Zasłużona wygrana z Wissą uświetnia obchody 110-lecia Polonii!

W spotkaniu 19 kolejki grupy pierwszej III ligi, wieńczącym zmagania w rundzie jesiennej – Polonia Warszawa wygrała z Wissą Szczuczyn 2:0.

Od początku spotkania podopieczni trenera Rafała Smalca narzucili gościom ze Szczuczyna swój styl gry, spychając ich do defensywy. Już 30 sekund po pierwszym gwizdku arbitra, na prowadzenie mogła wyjść Polonia, gdy na indywidualną akcję zakończoną strzałem z bliskiej odległości zdecydował Łukasz Piątek, jednak defensorzy Wissy zdążyli wybić futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później strzału z bliskiej odległości próbował Damian Mosiejko, ale analogicznie do wcześniejszej akcji Piątka, obrońcy zespołu ze Szczuczyna byli na posterunku. Goście odgryźli się w 3 minucie, gdy zza pola karnego uderzał jeden z zawodników Wissy, ale dobrą interwencją wykazał się Michał Brudnicki wybijając piłkę na rożny. Zawodnicy z Podlasia sprawdzili czujność naszego bramkarza również w 7 minucie, ponownie próbując uderzać z dystansu, jednak za słabo, aby zaskoczyć Brudnickiego. Polonia odpowiedziała w 9 minucie, gdy na indywidualną akcję zakończoną strzałem, tym razem zdecydował się Tomasz Wełna, jednak golkiper gości Hubert Gostomski nie dał się zaskoczyć. Jednak już dwie minuty później, ku ogromnej radości kibiców, którzy tego wieczoru licznie zgromadzili się przy K6 – musiał wyciągać piłkę z siatki, gdy swoją siódmą w tym sezonie bramkę dla naszego zespołu strzelił Łukasz Piątek, wykańczając bardzo dobre dośrodkowanie z prawego skrzydła, autorstwa Patryka Paczuka. Dwie minuty później z okolic 16 metra strzelał wspomniany wcześniej Paczuk, jednak prosto w ręce Gostomskiego. Goście odpowiedzieli w 18 minucie, gdy na indywidualną akcję zdecydował się jeden z ich zawodników, ostatecznie niebezpieczeństwo zażegnał Wełna, wybijając piłkę na rzut rożny. W kolejnych minutach swoich akcji próbowali jeszcze Damian Mosiejko oraz Marcin Kluska, jednak bez powodzenia. W 30 minucie mogło być 2:0 dla „Czarnych Koszul”, gdy strzał z dystansu autorstwa Piotra Marcińca, „wypluł” Gostomski, ale ostatecznie do skutecznej dobitki nie był w stanie doprowadzić Patryk Paczuk. Sześć minut później kolejne udane dośrodkowanie z prawego skrzydła zaliczył Wyszkowski, jednak uderzenie z woleja Kluski trafiło prosto w Gostomskiego. Pod koniec pierwszej części spotkania, szansę na podwyższenie rezultatu mieli jeszcze Tomek Wełna główkując minimalnie niecelnie nad bramką oraz Pieńkowski, którego strzał na rzut rożny sparował Gostomski.

Druga część spotkania to delikatna przewaga „Czarnych Koszul”, która w 50 minucie wreszcie została udokumentowana bramką na 2:0 autorstwa Kuby Wyszkowskiego, który po dobrym podaniu ze środka pola od Piątka „na raty” pokonał Gostomskiego. Wissa była bardzo bliska strzelenia bramki kontaktowej, gdy próbowali wykorzystać nieudany drybling Marcińca blisko naszego pola karnego, ale bardzo szczęśliwie udało się zneutralizować zagrożenie. Polonia odpowiedziała chwilę później, gdy do z prawej strony do bardzo dobrze ustawionego Paczuka dośrodkowywał Mosiejko, jednak ostatecznie naszemu snajperowi zabrakło kilku centymetrów by sfinalizować tą akcję strzałem głową. W 60 minucie z bliskiej odległości uderzał Pieńkowski, jednak defensorzy Wissy zdołali na moment wybić piłkę, zaś zbyt lekką dobitkę Mosiejki bez większych problemów wyłapał Gostomski. W 63 minucie szansę na podwyższenie rezultatu po dośrodkowaniu Damiana Mosiejki zmarnował Paczuk, który chciał umieścić piłkę przy lewym słupku bramki gości, jednak kolejną w tym spotkaniu dobrą interwencją popisał się Gostomski, parując piłkę na rzut rożny, który nie przyniósł okazji bramkowej. Kolejne minuty to zdecydowana przewaga Polonii, udokumentowana m.in. strzałami Paczuka, czy Wełny, które jednak nie znalazły drogi do bramki Gostomskiego. Goście zdołali odpowiedzieć dopiero w 73 minucie, wyprowadzając groźnie wyglądającą kontrę, która szczęśliwie zakończyła się jedynie strzałem w boczną siatkę. W 88 minucie swoją obecność na boisku zaznaczył powracający po kontuzji i wprowadzony kilka minut wcześniej Krzysztof Koton, jednak uderzenie naszego wychowanka z okolic 16-tki bez problemów wyłapał Gostomski. Mimo, że pod koniec spotkania bardzo dobrą okazję na strzelenie bramki kontaktowej zmarnowali goście, to wynik  nie uległ już zmianie i 3 punkty zostały w Warszawie.

