Niestety zakończyła się bardzo długa seria Polonii meczów bez porażki. Dzisiaj nasz zespół musiał uznać wyższość ŁKS-u Łódź. Rywale strzelili gola w ostatniej akcji pierwszej połowy i utrzymali to prowadzenie do samego końca.
Pierwsi zaatakowali rywale, ale dośrodkowanie było za mocne i gracz ŁKS-u nie opanował piłki. Polonia odpowiedziała akcją lewą stroną w 2 minucie. Po wrzutce głową uderzał Łukasz Zajwiński. Strzał z trudnej pozycji był bardzo niecelny. W 5 minucie głową strzał oddał jeden z piłkarzy ŁKSu, również niecelnie. W 7 minucie przed dobrą okazją stanął Dani Vega. Po dośrodkowaniu piłka spadła pod jego nogi, ale sytuacyjnie uderzył bardzo nieczysto i niecelnie. W 9 minucie to ŁKS mógł wyjść na prowadzeniu. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłka dotarła do zamykającego akcję rywala, ale jego strzał z ostrego kąta świetnie obronił Mateusz Kuchta. Mieli goście jeszcze rzut rożny, ale udało się Polonii wybronić. W następnych minutach nie działo się dużo. Miał ŁKS jeden rzut wolny na naszej połowie – nic z niego nie wynikło. W 18 minucie nasz zespół wykonywał rzut rożny – bardzo słabe dośrodkowanie zatrzymało się na pierwszym obrońcy. W 25 minucie rzut rożny wykonywali gracze ŁKS-u. Po kilku główkach w końcu piłkę złapał Kuchta. W odpowiedzi Polonia zaatakowała prawą stroną i udało się wywalczyć rzut rożny. Mocno dośrodkowaną futbolówkę pewnie złapał bramkarz. W 29 minucie mogło być niebezpiecznie po stracie Marka Mroza na własnej połowie. Płaskie dośrodkowanie na szczęście złapał Kuchta. W 31 minucie ŁKS zdecydował się na daleki wrzut z autu, ale górą byli nasi gracze. W 36 minucie wreszcie zobaczyliśmy ofensywną akcję Polonii. Strzał Vegi został jednak zablokowany i „Czarne Koszule” miały tylko rzut rożny. Zakończył się faulem naszego gracza. W 41 ŁKS po długim zagraniu na naszej lewej stronie uzyskał kolejny rzut rożny. Został on bardzo źle wykonany i bez problemu wybił nasz zawodnik. Niestety goście nadal utrzymywali się przy piłce i w 44 minucie znów dorzucali spod bocznej chorągiewki. Ponownie dobrze zachowała się nasza obrona. Niestety napór gości przyniósł im w końcu gola. Z linii obrony zagrane zostało dalekie podanie na naszą lewą stronę. Tam nie dogadał się Jakub Budnicki z İlkayem Durmuşem, rywal zgrał głową do osamotnionego kolegi, a ten strzałem z ostrego kąta nie dał szans Kuchcie. Do przerwy Polonia przegrywała 0:1
Pierwsza w drugiej połowie zaatakowała Polonia. Jednak nie przebił się w polu karnym ŁKS-u Zjawiński. W 47 minucie ŁKS miał rzut wolny na naszej połowie. Mocne dośrodkowanie pewnie złapał Kuchta. W następnych minutach przy piłce utrzymywała się Polonia i w 52 minucie udało się wywalczyć rzut rożny. Po słabym uderzeniu głową bez problemu złapał bramkarz. Po chwili Polonia miała szansę na poprawkę z rzutu wolnego. Dośrodkowanie było całkiem niezłe, ale osaczony rywalami Dave Gnaase uderzył niecelnie głową. W 58 minucie było groźnie po stracie Mroza, ale uderzenie z ostrego kąta rywala tym razem było niecelne. W 59 minucie na indywidualną akcję zdecydował się Vega. Niestety uderzenie zostało zablokowane. Miała Polonia jeszcze rzut rożny, jednak wybili goście. „Czarne Koszule” zyskały sporą przewagę, ale od początku meczu bardzo brakowało pomysłu na sforsowanie szczelnej obrony ŁKS-u. W 67 minucie Polonia kompletnie pogubiła się w rozegraniu piłki i ŁKS ruszył z bardzo groźną kontrą. Na szczęście rywal fatalnie uderzył. W 73 minucie „Czarne Koszule” wywalczył rzut rożny. Niestety dzisiaj one też nie wychodziły naszym graczom. W 76 minucie powinno być 1:1. Świetne dośrodkowanie z prawej strony dotarło do Vegi, ale ten trafił prosto w bramkarza. Powinien dobić Simon Skrabb, ale strzelił nad bramką. W 81 minucie ŁKS zmarnował kolejną okazję. Rywal bardzo łatwo ograł Budnickiego i wystawił piłkę swojemu koledze. W ostatniej chwili strzał zablokował Gnaase. Goście utrzymali się przy piłce i wywalczyli rzut rożny. On zakończył się tylko niecelnym uderzeniem. W 84 minucie to Polonia wywalczyła rzut rożny. Niestety znów bez problemu wybili rywale. Kolejne minuty upłynęły na bezradnym rozgrywaniu Polonii. W końcu sędzia zakończył mecz. Polonia przegrała 0:1.
