Pozostawiłem sobie pięć akcji. Nadal będę kibicem Polonii!

W czasie ograniczonych możliwości postanowiliśmy przygotować dla Was rozmowę z jednym z głównych autorów przetrwania Polonii w ostatnich latach. Lucjan Siwczyk pomógł w zmianach właścicielskich w klubie. Mimo sprzedaży akcji nadal deklaruje, że kibicem Polonii pozostanie i będzie jej pomagał.

Lucjan Siwczyk, Jerzy Engel i Urszula Pulkowska-Engel

Odetchnął Pan po wejściu do Polonii Grégoire’a Nitota?

– Nawet bardzo. Przez ostatnie kilka miesięcy byłem pewien obaw, że w którymś momencie coś może pójść nie tak. Martwiłem się, że SKS [chodzi tu o SKSPW – przyp. autor] może nie zgodzić się na warunki jakie postawił pan Nitot. Na szczęście wszystko się udało i gdy mecenas Marek Czarnota dopiął wszystkie prawne kwestie z panem Nitotem, bardzo się ucieszyłem. Zależało mi na tym żeby klub przetrwał. Nasze możliwości finansowania Polonii już dawno się wyczerpały, a chętnych do wkładania w nią środków nie było.

Warto w tym momencie podkreślić, że było to drugie podejście pana Nitota do przejęcia klubu.

– Tak. O ile mnie pamięć nie myli, pierwszym raz rozmawialiśmy w lipcu 2017 roku. Ktoś ze środowiska polonijnego poinformował mnie o zainteresowaniu francuskiego inwestora. Pan Nitot spotkał się ze mną i przedstawił swoje warunki: chciał odkupić większościowy pakiet akcji ode mnie i od pani Krystyny Bnińskiej-Jędrzejowicz; oferował nam za całość naszych akcji pół miliona złotych, a kolejne dwa i pół miliona chciał zainwestować w klub. Chciał mieć w Polonii zdecydowaną większość, tak, aby mógł samodzielnie rządzić. Zgodziłem się na jego warunki i odesłałem go do pani Krystyny, która posiadając najwięcej akcji miała głos decydujący. Niestety pani Krystyna nie zgodziła się na proponowane warunki i pan Nitot się wycofał z inwestycji.

Czyli nie łączyła panów wielka zażyłość…

– Nie, nie. Ja pana Nitota nie znałem. Poznaliśmy się dopiero w momencie, gdy szukał kontaktu do głównych akcjonariuszy. Wyobrażam sobie, że pewnie przeczytał o tym, że projekt według koncepcji panów Jerzego Engela i Grzegorza Popielarza upada, a klub może niedługo przestać istnieć i uznał, że to odpowiedni moment na rozpoczęcie rozmów o wejściu do Polonii. Jak wspomniałem, ja jego warunki przyjąłem, bo już wtedy widziałem, że nikt poza panią Krystyną i mną nie chce finansowo wspierać klubu, a nadal wierzyłem, że Polonia może się odrodzić, ale do tego potrzebne było wejście nowego, poważnego inwestora, a takim był wówczas Pan Nitot. Mimo, że wolałem zostać w spółce jako mały akcjonariusz to dla dobra klubu zgodziłem się na warunki Francuza. Firma by się rozwijała. No cóż… zostały zmarnowane dwa lata.

Pan Nitot mimo to przejął Polonię. Mógłby Pan opowiedzieć o tym drugim podejściu ?

– W listopadzie 2019 roku po odejściu prezesa Piotra Kaluby i serii materiałów prasowych wieszczących upadek Polonii, ponownie odezwał się do mnie pan Nitot. Ja już dłuższego czasu chciałem się wycofać ze spółki. W grudniu napisałem oświadczenie, które znalazło się na oficjalnej stronie Klubu. Zaoferowałem swoje akcje za symboliczną złotówkę. Moim warunkiem było to, aby nabywcą był ktoś kto naprawdę chce i ma możliwości uratować klub. Niestety nikt się nie zgłosił, tylko pan Nitot. Może moja deklaracja zmobilizowała go. Oczywiście od razu zaoferowałem mu moje akcje za darmo. On jednak postawił warunek, że podobnie powinna postąpić pani Krystyna, a polonijne stowarzyszenia zrezygnują ze swoich statutowych uprawnień, które dawały im wpływ na zarządzanie klubem. Chciał rządzić samodzielnie. Po negocjacjach, na przełomie stycznia i lutego, udało się. Były małe zawirowania, bo w pewnym momencie stowarzyszenie pana Popielarza nie zdołało zgromadzić kworum na swoim walnym i sprawa się przeciągnęła, ale szczęśliwie udało się sprawę doprowadzić do końca. Pan Nitot wpłacił  pierwsze pieniądze na zaległe wypłaty dla piłkarzy  i wkrótce po audycie ma objąć kolejny duży pakiet akcji. Mam nadzieję i cieszę się z tego, że wreszcie Polonia Warszawa jest w dobrych rękach.