19.11.2021, Warszawa
Polonia Warszawa – Wissa Szczuczyn 2:0 (1:0)
bramki: Łukasz Piątek 11, Jakub Wyszkowski 50

Polonia: Michał Brudnicki – Eryk Mikołajewski, Szymon Jarosz, Tomasz Wełna – Jakub Wyszkowski, Łukasz Piątek, Marcin Kluska, Piotr Marciniec, Łukasz Piątek, Marcin Pieńkowski (76. Wiktor Niewiarowski) – Damian Mosiejko (81. Krzysztof Koton), Patryk Paczuk (81. Krystian Pieczara)

Źródło: własne

Author: Tomas86

Nie lubię lania wody. Moja maksyma to: "krótko, zwięźle i na temat" :-)

22 thoughts on “Zasłużona wygrana z Wissą uświetnia obchody 110-lecia Polonii!

    1. Kibice super. Zawodnicy wygrali więc super wieczór. Dużo Cracovii na trybunach. Cieszyć się tylko.

  1. Cieszy zwycięstwo na 110-lecie Polonii. Brawo drużyna. Gratulacje dla nowego lidera strzelców naszego zespołu – Łukasza Piątka!!! Podziękowania dla naszego młodzieżowca Jakuba Wyszkowskiego, który wrócił z przytupem. Zawodnicy dali radę bez Pieczary, który wszedł dopiero na końcówkę. Mądry ruch trenera.

  2. A ja napiszę przewrotnie – kibice stanęli na wysokości zadania. Trener i piłkarze niestety nie za bardzo. Tak słabemu przeciwnikowi powinni dziś nawtykać przynajmniej z pół tuzina bramek. A tak skromne 2-0, które obrazuje mizerię naszego zespołu.
    Sytuacje owszem nasi piłkarze sobie stwarzali, nawet sporo strzelali z dystansu, ale najczęściej obok bramki lub wprost w bramkarza.
    Liczyłem, że podrażniona duma Pieczary spowoduje rzucenie się na przeciwnika, a tu przez cały kwadrans chyba tylko raz miał piłkę przy nodze w akcji.
    Wyszkowski musi wykorzystywać sytuacje sam na sam z bramkarzem – tylko nieporadność bramkarza pozwoliła mu poprawić i dobić jego słaby strzał.
    Mosiejko dwoił się i troił jako 10-tka, ale … nie zastąpi nam rasowego playmakera.
    Byłem przekonany, że przeciwnicy w końcu pękną. Było odwrotnie, w samej końcówce stworzyli sobie dwie-trzy groźne sytuacje, ale że w ataku mają tak samo groźnych napadziorów jak my to nawet nie strzelili celnie.

    Tak grając to my tej drugiej ligi nie osiągniemy.

    1. Racja, z Pieczarą w najlepszej formie, ten mecz wygralibyśmy spokojnie 5:0 i siedzielibyśmy wygodnie na fotelu lidera.
      Dzisiejsze spotkanie obnażyło największą słabość naszej drużyny – brak rasowego napastnika, ale Greg mówił już wcześniej, że to widzi, wiec cos z tym raczej zrobią. Bez tego, nie ma szans na awans.

  3. mecz dynamiczny
    Piątek wychodzi na rasoweo napadziora xD
    (chociaż fart mieliśmy kilka razy i pod nasza bramką niezły)
    ten mecz zdecydowanie powinien zakończyć się lepszym bilansem bramkowym po naszej stronie
    całą rundę mamy mocno średnią, patrząc po tym ile mamy zmarnowanych sytuacji w każdym spotkaniu,
    teraz pytanie jak my nastrzelaliśmy 34 bramki …

    ciężko patrzy się na Krystiana, zaciął się chłop jakoś … przydał by mu się jakiś pozytywny impuls.
    Jego skuteczność to nasz większy spokój.

