Polonia ogrywa Chrobrego w końcówce

Polonia mimo przeciwności losu zaskakuje dziś wszystkich. Ambicja popłaca. Zespół Mariusza Pawlaka odważnie podszedł dziś do barażowego rywala i się opłaciło. W końcówce, dzięki bramce, Łukasza Zjawińskiego udało się zatrzymać 3 pkt na K6!

Łukasz Zjawiński

Zjawiński zdobył bramkę w samej końcówce po bardzo precyzyjnie wykonanym kornerze z prawej strony boiska. Dośrodkowanie Patryka Janasika potężną główką sfinalizował drugi strzelec ligi.

Mecz szybciej rozpoczęli goście, którzy po rajdzie z prawej flanki sprawdzili Mateusza Kuchtę. W 8 minucie ciekawie zrobiło się pod bramką Chrobrego – najpierw Dave Gnaase zagrał w pole karne, a tam piętką Jakub Budnicki znalazł Zjawińskiego, który prawie pokonał golkipera rywali. Goście odpowiedzieli kąśliwym strzałem przy słupku, po rozegranym krótko w 15 minucie, rzucie wolnym. Poloniści próbowali groźnych kontr, ale po jednej z nich strzał Zjawińskiego zatrzymał się na obrońcy gości.

„Zjawka” był bardzo zdeterminowany do zdobycia gola. W sumie w spotkaniu próbował chyba każdą dozwoloną częścią ciała. W 58 minucie jego uderzenie lewą nogą z trudem zatrzymał bramkarz gości. Chwilę później podobnie zakończyła się próba „loba” i groźny strzał po wrzutce Daniela Vegi.

25 kwietnia 2026 r.
Polonia – Chrobry Głogów 1:0 (0:0)
bramki: Łukasz Zjawiński 89

Polonia: Mateusz Kuchta – Diogo Brasido, Souleymane Cissé, Jakub Budnicki, Patryk Janasik – Dave Gnaase – Dani Vega, Simon Skrabb (80. Kacper Kostorz), Nikita Vasin (63. Benedykt Piotrowski), İlkay Durmuş (80. Ernest Terpiłowski) – Łukasz Zjawiński.

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

8 thoughts on “Polonia ogrywa Chrobrego w końcówce

  1. My powinniśmy to wygrać luźno 5:0, ale goście z Głogowa mieli tyle farta, że aż ciężko było uwierzyć. Ciężko też uwierzyć, że to ta sama ekipa, która grała w Niepołomicach taki dramat. Świetny mecz. Dobrze że w końcu wpadło do siatki, bo gdyby nie wpadło, niedosyt byłby gigantyczny

  2. W tej lidze trzeba jeździć na dupach i wierzyć, że wreszcie coś wpadnie.
    No i wpadło. Gdyby nie wpadło, to było by to niesprawiedliwe, ale szukaj człowieku sprawiedliwości w piłce nożnej w I lidze – stylu życia. 😉
    Gdyby nasi grali tak zawsze, to frekwencja by była sporo wyższa, a i wyniki lepsze. No i by się okazało, że da się wygrywać u siebie…
    Taka jeszcze refleksja mnie naszła. W latach 90-tych było takie powiedzonko: „Bez muzina nie na druzina”. Niech mnie nikt tu nie śmie posądzać o rasizm – ja jestem starej daty, wychowany na cudownym elementarzu Mariana Falskiego, w którym był wierszyk Juliana Tuwima o murzynku Bambo, który był „naszym koleżką”. W moim zasobie słownictwa nie ma jakichkolwiek rasistowskich konotacji słowa „murzyn”. Wręcz przeciwnie – to był mój koleżka, który właził na palmę (ja w tym czasie właziłem na jabłonkę) – bo na jakie drzewo miał wchodzić mój koleżka bambo, skoro jabłonki nie miał do dyspozycji?
    Wracając do brzegu: Souleymane Cissé powinien bezwzględnie grać w pierwszym składzie. On zawsze jeden raz musi coś spieprzyć (dziś tez miał stratę, która mogła się skończyć golem dla przeciwnika), ale dziwnym trafem kiedy on gra, to nie przegrywamy. Dzisiaj mimo bólu (mam nadzieję, że mu nie złamali ręki) dotrwał do końca. Lubię ludzi którzy oddają serducho, bo w tej lidze, jak wspomniałem na wstępie, liczy się wiara i jazda na dupie.
    Jak to miło wyjść ze stadionu na Konwiktorskiej ulicy, wrócić do domu i na złośliwe pytanie małżonki (absolutnie nie rozumiejącej na jaką cholerę małżonek traci czas na jakieś mecze, po których o mało zawału nie dozna) – „co, znowu przegrali?” odpowiedzieć: „a NIEEE”…

Dodaj komentarz