Zaangażowanie Pana Nitota nie zmniejszy się przez sytuację na świecie? Jak ocenia Pan to z punktu widzenia biznesowego?

– Wierzę, że nie. Wydaje mi się, że Polonię bierze bardzo na poważnie, że jest to inwestycja na wiele lat. Jest świadomy kosztów finansowych, bo, jak wiadomo, na futbolu przez kilka następnych lat nie będzie zarabiał. Wierzę, że ma na tyle determinacji, że się uda i Polonia będzie awansowała.

Wyczuwam w Pana głosie dużo sympatii do klubu. Mimo tylu złych rzeczy nadal Polonia nie jest Panu obca. Czy możemy po tym wszystkim nazwać Pana kibicem „Czarnych Koszul”?

– Zdecydowanie. Kibicuję Polonii odkąd mieszkam w Warszawie Jako mieszkaniec Starówki już w latach 90-tych przychodziłem na mecze jeszcze w II lidze. Od zawsze interesuję się piłką. Kiedyś trochę grałem w piłkę; w czasach juniorskich. Polonia zawsze wydawała mi się bliższa niż Legia, Polonia symbolizowała ideały mi bliższe – klub prawicowy, konserwatywny, inteligencki. W ekstraklasie bywałem w czasie gdy wygrywaliśmy mistrzostwo Polski. Byłem też podczas upadku za czasów Ireneusza Króla… Zapamiętałem tamten czas jako coś tragicznego, ale wierzyłem, że środowisko polonijne podniesie się z tego. Wydawało mi się, że jest na tyle silne, żeby w oparciu o MKS odbudować się. Chciałem nawet wtedy pomóc.

Zaangażowałem się rok później. Gdy powstała spółka, zadzwonił do mnie mój kolega Piotrek Kubiaczyk i powiedział: – Lucjan, to jest ten moment. Teraz, jak chcesz, możesz pomóc i zainwestować.

To był czas, gdy za prezesury Jerzego Engela, awansowaliśmy do II ligi?

– Nie, to było rok wcześniej. Latem, gdy spółka powstała, a prezesem został pan Engel. Nie wnikałem wtedy w szczegóły. Wierzyłem w zjednoczenie środowisk i w to, że teraz będzie tylko dobrze. Prezes przedstawił mi plan odbudowy z planem trzydziestoletniej dzierżawy terenu i budowy stadionu. Tym sposobem, namówiony przez prezesa i Piotrka, wpłaciłem pierwsze trzysta tysięcy złotych na akcje…

i te środki miały pójść na premie za awans do II ligi?

– Nie. Te były wpłacone do budżetu na sezon 2015/16. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że środowisko SKS-u nie wpłaciło deklarowanych funduszy i „przewróciło stolik”. Pan Engel poprzez mnie i swoich znajomych biznesmenów uzyskał większość w akcjonariacie, „spiął budżet” i zaczął rządzić. Jesienią sportowo wyglądało to nieźle. Do bieżących spraw organizacyjno-finansowych się nie wtrącałem. Nie byłem nawet w radzie nadzorczej. Uważałem, że w radzie nadzorczej reprezentowane są wszystkie środowiska i wszyscy chcą dla klubu dobrze.

W styczniu widząc szanse na awans zaproponowałem panu Engelowi fundusz motywacyjny dla zawodników premiujący kolejne wygrane. Z moich wyliczeń wyszło, że będzie to dwieście tysięcy złotych. Wpłaciłem je w lutym. Efektem był awans. Polonia potknęła się w jedynie meczu z ŁKS-em, ale później wygrywała i w barażach awansowała do II ligi. O tym, że część tych pieniędzy przeznaczonych na premie poszły na wydatki bieżące, dowiedziałem się dopiero po roku. Piłkarze pytali o premie. Sprawdziłem w papierach i odkryłem, że poszły na życie codzienne, na łatanie dziur. Okazało się, że już wtedy brakowało pieniędzy do spięcia budżetu i nie wszyscy deklarujący wpłaty wywiązali się z nich. Później dowiedziałem się, że w momencie, gdy Engel zdobył większość w akcjonariacie, środowiska, które  założyło spółkę, zaczęły jej szkodzić na zewnątrz.