  4. Wygrana. A z kim ta wygrana? Z Wisła, z wsią, z wszą, z wichura? Ach nie!!! Z Wissa. Polonia Warszawa wygrała z Wissa ze Szczuczyna. No brawo trenerze i pozostali członkowie sztabu, zwłaszcza, ze mogli strzelić co najmniej jedna bramkę. W grze nie widzę żadnej zmiany, No poza Piatkiem, który strzelił. Pozostali musiałbym skopiować swój poprzedni wpis. Trener w dalszym ciągu „ma” pomysł, styl, selekcje. Właściciel musi mieć przeogromna wiarę i być przesympatycznym filantropem.

  5. Nie przekreślajcie Krystiana. Niech spokojnie przepracuje przerwę zimową. 87 bramek dla Polonii. To nadal drugi strzelec Polonii w tym sezonie. Oczywiście jak nadal nic nie będzie wpadało do siatki na wiosnę to w czerwcu trzeba się będzie pożegnać, ale dzisiaj dokontraktować drugiego napadziora jako konkurencję i niech obaj walczą o skład. Tutaj każda noga będzie potrzebna na wiosnę, nie wiadomo czy akurat jedna akcja nie przeważy o awansie. Ja wciąż wierzę w Krystiana, że okres przygotowawczy zadziała na niego pozytywnie i pomoże nam w awansie na wiosnę.

    1. Krystian Pieczara sam się skreśla. Dostawał bardzo dużo szans i ich nie wykorzystał. Nasz trener był wyjątkowo cierpliwy, po za tym nie ma wartościowego napastnika na zmiennika. Bardzo dobrze, że w końcu posadził go na ławie, bo i tak bramek nie strzelał. Tak samo było w Stali Rzeszów.

  6. Obchody chyba się udały, było sporo ludzi. Ja widziałem tez mecz oldboyów , szkoda że go oglądało mało osób. Za mało bylo stanowisk do żarła i piwa ( no chyba każdy wiedział że będzie więcej osób) .
    Porządne pamiątki, ładne flagi, nowa piosenka (poproszę nuty), dobry doping, odśpiewanie hymnu.
    Wiele się działo na mieście , może ludzie sobie przypomną o Polonii.
    Meczu nie oceniam, widać było że piłkarze chcą ale czasami aż oczy bolały na straty i niedokładności. Oczywiście wole wygrac do końca mecze po 2 :0 niż jeden 6:0.
    Teraz czas podsumowań i decyzji personalnych. Oby były właściwe.
    Mam nadzieję, że Panu Nitot się podobało i liczę że jeszcze trochę wysupła drobnych na napastnika i rozgrywającego.
    Dzisiaj bardzo potrzebujemy korzystnych dla nas wyników .
    Poproszę Redakcję o osobny artykuł nt podsumowania tej rundy pod względem sportowym i organizacyjnym. Moim marzeniem jest spotkanie z Panem Nitot i trenerem Smalcem ale na to nie ma szans a jakiś kick off on-line to nie to samo co spotkanie twarzą w twarz.

  7. Od 3 meczów Legionovia nie wygrała.

    Czy za tydzień da radę wygrać z Jagą II na wyjeździe? Przydałby się max remis tyle, że Jaga jest nierówna. Potrafi strzelić 8 bramek na wyjeździe albo nie strzela nic. Jak to rezerwy.

  8. Nie rozumiem trochę narzekania – ostatnie 5 meczów to 13 pkt. i bilans bramkowy 10-2. Oczywiście mecze nie porywały, sporo rzeczy irytowało, ale to 3 liga, piłkarskie piekło. Tej ligi nigdy nie wygrał ŁKS, a Widzew wywalczył awans w 2 połowie ostatniego meczu. Wg mnie nie ma co przesadzać z oczekiwaniami.

  9. Pełna zgoda, oczekiwanie że będziemy teraz golić rywali po pięć do zera jest nierealne. Odrobiliśmy po 2 pkt do Legionovii i Świtu i z tego trzeba sie cieszyć. Zimą trzeba poszukać armaty, tylko nie gwiazdeczki z I ligi ale porządnego grajka z 3 ligi np. ten Sabiłło z Unii, 12 goli, 27 lat, jakby sie sprawdził to mógłby z nami pograć dlużej.

  10. Runda jesienna zakończona na drugim miejscu z trzema punktami straty do Legionovii, to bardzo dobra pozycja do ataku na fotel lidera. Runda wiosenna (awansem większość meczów na jesieni) musi być nasza. Teraz czekamy na wzmocnienia drużyny, głównie na bramkostrzelnego środkowego napastnika. Dziękujemy zawodnikom i sztabowi za wygranie meczu. Drodzy koledzy to naprawdę nie ma znaczenia jaką różnicą bramek wygrywamy. Liczą się przede wszystkim zdobyte punkty, bo to one decydują o klasyfikacji.

