Polonia pokonuje Ursus w „małych derbach!

W meczu 6 kolejki grupy pierwszej III ligi, Polonia Warszawa pokonała na wyjeździe w „małych derbach” zespół Ursusa Warszawa 2:0.

W porównaniu z ubiegłotygodniowym starciem ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, trener Rafał Smalec dokonał w wyjściowym składzie dwóch roszad. Po raz pierwszy w tym sezonie, swoje szanse występów od pierwszej minuty otrzymali Krzysztof Koton i Marcinho, z kolei na ławce tym razem usiedli Wiktor Niewiarowski i Patryk Paczuk. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze, gdy w polu karnym naszymi defensorami zakręcił pomocnik „Traktorków” Mikołaj Neumann, którego strzał ostatecznie zdołał zablokować Eryk Mikołajewski. Chwilę później na strzał z 16 metrów zdecydował się Łukasz Piątek, jednak uderzenie naszego kapitana zostało zablokowane przez defensorów gospodarzy. W tej sytuacji futbolówkę próbował jeszcze dobijać wspomniany Krzysiek Koton, ale strzelił zbyt lekko, aby pokonać bramkarza gospodarzy. W 4 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, groźnie strzelał Marcin Kluska, jednak piłka poszybowała wysoko nad bramką gospodarzy. W 16 minucie ponownie na strzał zza pola karnego zdecydował się Piątek, ale tym razem doskonałą interwencją popisał się Krystian Kalinowski, z trudem parując piłkę na rzut rożny. Ursus odpowiedział w 21 minucie, kiedy to na uderzenie z dystansu zdecydował się pomocnik gospodarzy Wojciech Bernacik, ale strzał młodego pomocnika „Traktorków” z trudem zdołał wybronić Michał Brudnicki. W 24 minucie wynik spotkania mógł otworzyć dobrze znany z występów przy K6, Michał Strzałkowski, który groźnie główkował po rzucie rożnym gospodarzy, jednak uderzenie naszego byłego snajpera minimalnie minęło słupek bramki Brudnickiego. Kilka minut później po ładnie rozegranej akcji na lewym skrzydle między Piątkiem a Marcinho, na strzał z ostrego konta zdecydował się Brazylijczyk, jednak zabrakło precyzji. W 38 ponownie na bardzo groźnie uderzenie z dystansu zdecydował się Neumann, ale znakomitą paradą popisał się Brudnicki, wybijając piłkę na rzut rożny. W końcowych minutach pierwszej części, sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy nie wykorzystał Marcinho, z kolei chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne polonistów, po której gospodarze sygnalizowali faul w polu karnym po starciu Neumanna z Kotonem, ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki.

Drugą cześć spotkania z animuszem rozpoczęła Polonia. Krótko po wznowieniu gry, po dobrym podaniu Adama Pazio z prawej strony na mocny strzał z ostrego konta zdecydował się Pieczara, jednak doskonałą interwencją popisał się Kalinowski, który z ogromnym trudem sparował piłkę na rzut rożny. Chwilę potem, po dobrej wrzutce z głębi pola celny strzał głową oddał Marcinho, jednak był on zdecydowanie za lekki by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. W 52 minucie na zaskakujący strzał zza pola karnego zdecydował się Pazio, jednak uderzał niecelnie. Gospodarze odpowiedzieli w 56 minucie, jednak centrostrzał autorstwa jednego z graczy Ursusa minimalnie minął bramkę Brudnickiego. W 62 kolejny celny strzał w tym spotkaniu oddał Pieczara, jednak uderzenie naszego snajpera zza linii pola karnego pewnie wyłapał Kalinowski. Na kolejną godną odnotowania akcję musieliśmy poczekać aż do 76 minuty, kiedy to na strzał zza pola karnego zdecydował się były zawodnik Polonii Paweł Tarnowski, jednak uderzenie ekspolonisty pewnie wyłapał Brudnicki. Dwie minuty później strzału zza pola karnego strzelał wprowadzony kila minut wcześniej Rafał Parobczyk, jednak uderzał niecelnie. Chwilę później to poloniści cieszyli się z prowadzenia. Wracający do składu po absencji w meczu ze Świtem Tomasz Wełna, uruchomił precyzyjnym podaniem na lewym skrzydle wprowadzonego kilka minut wcześniej Wiktora Niewiarowskiego, a ten na wysokości pola karnego odegrał piłkę do Pieczary, który płaskim strzałem pewnie pokonał bramkarza gospodarzy. W 87 minucie stan rywalizacji mógł wyrównać Ursus, jednak swoimi umiejętnościami – tym razem w defensywie, popisał się Wełna, ofiarnym wślizgiem ratując nas od straty bramki. Dzisiejszego dnia szczęście sprzyjało jednak „Czarnym Koszulom”. Po dwójkowej akcji z  Rafałem Parobczykiem w polu karnym gospodarzy – stan rywalizacji na 2:0 ustalił Patryk Paczuk, który kilka minut wcześniej zmienił Marcinho. Tym samym poloniści wywieźli z trudnego terenu przy ul. Sosnkowskiego 3 cenny komplet punktów.