Docierały do nas informacje, że zrugał Pan Engela przy piłkarzach za sprawę premii. Miał Pan do niego pretensje o tą sytuację?

– Powiedziałem mu, że jestem oburzony faktem, że mnie okłamywał. Potem mnie przeprosił i wyznał, że wykorzystał bez mojej wiedzy moją wpłatę do uzupełniania kosztów bieżących wydatków, ale tak… Przy piłkarzach powiedziałem mu, że czuję się oszukany. Nie nazwałbym tego ruganiem. Nie byłem po prostu przyzwyczajony do takich praktyk. Wydaje mi się, że jeśli ktoś zarządza powierzonymi pieniędzmi, to jest zobowiązany do mówienia mu prawdy i pełnej lojalności. Gdybym wiedział, że jest źle, to możliwe, że zweryfikowałbym swoje zaangażowanie finansowe i granicach swoich możliwości dopłaciłbym więcej, tak aby wszystkie zobowiązania wobec  piłkarzy były pokrywane.  Tak na marginesie dodam, że jestem pracodawcą od ponad 35 lat i nigdy mi się nie zdarzyło abym nie zapłacił na czas pracownikowi, który dla mnie pracuje, Jest to absolutny priorytet każdego, który podejmuje się jakiegokolwiek biznesu!

Z dzisiejszej perspektywy trochę rozumiem Engela. Szczerze wierzył w swój pomysł i to, że on się ziści. Nie był chyba do końca świadom jak wiele osób było przeciwko niemu i jak bardzo atakowali ten projekt w Mieście i u wojewody.

Niemożliwym było też przewidzenie błyskawicznego spadku z II ligi. Jako akcjonariusze mieliście jakieś przecieki, że w klubie zaczyna być gorąco?

– Nie musiałem mieć przecieków. Przychodziłem na mecze i widziałem, co się dzieje. Graliśmy słabiutko, przegrywaliśmy mecz za meczem. A trzeba pamiętać, że był to czas kiedy nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności prawie trzy miliony złotych wpłaciła pani Krystyna Bnińska, więc pieniędzy powinno było wystarczyć na II ligę!  Wydaje mi się, że prezesa zgubiła jego megalomania. Drużyna była sportowo źle prowadzona, rządził syn pana prezesa, który formalnie pracować nie mógł z oczywistych względów. Nie do końca jestem przekonany o samodzielności trenera Igora Gołaszewskiego.  Narastały konflikty czego efektem był spadek do III ligi. No i oczywiście rezygnacja pana Engela.

Następcy Engela również nie wykazali się…

– Tak to prawda, ale wtedy to już było dryfowanie i szukanie na siłę „koła ratunkowego”. Niestety, wtedy kolejny raz założyciele spółki zawiedli, mimo deklaracji, że po rezygnacji Engela pojawią się pieniądze w spółce, niestety nic takiego nie nastąpiło. Przez kolejne dwa lata klub utrzymywał się głównie dzięki pieniądzom które wpłacała pani Bnińska i ja gasząc kolejne „pożary”. Długi rosły głównie na rzecz Miasta, które np. za korzystanie ze stadionu przez III ligową drużynę Polonii każe zapłacić 15 tysięcy złotych za dzień meczowy!

W tym miejscu chciałbym wyrazić oburzenie, że od kilku lat nazywa się nas jakimiś „deweloperami”, którzy chcieli zrobić interes na gruntach. Nie mieliśmy takich zamiarów! Dzięki naszym pieniądzom pan Engel przetrwał 2017 rok. Kolejne dwa lata Polonia przetrwała również dzięki nam!