  11. @muchomor: ja bym jednak ocenił całą rundę, a nie tylko 5 ostatnich meczów. I ocena ta będzie krytyczna. Mimo wielu wzmocnień i ponoć znacznie lepszego trenera zdobyliśmy zaledwie 35 punktów, czyli dokładnie o 1 (jeden!) więcej niż rok temu z powszechnie krytykowanym Szymankiem. Szymanek miał jesienią trochę łatwiejszych przeciwników, ale nawet odejmując mu punkty z trzema ostatnimi drużynami (Wasilków, Huragan i Ruch WM) okaże się, że Smalec ma 6 punktów więcej. Szału nie ma. A trzeba pamiętać, że rok temu mieliśmy jesienią trochę pecha tracąc trzy razy bramki w doliczonym czasie, w tym dwukrotnie z problematycznych rzutów karnych (Ruch, Znicz) – to były aż 4 punkty. Smalec w ten sposób stracił tylko jeden punkt z Legią. Drużyna nie ma stylu, gra na dobrym poziomie przez góra 30-40 minut w każdym meczu. Słabo wypadamy w meczach z drużynami czołówki 1-4 (tylko 1 punkt na 9), przegrywamy prestiżowy mecz z Legią, z którą Szymanek potrafił wygrać. Jeżeli jest jakiś postęp w porównaniu z poprzednim rokiem, to naprawdę minimalny. Mała strata do lidera nie jest wynikiem naszej dobrej gry, ale słabości przeciwników tracących punkty ze słabszymi drużynami, rok temu Pogoń punktowała znacznie lepiej. Z takim składem i tak grającymi Legionovią, Świtem, Unią, Legią II awans powinien być bułką z masłem. Na razie mamy niestety trudną do strawienia chał(k)ę ze Smalcem.
    Jedyna nadzieja, że trener wyciągnie jakieś wnioski ze swoich błędów, w awansie mogą też pomóc 2-3 indywidualności, które wzmocnią nas na wiosnę.

    1. 1. Wg mnie najlepszym kryterium porównawczym z poprzednim sezonem jest strata do lidera. Ta jest dużo mniejsza i wynosi tylko 3 punkty, więc aż o 5 mniej.
      2. Zgodzę się, że skład jest mocniejszy, ale latem przyszedł nowy trener z kompletnie innym pomysłem na grę. Takie zmiany zawsze potrzebują czasu. Mogę podać przykład trenera Myśliwca. Przyszedł po rundzie jesiennej w zeszłym sezonie do Stali Rzeszów. Wg mnie to świetny fachowiec, ale w zeszłym sezonie Stal w fatalnych okolicznościach przegrała awans. Myśliwiec został i teraz idą pewnym krokiem do I ligi.
      3. Do pechowych meczów dodałbym jeszcze Świt, gdzie rywale oddali 2 strzały życia. W przypadku porażki z Bronią i Mamrami trochę przerzuciłbym natomiast winę na piłkarzy. Trudno winić Smalca za to, że Piątek mając przed sobą pustą bramkę trafia w bramkarza stojącego przy słupku, a Kluska mając 2 razy tylko obrońców w bramce, podaje im piłkę (mecz z Mamrami). Tak samo mam większe pretensje niż do trenera mam do Paczuka, że z 3 metrów nie wcelował w bramkę, a Pieczara dostając prezent od bramkarz wycofał piłkę do Pazia, choć to była totalnie najgorsza opcja (mecz z Bronią).
      4. Uważam, że trener już wyciągnął wnioski, czego dowodem jest ostatnich 5 meczów. Straciliśmy tylko 2 bramki – przez kontuzję Kiczuka i fatalny błąd Brudnickiego.

      Niemniej rozumiem pewne obawy, bo sam je mam i nie jest tak, że jestem zachwycony grą jesienią. W skali szkolnej wystawiłbym 3+, może 4-. Zdobyć 0 pkt. w meczach z Mamrami, Legią II i Świtem (na K^6) i Bronią nie przystoi. Wystarczyło pokonać Mamry i bylibyśmy liderem.

    2. Mimo Muchomorowej laurki dla Smalca widać, że …. póki co nowy trener wielkiej różnicy nie zrobił. No, ale po Gombrowiczowskiemu – Smalec dobrym trenerem jest ! I tak trzymać. A że punkty … tym gorzej dla punktów 😉

Dodaj komentarz