09.03.2026 r., Warszawa
Polonia Warszawa – ŁKS Łódź 0:1 (0:1)
Polonia: Mateusz Kuchta – Ernest Terpiłowski (59. Diogo Brasido), Hajdin Salihu, Jakub Budnicki, İlkay Durmuş (90. Erjon Hoxhallari) – Dave Gnaase Ż – Dani Vega, Oliwier Wojciechowski (59. Simon Skrabb), Marek Mróz (77. Kacoer Kostorz), Robert Dadok (59. Antoni Klukowski) – Łukasz Zjawiński.


31 kolejka
30 kolejka


Piłkarzom to się dzisiaj dyscypliny sportowe pomyliły, 3/4 meczu klepanie podań po okręgu wokół jedenastki rywala. To nie piłka ręczna panowie.
Więcej pisał nie będę na temat tego pseudo widowiska bo ręce to same opadają.
Słaby mecz dwóch słabych drużyn z których jednej bardziej się chciało. Wygrana ŁKSu zasłużona a nam pozostaje wiara że dwa następne spotkania wygrani i włączymy się do walki o bezpośredni awans.
Tylko KSP!!!
Okropne rozczarowanie. I znów u siebie!
Zasłużone zwycięstwo ŁKS (nie do końca, bo mogło być 0:2, a nawet 0:3).
ŁKS nakrył Polonię czapką.
Szoka taktycznie upokorzył Pawlaka.
Czemu, do ciężkiej cholery, nie zagrał dzisiaj Vasin?
Polonia, to styl życia. Zawsze, kiedy na mecz przyjdzie dużo ludzi i już się frekwencyjnie witamy z gąską, to drużyna musi zniechęcić ludzi swoją beznadziejną grą.
Nie dziwmy się frekwencji. Można ten mecz było obejrzeć w TV. Wprawdzie kiełbasy na stadionie dobra kibic by nie zjadła, ale przynajmniej mogła wyłączyć telewizor i zająć się czymś pożytecznym.
Dawno nie oglądaliśmy tak słabej Polonii … ŁKS wyprzedzał naszych zawodników i gryzł trawę, wygrał zasłużenie. Oby to była jednorazowa wpadka, a nie jakaś zła passa. Tych zawodników stać na dużo więcej. Wiemy to. Nie wiem z czego wynika taka słaba postawa. Oby to tylko jeden mecz w takim wykonaniu.
Absolutnie zasłużona wygrana ŁKS. Naszym dziś nic nie wychodziło i poza Dave Gnasse nie można nikogo wyróżnić. No może niektórzy po prostu mniej zawiedli, a inni zdecydowanie bardziej. Wygrywając mogliśmy zyskać przestrzeń z widoczna już przewagą. Następny mecz z potencjalnie mocnym rywalem na wyjeździe , więc praktycznie pewne 3 punkty i by było OK. Niestety problem polega na tym, że połowę meczów musimy rozegrać w domu , a tu nam idzie mizernie. Co się dzieje z boiskiem? Zawsze było dobre , a teraz to piaskownica….
wstyd, tylu kibiców przybyło i co zobaczyło? starego Pawlaka i stare nawyki. gra do tyłu, zwolnione tempo, zero dokładności. dawno takiego dziadostwa nie widziałem.
niestety znowu przegrana z ogonami i u siebie. Pawlak nie umie sobie z tym poradzić, to z czym do ekstraklasy. Chyba tylko z hasłem jazda z k……, w tym byli dobrzy jedni i drudzy.\
nie wiem jak można było tolerować Terpiłowskiego, Mroza i Dadoka. Dzisiaj to byli antypiłkarze. może trzeba wprowadzić zasadę, jak komuś nie idzie to niech poprosi sam o zmianę. Gdyby ich zmienił po połowie to może coś by się urodziło, a tak w 80 minucie grali po obwodzie, jak za dawnych lat.
zaraz ktoś napisze, jedna wpadka, minie……
zaraz remis w Pruszkowie i po ptakach, zresztą z taką grą to awans zbędny. tam będzie odwrotnie jedno zwycięstwo od święta przy takich”zsobach” !!!