Momentów zwątpienia było zatem sporo…

– Jako kibic nie chciałem dopuścić do upadku. Gdyby do niego doszło, musielibyśmy zacząć od B klasy. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek będąc kibicem Polonii mógłby zakładać taki scenariusz. Po drugie, liczyłem na opamiętanie opozycji, która przez dwa lata nie była w stanie dogadać się z Engelem. Niestety, po jego odejściu panowie Popielarz i Roman Sabaj, którzy zapowiadali wprowadzenie inwestora, nie zrobili nic. Do tej pory nie mogę pojąć ich zachowania. Wielokrotnie apelowałem o ich zaangażowanie. Pozostaliśmy sami na polonijnym placu boju. Podobno pojawiali się różni potencjalni inwestorzy, jednak bez żadnych efektów, wszystkie negocjacje prowadził pan Czarnota jako pełnomocnik głównego akcjonariusza i przewodniczący rady nadzorczej.

Mam jednak nadzieję, że mimo tylu przykrości jest coś co wspomina Pan pozytywnie?

– Były miłe chwile. Cieszyłem się oczywiście z awansu do II ligi. Jak Polonia strzelała bramki i wygrywała mecze, też się cieszyłem. Organizacyjnie niestety, nie było takich chwil. Polonię traktowałem jako hobby, chciałem jako jej kibic pomóc wydźwignąć się z zapaści. Było to dla mnie spełnienie marzeń z dzieciństwa. Jak zobaczyłem to wszystko od środka, zrobiło mi się przykro. Nie mogłem uwierzyć np. w to, że na całym obiekcie Polonia nie ma swojego normalnego biura. Właścicielem jest Aktywna Warszawa. Nawet klubowymi gadżetami i pamiątkami handluje jakaś prywatna firma. Dodatkowo, nie potrafiłem zrozumieć układu z MKS-em. Klub seniorski nie miał zaplecza juniorskiego. Poznawanie kolejnych rzeczy skłaniało mnie do uznania, że to wszystko jest chore. Gdzie było to zjednoczone środowisko polonijne? Ilość organizacji polonijnych, które trwały w konflikcie, była przytłaczająca. Gdzie byli ci poloniści, którzy chcieli dobra klubu, a dbali tylko o swoje interesy…

Ja chyba nie mam miłych wspomnień, poza tymi sportowymi. Ciężko mi naprawdę zrozumieć działania niektórych osób, które działały na szkodę tego klubu. Skoro założyli tą spółkę, to po co były te działania w celu upadku klubu? To prawie jak na scenie politycznej w naszym kraju. Efektem było to, że Polonia przegrywała z klubami z wiosek. Wylewam teraz trochę swoją frustrację, ale nie umiem pojąć, jak w takim mieście jak Warszawa nie może się znaleźć zgodna grupa kilkudziesięciu osób do prowadzenia i  utrzymania klubu.

Polonia znaczy Polska. W naszym przypadku, to negatywna metafora…

– Staram się myśleć pozytywnie. Minęło pięć lat, odkąd zainwestowałem w Polonię. Ja się szybko resetuję ze złych rzeczy, staram się pamiętać te dobre i chociaż nie było ich dużo to muszę tu wspomnieć o kilku osobach , których poznałem na Polonii i myślę o nich pozytywnie, wspomnę w tym miejscu pana Łukasza Tusińskiego czy pana Janusza Kopcia, który jest prawdziwym dla mnie polonistą, podobnie Pan Marek Makuch. Z szacunkiem myślę też o panu Krzysztofie Doboszu, który w ostatnim kryzysowym roku zarządzał klubem. Myślę, że z ich doświadczenia może skorzystać nowy właściciel. Niestety, na drugim biegunie są ludzie, którzy działali na jego szkodę. Mam nadzieję, że ich czas na Polonii dobiegł końca. Wierzę, że nowy właściciel, który osiągnął sukces w biznesie i zna się na piłce, osiągnie również sukces w Polonii Warszawa

Na koniec muszę zapytać, myśląc oczywiście pozytywnie, czy jest szansa, że awansująca i rozwijająca się Polonia będzie nadal oklaskiwana z trybun przez pana Lucjana Siwczyka?

– Oczywiście. Ja nawet teraz wybierałem się na mecz. Niestety, w aktualnej sytuacji musimy trochę poczekać. Deklarowałem również nowemu właścicielowi swoją pomoc.

Taka dygresja na koniec. Paradoksalnie mniejsi akcjonariusze pozostali w spółce przy panu Nitot. Nie dokładali się w trudnych czasach a teraz będą rośli razem z nowym właścicielem. No cóż, widać tak musiało być, najważniejsze, że przetrwa Polonia! Na moją prośbę pan Nitot pozostawił mi pięć akcji. Tyle samo zachowała pani Krystyna. Nadal jesteśmy więc symbolicznymi akcjonariuszami. Życzę klubowi jak najlepiej.