04.09.2021, Warszawa (stadion KS Ursus)
Ursus Warszawa – Polonia Warszawa 0:2 (0:0)
bramki: Krystian Pieczara 80, Patryk Paczuk 90

Polonia: Michał Brudnicki – Eryk Mikołajewski, Rafał Kiczuk, Tomasz Wełna – Adam Pazio, Krzysztof Koton (72. Rafał Parobczyk), Piotr Marciniec, Łukasz Piątek, Marcin Kluska (72. Wiktor Niewiarowski) – Marcinho (59. Patryk Paczuk), Krystian Pieczara Ż (82. Junior Radziński)

Sędziował: Kamil Chmielewski (Warszawa)

Źródło: własne

Author: Tomas86

Nie lubię lania wody. Moja maksyma to: "krótko, zwięźle i na temat" :-)

18 thoughts on “Polonia pokonuje Ursus w „małych derbach!

  1. Brawo Polonia! Dziękujemy za zwycięstwo po twardej walce w derbach Warszawy nad mocnym Ursusem. Mecz był bardzo wyrównany. Wyróżniam Piotra Marcińca, Krzysztofa Kotona, obrońców i strzelców bramek (Pieczarę i Paczuka).

  2. Z przebiegu meczu bylismy lepsi i zwycięstwo jak najbardziej zasłużone. Najważniejsze 3 pkt i to że druzyna sie podniosła po wpadce ze Świtem. Widać ile daje Wełna z tyłu, poza tym w końcu Parobczyk zrobił jakiś konkret po wejściu.

  3. Ja mecz widziałem w internecie. Trener zdecydowanie odrobił lekcje , nowa pozycja Kluski , dobre zmiany, zdecydowanie mniej strat , jedynie skuteczność jest do poprawy. Marcinho może i nie wypadł okazale ale Paczuk na ostatnie 30 minut to jest to. Wełna niezbędny ale my musimy mieć jeszcze mocniejszy skład.

    Ps
    Unia Skierniewice straciła graczy ,trenera i co ? Grają jeszcze lepiej . Czyli nasz trener to nie taki geniusz ? Proszę mi wytłumaczyć. Jasno i szczerze.

    1. I w 2000 robiliśmy mistrza też wynikami a gra wcale nie porywała. Jakoś dzisiaj Strzała nie błysneła a Nieprzyjemny jakby nie było swoje zrobił.
      Smalec buduje drużynę i efekt tego będzie wisać za kolejnych 3-4 mecze. Noo i albo będzie podstawa do odszczekiwania i radości albo do narzekania i obwiniania wszystkich dookoła.

      Trener od trenowania.
      Piłkarze od grania.
      Kibice od kibicowania.

      Każdy ma swoje miejsce i powinien je znać.

  4. Brawo Enigma!
    To zwycięstwo powinno być zapisane wyłącznie na wasze konto!
    A zamiast Pieczary i Paczuka bramki powinny być przypisane następującym zawodnikom:
    1. chudy, w brązowej kamizelce i w rurkach, ale za to z marsową miną
    2. niski, krępy i z brzuchem, bez skarpetek, ale za to waleczny
    Dziękuję w imieniu wszystkich domniemanych kibiców legii z Konwiktorskiej!

    1. Smutno ci bo wygralismy i możesz tylko ironizować, jakbyśmy dostali oklep to dopiero mógłbyś sobie poużywać, jak to kibice zrujnowali psychicznie piłkarzy 😀

    2. Odpóść sobie. Po co te złośliwości? Wygraliśmy? Wygraliśmy. Na pewno najmniejszego wpływu na to „wizyta” nie miała i koniec tematu.

    3. Po meczu piłkarze świętowali z kibicami, była rakieta, więc proponuję już skończyć ten temat, skoro między samymi zainteresowanymi jest wszystko w porządku.

  5. Gdy wygrywaliśmy III ligę uzbieraliśmy 68 pkt – wtedy równo 2 pkt na mecz. Widzew, żeby wygrać naszą ligę musiał zebrać 79 pkt (2,32/mecz) bo gonił go Sokół (74 pkt).

    Początek rozgrywek pokazuje, że to może być wyrównany sezon zespołów z czołówki i to dobrze dla nas. Niech gubią punkty.

    1. Dużo rywali traci punkty, ale obawiam się że Legionovia będzie traciła najmniej. Nie możemy sobie pozwolić na więcej wpadek.

  6. Czy Pieczara jest zdrowy ?
    Powoli się juz krystalizuje czołówka : Legionovia (żadna niespodzianka) , Unia (kto by sie spodziewał, lepiej graja na wyjeździe niż u siebie), CWKS 2 (oby spuchli) no i my . Nie mozemy sobie pozwolić już na żadną stratę punktów. Mecz ze Świtem NDM będzie się długo odbijał czkawką nie tylko kibicowsko.
    Moim zdaniem wciąż potrzebujemy 2 wzmocnień: na obronie i w ataku.
    Ale to już pobożne życzenia – kadra zamknięta , czekamy na ozdrowieńców.
    Po cichutku liczę że PArobczyk się przebudzi – na Ursusie zagrał lepiej niż ostatnimi czasy.

  7. Obejrzałem kawałek meczu rezerw legii i łks i to było naprawdę słabe. Legia mialą sporo sytuacji ale ta ich młodziez to ma celowniki ustawione na okoliczne pola, łks z kolei prosił sie o przegraną grą w obronie i w konću dopięli swego tracąc gole po karnych. Ogólnie cwks nie widzę na tę chwilę jako zagrożenia.

Dodaj komentarz