Wstyd! Czerwona latarnia ligi ogrywa Polonię przy K6

Niestety Polonia zalicza kompromitującą porażkę z KS-em Wasilków. Rywal, który po 5 kolejkach miał 0 pkt, dzisiaj zdobył pierwsze punkty. Polonia dominowała cały mecz, ale była bardzo nieskuteczna, a do tego doszły proste błędy w obronie.

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami, od ataków Polonii. Już w pierwszej minucie uderzał Krystian Pieczara, ale bez problemu złapał bramkarz. W 4 minucie powinno być już 1:0. Po centrze z rzutu wolnego przed 100% sytuacją stanął Sebastian Kobiera, który z bliska niepilnowany uderzył niecelnie głową. W następnych minutach poloniści dalej atakowali, ale dośrodkowania nie docierały do adresatów. W 8 minucie piłkę wyrzuconą z autu dobrze zgrał do Macieja Wilanowskiego Pieczara, ale pomocnik został szybko osaczony przez rywali, którzy zablokowali jego uderzenie z ostrego kąta. W 12 minucie znów było blisko gola. Bartosz Wiśniewski krótko rozegrał rzut wolny, wystawiając piłkę Marcinowi Szymczakowi. Ten uderzył płasko, piłka jeszcze odbiła się od nogi obrońcy i prawie zaskoczyła bramkarza, który ledwo zdołał interweniować. Gdy wydawało się, że bramka dla Polonii jest kwestią czasu, na prowadzenie niespodziewanie wyszedł KS Wasilków. Po rzucie wolnym rywala piłkę przejął Wilanowski, ale zaraz ją stracił. Goście wymienili kilka podań i w efekcie kompletnie pogubiła się nasza defensywa. Osamotniony przeciwnik dostał piłkę po lewej stronie i zagrał wzdłuż bramki. Ta niefortunnie odbiła się od nóg Wiktora Babińskiego, który blokował napastnika i wpadła do bramki. Polonia od razu ruszyła do odrabiania strat, ale większość akcji kończyły się niecelną wrzutką w pole karne. Inny pomysł zobaczyliśmy w 25 minucie. Piłkę dostał przed polem karnym Wilanowski. Od razu uderzył technicznie, płasko po ziemi. Niestety futbolówka o centymetry minęła bramkę. W 27 minucie na stadionie zapanowała konsternacja. Zamiast wyrównania, zobaczyliśmy podwyższenie prowadzenia KS-u. Tuż przed bramkarzem fatalnie stracił piłkę Eryk Rakowski. Rywal zdecydował się na strzał z ostrego kąta. Piłka minęła skracającego kąt Bartosza Kowalczyka, ale na linii bramkowej znalazł się jeszcze Babiński. Niestety nie trafił czysto i wbił futbolówkę do własnej bramki. „Czarne Koszule” po tej akcji nie schyliły głów i dalej atakowały. W 31 minucie mogło być po meczu. Po rzucie rożnym główka przeciwnika była minimalnie niecelnie. Nasz zespół do końca połowy dominował, ale jedynym pomysłem na atak były wrzutki do nikogo. W 41 minucie pomocny mógł okazać się stały fragment gry. Z rzutu wolnego bezpośrednio uderzył Wiśniewski, ale bramkarz końcówkami palców wybił piłkę. Na przerwę Polonia schodziła, przegrywając dwoma bramkami.