Wracać do domu po takim meczu jest przygnębiające. Jeszcze gdyby ten ŁKS zagrał mecz rundy, a my mielibyśmy mnóstwo akcji i sytuacji i tylko pech by nam przeszkodził wtedy byłoby się łatwiej z tego otrząsnąć.
Za tydzień gramy z Pogonią Grodzisk i szykuje się mecz z wieloma podtekstami, a ich a nasz niedoszły trener Stokowiec siedział na trybunach i obserwował.
Dziś zmiany nic nie wniosły. Czemu Vasin siedział na ławce to wie pewnie tylko trener. Nie wystarczyło, że z ogromnym zaangażowaniem zagrał Gnaase, a Vega szarpał z boku ile sił starczało.
Przegrywamy , a piłka sobie krąży cierpliwie po obwodzie. Strzału z dystansu to żadnego nie było, Zjawiński chyba ani razu nie doszedł do sytuacji strzeleckiej. Kostorz tak samo.
Zamknijmy ten mecz, zapomnijmy o nim, bo smutek jest duży. Tyle nadziei a wyszlo jak często.
Idz man w hu…tylko tyle I az tyle.
Tego nie dalo sie ogladac.
Panie Nitot zapomnij pan o przyzwoitej frekfencji!
Wygrywają z Ruchem, potem z Wieczystą. A kiedy przyjeżdża chujowizna z Łodzi, to wpierdol. I ja mam uwierzyć, że Polonia to drużyna na awans? To jakiś żart. K6 to naszym piłkarzom dobrze nie służy
Przeje…śmy ponad 300 km bo Polonia wzywa- ale po co ztaka grą… Dno i mój i to u siebie przy mega dopingu. Żal…
.
Co się powtarza na Polonii ? Zaczyna iśc, zwycięstwa na wyjeździe z mocnymi rywalami po niesamowitej grze. Na K 6 przychodzi wreszcie 4 tysiące ludzi (kiedy tak było ?) . Atmosfera na trybunach, kibice gości obrażają Polonię i vice wersa . Słowem mecz zapowiada się jak trzeba. I co dostajemy ? Tragiczną naszą grę, człapanie po boisku, kompletny brak kreatywności. Poza Gnase i Kuchtą ktoś grał ? Pod koniec graliśmy na 2 napastników i KOMPLETNIE NIC Z TEGO NIE SZŁO. Oddaliśmy JEDEN CELNY STRZAŁ NA BRAMKĘ ŁKS ! Rozumiem, do przerwy katastrofa ale po przerwie nie było lepiej. Co sztab wymyślił na drugą połowę ? Jak kto wyżej napisał trener Szoka przykrył czapką naszego Pawlaka. Szoka jako trener Znicza gasił Polonie w zeszłym sezonie. Ma patent tylko na nas ? Jak zespół z dnia na dzień zszedł na psy ?
A może murawa na K6 nie służyła nam ?
Proszę mi wyjaśnić przyczyny tak słabego meczu Polonii od października zeszłego roku (mecz ze Zniczem był lepszy bo graliśmy w 10 i mieliśmy szanse, mecz z Tychami był jednak na wyjeździe).
Ma ktoś wytłumaczenie , bo na konferencji trener Pawlak jeszcze nie mógł wyjść z szoku.
Trener Szoka ograł Pawlaka. ŁKS zagrał brudną grą, w sposób, który wyeliminował nasze atuty.
– Bardzo agresywna, siłowa, bliska gra w kontakcie, wybieganie, kopanie naszych (szczególnie zagrali na wyprowadzanie Gnaase z równowagi, no i wykartkował się)
– po strzeleniu bramki niska obrona, przerywanie, leżenie – nie mieliśmy jak wykorzystać naszego „wybiegania”
Ale to rzeczywiście ostatnie 15 minut oczy krwawiły – wchodzi Kostorz 190cm i żadnej piłki nie jesteśmy w stanie mu dograć.