Pozostaje tylko życzyć, żeby te pięć akcji przekuło się na pięć lat do ekstraklasy.

Śmiały plan, choć tu potrzeba dużo pracy i współpracy z Miastem. Ratusz musi potraktować nas podmiotowo i dać  szansę rozwoju. Nawet największy właściciel nie będzie w stanie prowadzić tego projektu bez pomocy władz. Życzmy więc sobie wspólnie abyśmy za pięć lat już na nowym stadionie spotykali na meczach ekstraklasy.

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

29 thoughts on “Pozostawiłem sobie pięć akcji. Nadal będę kibicem Polonii!

    1. Przestań pieprzyć głupoty, gdzie był twój Popielarz kiedy realnie trzeba było wyłożyć gotówkę na dalszą działalność ? Graliśmy dalej dzięki realnemu wsparciu finansowym osób, które obrażasz na potęgę. Bohater zasrany z wykupionym karnetem a gdzie pozostali kibice ? 1,5 do 2 tys. zakupionych karnetów pozwoliłoby na stabilizację składu i zupełnie inną sytuację w tabeli. Tom3000 słusznie zauważył że sami sobie jesteśmy winni temu co się stało, a ja bym sobie życzył aby ludzie typu Popielarz w obecnej sytuacji trzymali się z daleka od zarządzania klubem. Skąd ty się wziąłeś na forum ? bo zupełnie nie pamiętam gościa z takim nickiem od co najmniej 2 lat

    1. A co ma do tego Popielarz? Sytuacja obecna to wina Siwczyka, hrabiny i Engela. A gdyby nie Popielarz to klub upadłby już wczesniej. Z całej tej zgrai tylko jemu wierzę

    2. A ty wierzysz Siwczykowi, którego działalność niemal doprowadziła do upadku Polonii? Mam już swoje lata i dawno takiego manipulatora nie widziałem. Mógłby być politykiem.

  1. Ten artysta mógłby trochę poczytać o historii klubu. Polonia to owszem klub inteligencki lecz nazywanie Polonii klubem prawicowym jest na granicach manipulacji. To klub o rodowodzie patriotycznym i otwartym na różne grupy etniczne i społeczne (grali u nas wszyscy w przeciwieństwie do niektórych klubów).
    Otwartość, patriotyzm i ideały nie są cechami które można przypisać jakiemuś spektrum politycznemu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę historię różnych grup kibicowskich na k6 😉 Także mniej bajek więcej wiedzy i zrozumienia.

    1. To zwykły kibic nie fanatyk. Nie musi wiedzieć wszystkiego. Rozmawialiśmy też m.in. o GKS-ie Tychy. Nie wiedział, że kiedyś się z nimi Polonia lubiła.

  2. Pan Siwczyk powiedział tyle ile chciał a może tyle ile mógł powiedzieć. Prawdy nie dowiemy się nigdy.
    Klub piłkarski ma być przedsiębiorstwem samofinansującym się (w teorii) i liczenie na ziemię na której się mieści nie mogło się udać. Zyski mają generować prawa telewizyjne, reklama, sprzedaż piłkarzy, wynajem stadionu , bilety i gadżety.
    Kspbielany – ja jednak uważam, że Polonia jest bardziej prawicowa, chociaż przed II wojną Św. rzeczywiście było różnie.
    Pamiętaj – to komuniści mówili, że nie ma narodów są klasy społeczne.
    ALE ZERO POLITYKI. ZAMYKAM buzię na kłódkę.

  3. Chrystusie narodów! Tekst ma 14 335 znaków a co poniektórzy uczepili się jednego słówka i używają zwrotów, które mogą być niemiłe dla osoby, która na to nie zasługuje.
    Ja mam pewnie w wielu kwestiach odmienne poglądy od pana Siwczyka i co z tego, kogo to obchodzi, poglądy na bok. Też nie nazwał bym Polonii klubem prawicowym- choć antykomunizm i ogólnie antytotalitaryzm jakoś tam wynika z naszej historii. Ten antykomunizm/ antytotalitaryzm może być potencjalnie motywacją (jedną z wielu) do kibicowania Polonii dla osób o rozmaitych poglądach.
    W każdym razie rozumiem, że konserwatysta może się dziejami Polonii zafascynować i o to tu chyba chodziło.
    uważam, że jest to zasłużona osoba, która włożyła swoje własne pieniądze w klub i wielki szacunek i serdeczne pozdrowienia ode mnie!