Bartosz Wiśniewski

Druga połowa rozpoczęła się, tak jak i pierwsza, od ataków naszej drużyny. Już w 47 minucie było niebezpiecznie pod bramką gości. Dużo miejsca miał po lewej stronie Wiśniewski. Zamiast na strzał zdecydował się na podanie, ale nie dotarło ono do kolegów. W 52 minucie wreszcie udało się pokonać bramkarza rywali. Po krótko rozegranym rożnym piłka trafiła do Kobiery. Nasz zawodnik ograł dwóch rywali i oddał strzał. Ten trafił w obrońcę. Piłkę zdołał jeszcze przejąć Sebastian Olczak, który zagrał wysoko w pole karne. Do piłki doskoczył Wiśniewski i głową pokonał bramkarza. W następnych minutach nadal dominowała Polonia, ale sporo akcji kończyło się złymi podaniami. Rywal ograniczał się do kontr, które bywały bardzo groźne. W 69 minucie blisko drugiego trafienia był Wiśniewski. Mocne dośrodkowana piłka z rzutu wolnego skozłowała przed bramkarzem, przelobowała go, ale także bramkę. W 71 minucie dośrodkowanie Babińskiego wreszcie dotarło na głowę polonisty, ale Patryk Zych uderzył niecelnie. Minutę później w dobrej sytuacji znalazł się Wilanowski. Niestety jego uderzenie z ostrego kąta wylądowało na aucie. 5 minut później Zych przeprowadził charakterystyczny dla siebie rajd, przebiegł z piłką właściwie od własnego pola karnego do pola karnego rywali. W końcu piłkę na skrzydle otrzymał Wilnowski, odegrał do Pieczary, ale ten źle przyjął. Do futbolówki na 11 metrze zdołał jeszcze dopaść Zych, jednak trafił prosto w bramkarza. W 83 minucie znów w roli głównej wystąpił świetnie dysponowany dzisiaj bramkarz rywali, który wybronił uderzenie Wiśniewskiego z dystansu. W 87 minucie bardzo groźnie skontrowali goście. Na szczęście strzał z ostrego kąta leciał prosto w Kowalczyka. W doliczonym czasie Polonia miała jeszcze dwie szanse. Za pierwszym razem strzał Babińskiego z ostrego kąta przyniósł aut rywalom, a w ostatniej akcji niepilnowany w polu karnym  Pieczara źle przyjął piłkę. Ostatecznie „Czarne Koszule” przegrały. Dominacja przez właściwie całe spotkanie nie przyniosła żadnych korzyści punktowych.

31.08.2019 r., Warszawa
Polonia Warszawa – KS Wasilków 1:2 (0:2)
bramka: Bartosz Wiśniewski 52

Polonia: Bartosz Kowalczyk – Wiktor Babiński, Sebastian Kobiera, Sebastian Olczak, Eryk Rakowski – Szymon Kamiński (68. Patryk Zych), Marcin Szymczak (63. Jan Goliński), Maciej Wilanowski, Adam Niemyjski (73. Kacper Wasilewski Ż), Bartosz Wiśniewski – Krystian Pieczara Ż

Sędzia: Tomasz Lewandowski (Piotrków Trybunalski)

Author: muchomor

27 thoughts on “Wstyd! Czerwona latarnia ligi ogrywa Polonię przy K6

  1. Niewiem co napisac ..
    Dwojka 4:1 z ostatnia druzyna w plecy
    Jedynka to historyczny wstyd ….
    To ze niema kasy nieusprawiedliwia przegrac u siebie ze 100% amatorami jak tak dalej beda zawodnicy podchodzic to ……niestety starszym podziekowac i niech graja mlodzi moze zaczna walczyc za pare meczy moze cos sie ruszy…
    A ha z czalym szacunkiem do trenera ale gdzie zawodnicy z miejsc 13 do 18 maja sie ogrywac …
    Ani niegraja w tzw jedynce ani w lo…..
    Starsi bez kasy grac niechca ..ambicji jak widac niemaja to po co ich trzymac zeby manierowali mlodzrzych i blokowali miejsce….wiem ze naprawde niema kim grac …ale niewidze innego wyjscia jak tyko ogrywanie mlodych od siedzenia na lawie nic z nich niebedzie dac im 3÷4 mecze i jak niebedzie poprawy to trzeba spogladac na MKS …bo spulka bedzie do zgaszenia swiatla blokowac powstanie z kolan.

    1. Jakim Ty starszym chcesz podziękować?
      Bo został już tylko Pieczi + Wiśnia (i Wojdyga, który i tak jest kontuzjowany).
      Bez nich to już w ogóle będzie dramat.

    2. MKS a przede wszystkim jej dyrektorek już zaciera ręce. W końcu może zrealizuje swoje marzenia o byciu prezesem. Jego napompowane ego niedługo wybuchnie.

    1. Może być tak, że polonijna kolonia w Legionowie będzie walczyć o utrzymanie dwóch drużyn

    2. Ciężko jest walczyć siedząc na ławce 🙂
      Nasza tamtejsza kolonia gwarantuje stabilne miejsce w III lidze i nic więcej.

    3. Ja tylko zadam pytanie jedziecie po Kalubie, większość jechała po poprzednikach. Czy był ktoś po kim nie jechano? Dlaczego nikt z tych co tak obrażają nie przyprowadzi chociażby jednego niewielkiego sponsora.?

    1. Niestety też tak to widzę, nie o takie przełamanie mi chodziło. A w studiu przedmeczowym (https://youtu.be/lMtiqVSD7Ao?t=481) zastanawiano się, czy strzeli Babiński więcej niż 1 bramkę.

