O motywowaniu rywali przez Polonię i Legionovię pisaliśmy już kilkukrotnie. Prezes klubu z Legionowa mocno atakował „Czarne Koszule” za wpływanie na rywali Legionovii. W porażkach ówczesnego lidera widział działanie polonistów. Jak się okazuje nie tylko w naszej grupie III ligi padały oskarżenia o dodatkową motywację w walce o II ligę.

Zgodnie z informacją portalu Weszło! Komisja Dyscyplinarna PZPN weźmie w czwartek na tapet temat Kotwicy Kołobrzeg i finansowego motywowania piłkarzy przeciwnych drużyn, którzy grali z Olimpią Grudziądz. Sprawa dotyczy ostatnich kolejek III ligi grupy II. W grze o awans pozostały Kotwica Kołobrzeg i Olimpia Grudziądz. Prezes Kotwicy, Adam Dzik, wedle informacji Weszło! podobno jeździł na spotkania Olimpii i motywował finansowo ich rywali.
Tomasz Asensky, prezes Olimpii Grudziądz twierdził: – Oczywiście nikt nikogo za rękę nie złapał, ale piłkarze rozmawiali przed meczami, że „będzie grało nam się trudno”, bo z szatni rywala dochodziły sygnały, że będą motywowani. Nie wiem, czy jest to przestępstwo albo wykroczenie. Uważam na pewno, że to mało etyczne. Chcielibyśmy, żeby oba zespoły mierzyły się z zespołami z podobną motywacją i to warunek rywalizacji sportowej. Bardzo głośno o wsparciu dla naszego rywala było przed spotkaniem ze Świtem Skolwin, w którym musieliśmy przynajmniej zremisować [Olimpia przegrała 0:1, to był ostatni mecz sezonu]. Ku mojemu zdziwieniu, gdy przyjechałem na mecz do Szczecina, zamiast prezesa Świtu przywitał mnie prezes Kotwicy Kołobrzeg, Adam Dzik. O tej samej czasie Kotwica grała o awans w Gniewinie ze Stolemem. Podaliśmy sobie rękę. Gdy osoba, która była ze mną, spytała „to pan nie kibicuje dziś swojej drużynie w Gniewinie?”, odpowiedział: „Proszę się interesować swoją drużyną”. Niekoniecznie miłe okoliczności. Dziwi mnie ten fakt. Ja jako prezes oglądałbym mecz swojej drużyny, żeby ewentualnie cieszyć się z awansu, a nie oglądać porażkę przeciwnika. Prezes klubu z Kołobrzegu, któremu po meczu niekoniecznie spieszy się, by świętować ze swoją drużyną… Dziwne.
Zarzuty odpierała zarówno Kotwica jak i powołany wyżej Świt. Mimo wszystko sytuacja rozwinęła się do takiego stanu, że będzie musiał ją zbadać PZPN. Całość historii możecie prześledzić na Weszło! [link].
Niemniej historia Kotwicy zastanawia w kontekście Polonii. Czy PZPN hurtowo będzie chciał przyjrzeć się sprawie awansu z grupy I? Czy sprawę będziemy mogli wspominać jako niesmaczną anegdotę…

32 kolejka
31 kolejka


Jeśli jakieś działanie jest nieuregulowane to zawsze będzie kontrowersyjne. Niech PZPN wpisze do swoich regulaminów, co jest dozwolone, a co zabronione i dlaczego. Będzie prościej
Od kiedy zapłata za wysiłek i zaangażowanie jest obwarowana kodeksowym paragrafami ?
Inna sprawa gdyby opłata poszła poza oficjalnym przelewem to wtedy mogą być zarzuty skarbowe.
Ale tak to wszystko jest leg artis
Tyle w temacie:
Sporo kontrowersji wzbudzają pogłoski dotyczące ewentualnej „dodatkowej motywacji” pieniężnej, jaką mieliby dostać piłkarze Cracovii za pokonanie Rakowa Częstochowa od Lecha Poznań. Spotkanie Raków – Cracovia zakończyło się remisem 1:1. Taki wynik może wpłynąć na losy mistrzostwa Polski w tym sezonie, bo Kolejorz dzięki wygranej 2:1 z Piastem Gliwice wyprzedził RKS w tabeli. Mówi się, że za „urwanie punktów” częstochowianom Pasy dostały lub dostaną bonus finansowy. Nikt oczywiście tego nie potwierdza. Porozmawialiśmy na ten temat z rzecznikiem etyki w PZPN księdzem dr hab. Jerzym Kostorzem. Poprosiliśmy też o ustosunkowanie się do całej sprawy rzecznika Lecha Poznań. Rzeczona dodatkowa motywacja ze strony klubu trzeciego nie jest niezgodna z przepisami.
Natomiast sprawa Kotwicy mam wrażenie dotyczy innych rzeczy niż motywowanie rywali.
Tylko w przypadku Kotwicy chyba chodziło o to, że oni grali w następnej kolejce z rywalem, którego w danej kolejce mieli motywować. Olimpia miała wątpliwości, czy zapłata jest tylko za zmotywowania rywali. Ciężko to w sumie rozdzielić, dlatego jestem za zakazaniem takich motywacji.
Z Olimpii do Kotwicy przeszło już pięciu graczy, coś w tym jest.
Motywacja? To proszę, niech mi „gadająca glowa” z PZPN wyjasni co jest gorsze:
Motywacja finansowa dla druzyny w celu sportowej walki i nie odpuszczania, czy groźby i „rozmowy wychowawcze” kiboli? Pół biedy jeśli jest to jeszcze zagrzewanie do walki, a nie ” jak nie odpuścicie naszym braciom po szalu z X to wpierdol!”
Może to czas żeby PZPN zmienił sposób liczenia PJS. Bo to generuje chore sytuacje.
Dochodzi do takich patologii, że pod koniec sezonu połowa drużyn gra już o nic i może wystawiać pełny skład juniorów w tym np 3 bramkarza na atak.
I zależy jak trafisz z terminarzem- jak grasz z taką drużyną na początku rundy rewanżowej to grasz z potencjalnie trudnym rywalem. Jak grasz z tym samym klubem na koniec to rywalizujesz z dziećmi które nabijają statystyki.
Przecież to jest chore.