    1. Nie mam akcji i tylu pieniędzy co Siwczyk. Gdybym miał to moim celem byłoby dobro klubu a nie budowa nieruchomości i obrzucanie gównem ludzo którzy coś pozytywnego robili.
      P.S. na meczach go nie widywałem a mam karnet i od spadku z 2 ligi opuściłem może 5 meczów

    2. Ale masz jakieś dowody, że jego celem było budowanie nieruchomości a nie dobro klubu?
      Bo skąd ja- szeregowy kibic- mam wiedzieć, że nie jest na odwrót, tzn, że to pan Siwczyk chciał zrobić coś pozytywnego dla klubu i że może to właśnie ty w tym momencie nie obrzucasz go g…m?
      Z obu stron panowie obrzucają się … no powiedzmy błotem. Tyle, że po jednej stronie jest ktoś kto wyłożył sporo siana i na koniec oddał własne akcje za darmo, a po drugiej stronie?
      No jakie są dokonania tych ludzi, którzy coś pozytywnego robili, których pan Siwczyk obrzucał wg ciebie niesłusznie błotem?
      Napisz proszę, bo chciałbym mieć dane by obiektywnie ocenić.

    3. Utnapisztim- 100% racji. Trafnie ujęte. Jak można mówić źle o osobie która włożyła w ten klub tyle pieniędzy. Ale najgłośniej kłapią ci co g**** robią.
      Porównam to do hejtu na Lewandowskiego- gość przekazał milion euro na pomoc szpitalom a ludzie obrzucają go błotem, że dał mało, że ma dużo więcej kasy itd.
      Zawsze zanim kogoś ocenisz stań przed lustrem i odpowiedz sobie na pytanie- a ile Ty zrobiłeś?

    4. Dokonania Popielarza? Proszę bardzo: wsparcie finansowe Polonii w mistrzowskim sezonie (pamiętam, mam ponad 40 lat), powołanie stowarzyszenia bez którego działalności nie byłoby startu od IV ligi, załatwienie sponsora (Agro) w 3 lidze bez którego Polonia by upadła i wreszcie podtrzymanie kontaktu z ratuszem w czasie prezesury Kaluby. A Siwczyk? Pudrował trupa bo bał się kibiców. Był skuszony przez Engela.

    5. Dziobak tam gdzie trzeba kogoś chwalić tam trzeba- Popielarz parę razy pomógł, wszystko co napisałeś to prawda. Ale rozmawiamy o tym sezonie- miał kontakt z miastem? Tak napierd**** im żeby nie wspierać klubu, szkodził nie pomagał. I powiem coś jeszcze- gdyby nie przypadek i pojawienie sie jednej z osób na zebraniu stowarzyszenia Popielarza to by to całe przejęcie przez Nitot się wywaliło na pysk- oto cały Popielarz z ostatniego roku streszczony w dwóch zdaniach. Gość co chciał nas spuścić do B klasy byle to przejąć razem z koleżkami

    6. Prawnik Popielarza zawalił pierwsze walne stowarzyszenia. Popielarza podobmo nawet na nim nie było. Gdy już się pojawił doszło do podpisania umowy. Co do miasta-tylko dzięki kontaktom Popielarza miasto nie odeszło od Polonii po prezesurze złotoustego i jego przyjaciółk. Tych dwoje miało w ratuszu bardzo złą opinię. Miasto nie chciało z nimi rozmawiać. Naprawdę, Popielarz jest tu od dawna i gdyby nie on to pewnie mistrzostwa w 2000 by nie było. Siwczyk jak dla mnie kręci, ale każdy ma inne zdanie o to szanuję 🙂 ważne że zaczynamy od nowa z panem Nitot.