      Strasznie szkoda chłopaka. Fajnie wyglądał w rezerwach i w ostatnich meczach pierwszej drużyny wykorzystywał swoją szansę. Dzisiaj mecz mu jednak kompletnie nie wyszedł. Oby się szybko podniósł.

    2. Babiński to już nigdy więcej nie powinien nawet na ławie usiąść za ten mecz. Szabat z dwiema połamanymi nogami lepiej by zagrał. To nie jest kwestia tego, że mecz nie wyszedł. Ja nie wiem gdzie ktoś widział nieźle grającego Babińskiego. Każde podanie, co najgorsze przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy to strata. To samo w poprzednich meczach podania w nogi rywali. Niestety mecz przegrany przez tego grajka. A Piecziemu nie dziwię się, nie dziwię się jego frustracji i późniejszych głupich decyzji. Moim zdaniem lepiej był zagrać w 10.

    3. Mario, krytykujesz Babińskiego, a widziałeś wczoraj Olczaka ? Dokładnie to samo powinieneś o nim napisać.
      Może paradoksalnie – Babiński mimo dwóch swojaków i tak wyróżniał się zaangażowaniem i ciągiem na bramkę rywala po swoim skrzydle. Ale te dwa swojaki ….

    4. Nie wiem może oglądaliśmy dwa różne mecze. Tak Babiński miał ciąg na bramkę bez sensu zapędzał się pod nią po to tylko, żeby upozorować grę. Może powinien bardziej pomyśleć o biegach chociaż też raczej nie miałby szans ze swoją szybkością. Co do Olczaka to co mu zarzucasz? To, że kolega z boiska z prawej strony obrony cały czas mu kogoś puszczał i doprowadzał do zagrożenia? Nie jestem trenerem ale mam oczy czego nie można już chyba powiedzieć o Chrobaku. Dla mnie poziomem Babiński nie dorównuje trampkarzom. Głowę daję sobie uciąć, że obojętnie kogo by postawił w tym meczu na prawej obronie nawet kalekę to tego meczu byśmy nie przegrali.

    5. Babiński, delikatnie mówiąc, zagrał słabiutko w tym meczu i nie chodzi nawet o 2 samobóje, ale uważam, że przesadzasz z krytyką. W meczu z Legią II i Lechią prawą stroną rywale nie przeprowadzali jakichś groźnych sytuacji.
      Jedynym piłkarzem, który może zastąpić Babińskiego jest Frańczuk. On jednak nie ma żadnego doświadczenia na tym poziomie i dopiero wchodzi do drużyny.

  2. Drużyna pozbyła się najlepszych graczy przed sezonem – wczorajszy styl gry to jedno wielkie bagno . Bilety dla 2 osób 50 pln – żenada ! Traktowałem to jako cegiełkę na odbudowę klubu ale sorry – na takie granie i zarządzanie to naprawdę słabo wydane pieniądze …

  3. Chyba Mario widzieliśmy coś innego. Oba bramkowe dośrodkowania padły z lewej strony, gdzie jest wystawiany nie Babiński tylko Rakowski.
    Co mam do Olczaka ? Ano to, że dwa razy nie przeciął piłki w swoim polu bramkowym – może wtedy nie mógłby popisać się Babiński. Że nie potrafił ze słabym Wasilkowem zainicjować poważnej akcji dostając piłkę od bramkarza, albo z boku obrony. Już Kobiera zrobił to kilka razy. Że nie strzelał z daleka, a ponoć ma tzw. kopyto – ale tego nie musi, wszak jest obrońcą. Że podawał za plecy lub nie w tempo. Kilka razy w drugiej połowie urywał się po skrzydle nomen omen rzeczony Babiński, ale nie wrzucał mu piłki tylko podawał bezpiecznie do najbliżej ustawionego kolegi.
    Nie bronię Babińskiego – to poziom IV ligi / okręgówki. Ale robienie z niego kozła ofiarnego i jedynego sprawcy blamażu nie oddaje tego co widziałem.
    Byli gorsi od niego – i to nie jeden, czy dwóch.

  4. W tym momencie zwalanie winy na jednego piłkarza nie ma sensu. Skoro zespół nie ma gdzie trenować, znowu są kłopoty z pieniędzmi to czego my oczekujemy ? Akcjonariusze i wybrany PRZEZ NICH ZARZĄD są kompletnie nieudolni. żerowanie na kibicach nie przyniesie korzyści bo tych jest coraz mnie (masz wyniki = masz kibiców). Nie ma bata na tych nieudaczników.
    A piłkarze? też są słabi ale w tej chili nie będzie lepszych

Dodaj komentarz