patrzeć na tych kopaczy. Nie chciał bym w przyszłym sezonie widzieć 3/4 tej miernoty piłkarskiej pod przywództwem tak słabego trenera.
Gdyby Wisła grała dzisiaj o awans to dostalibyśmy spokojnie 4-5 do jaja. My w tym meczu nie istnieliśmy, poza strzałem Dadoka w bramkarza i główką Salihu nie pokazaliśmy totalnie nic.
Benedykt Piotrowski z resztą ekipy ze środka pola nadawali się dzisiaj co najwyżej do tarcia chrzanu, sporo strat oraz brak doskoku i agresji, niecelne podania, strefa oddana totalnie przeciwnikowi.
Kompletny brak charakteru oraz ikry ze strony naszych kopaczy, niestety z takim podejściem i TRENEREM nie mamy czegokolwiek szukać w ekstraklasie bo niestety każdy mecz wyglądałby tam jak ten dzisiejszy. Dajcie sobie spokój z tymi barażami.
Co do Pana Pawlaka, to po dzisiejszym widowisku powinien podać się do dymisji, bo to jest wstyd co dzisiaj się wydarzyło na murawie.
Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu , a w kontakcie z Wisłą byliśmy tylko dzięki bardzo dobrym interwencjom Kuchcika Druga połowa to już kompletna dominacja Białej Gwiazdy.
Z taką grą nie mamy czego szukać w Ekstraklapie. Baraże w tym sezonie były by nieporozumieniem.
W meczu Wisłą- Kuchta tylko 1-0.
Nad resztą spuśćmy zasłonę milczenia.
Dwie sprawy:
Patrząc na sam wynik, można powiedzieć ” żaden wstyd 0:1 z liderem ligi „. Jednak chyba każdego, kto ma Polonię w sercu bolał ten dzisiejszy mecz. Dodatkowo można śmiało napisać, że oczy bolało patrząc się, na naszą bezradność. Kuchta, który jest klasą sam w sobie, i wybronił 9 strzałów, jest klasą sam w sobie. Zjawiński był dobrze kryty i przez większość spotkania był niewidoczny. Gdyby ten mecz zakończyłby się wynikiem 0:6, też nie byłoby to przesadą. Brak agresywności, niecelna podania i do tego przeciwnik o dwie klasy lepszy. Wisła obnażyła wszelkie problemy naszej ukochanej Polonii…
Druga kwestia:
Wieczysta moim zdaniem nie chce awansować do EKSTRAKLASY. Dodatkowo mają kłopoty z licencją. Może się zatem zdarzyć, że możemy zagrać w barażach nawet z siódmego miejsca. Pytanie tylko po co mamy walczyć o ekstraklasę z tą grupą zawodników ? Aby już będąc w niej, w każdym meczy przegrywać po 0:3 lub 0:4 i z hukiem spaść z ligi ?
Czekamy na mecz z Odrą…
Z 7 miejsca o baraże zagrać nie możemy. Jeśli Wieczysta będzie trzecia, a nie ma licencji , to drużyna z 6 miejsca przechodzi do finału baraży walkowerem. Może na to liczyli dziś nasi piłkarze grając tak jak grali…. Tyle, ze Ruch I Miedź mogą pokrzyżować nasze chytre plany 😉
Może jakimś cudem zagramy w barażach ale nie awansujemy bo na to nie zasługujemy. ŁKS jest znacznie od nas lepszy. Trener się już wypalił i co najmniej połowa kadry do wymiany.
Już raz zwolnienie Pawlaka odwoływałem, ale jednak nie potrafi jakoś współpracować z zawodnikami. Trzeba szukać kogoś innego Piłkarzy mamy lepszych niż rok temu, a wyniki gorsze. Widać też regres w grze. Od meczu z Wieczystą coś takiego jak presing nie istnieje w grze naszej drużyny. Są jakieś epizody 5 minutowe i na tym koniec. Może dać szansę Wesołowskiemu?