    7. Dziobak- z całym szacunkiem, ale co mnie obchodzi sezon mistrzowski w tym momencie, przecież to było 20 lat temu.. Nie umniejszam, ale to po prostu prehistoria.
      Co do reszty to bardzo fajnie i chwała za to panu Popielarzowi, choć nie mam przekonania czy
      „powołanie stowarzyszenia bez którego działalności nie byłoby startu od IV ligi”
      to nie przecenianie roli tego stowarzyszenia, bo tam było mnóstwo zaangażowanych osób i wielu zasłużonych podmiotów bez których by to nie wyszło.
      Ale może wiesz więcej ode mnie, może masz rację, zostawmy to.
      To co rzuca mi się w oczy to brak u ciebie obiektywizmu, jednoznaczne opowiedzenie się po jednej ze stron, zaangażowanie emocjonalne. Panu Siwczykowi odmawiasz dobrych intencji, jesteś wobec niego surowy, cyniczny itd.
      Mnie to się kojarzy z klimatami politycznymi i z tą walką plemienną, którą mamy w Polsce. Jedni drugim odmawiają rozumu, człowieczeństwa, polskości, wyzywają od agentury itd. Mam wrażenie, że analogiczne zjawisko mamy niestety w tym przypadku.. Nie wiem z czego to wynika, czy z jakichś twoich znajomości czy z czego, nie chcę spekulować.
      Oczywiście trafiają się osoby, które prezentują odbicie lustrzane twojej postawy i w stosunku do pana Popielarza są tak samo ostrzy i wieszają na nim psy.
      Moim zdaniem to do niczego nie prowadzi, jedynie do podziałów między nami. Jest to smutne i szkodzi to Polonii..
      Jeszcze jeden cytat z Ciebie „A Siwczyk? Pudrował trupa bo bał się kibiców. Był skuszony przez Engela.”
      Wszyscy żeśmy zostali przez Wąsa wystawieni, przy czym wierzę w wersję z powyższego wywiadu, że Wąs sam się pogubił i po prostu przeszacował swoje możliwości, nie sądzę by chciał by to się tak skończyło.
      Natomiast widzisz: piszesz, że pan Siwczyk tylko pudrował trupa. Gdyby to był pan Popielarz to prawdopodobnie byś po wielu latach jeszcze pisał, że bez tego klub by nie przetrwał i że on go de facto uratował. Taka jest Twoja bezstronność..

    8. Ok masz trochę racji. Jestem trochę zbyt ostry, ale naprawdę nie jestem w stanie dostrzec niczego dobrego co Siwczyk zrobił. Z Popielarzem sprawa wygląda inaczej. Śmiem przypuszczać że gdyby klubem wtedy rządził Popielarz to relacje z miastem i biznesem byłyby lepsze, ale to tylko moje gdybania. Od teraz wszyscy Siwczyki i Popielarze powinni działać razem dla Polonii. Każdy tak jak potrafi najlepiej

    9. Tu się zgadzamy.
      Fajnie, że mogliśmy kulturalnie podyskutować.
      Wiele nas dzieli, ale łączy Polonia. I na tym powinniśmy się skoncentrować.
      Pozdrawiam

    1. Jeżeli bez Popuelarza o oby także bez Siwczyka. Co jak co, ale widać ich intencje po tym jak chodzą na mecze. Siwczyka nie widziałem a Popielarz bywa bardzo często (ostatnio nawet widziałem go z synem na Ursusie i zdawał się mieć dobre relacje z panem Nitot 😉 )

  4. Panowie mialo byc nowe rozdanie kibice razem a tu znow podzialy sie zaczynaja ….znow sie Narobi stowarzyszen wiecej jak ludzi an trybunach .?…ja osobiscie uwazam ze dzieki panu Siwcowi mamy nowego Wlasciciela I za to mu jestem wdzieczny …Popielarz zeczywiscie mial ostatni rok troche dziwny ale w sumie to tez ma swoje zaslugi wiec szanujmy takich ludzi I oby oni wspolnie pomagali budowac ten klub od nowa take jak to zadeklarowal pan Siwiec ze jest gotowy udzielic pomocy jesli zajdzie taka potrzeba….czym wiecej ludzi z kasa wokol Poloni tym lepiej ….mam nadzieje ze nowy wlasciciel dobierze sobie odpowiednia grupe ktora bedzie w stanie wyciagnac klub na wyzyny …a my zwykli klibice niebedziemy na nich psioczyc I zniechecac I razem stworzymy przeciwage Legi…tylko zeby miasto znow nam nie podlozylo swini…..

    1. Masz rację. Gdyby Popuelarz i Siwczyk współdziałali zamiast się kłócić byłoby fajnie. Każdy z nich ma coś ciekawego do zaoferowania

Dodaj komentarz