Polonia nareszcie przełamała się i odniosła pierwsze ligowe zwycięstwo wiosną. „Czarne Koszule” pokonały dzisiaj Broń Radom.

Spotkanie zaczęło się od akcji Broni. Rywale wymienili kilka podań, ale na miejscu był Piotr Maślanka. Pierwszy atak polonistów był znacznie skuteczniejszy. W 6 minucie dobre podanie otrzymał Bartosz Wiśniewski, który mając dużo miejsca nie pomylił się w sytuacji sam na sam, pokonując bramkarza precyzyjnym strzałem. W 10 minucie pierwszy raz zatrudniony został Jan Balawejder, który na raty obronił uderzenie głową. Polonia w pierwszych minutach była zabójczo skuteczna. Druga akcja w tym spotkaniu przyniosła rzut karny. Krystian Pieczara dostał mocne płaskie podanie i znalazł się sam przed nadbiegającym bramkarzem. Zdołał jeszcze dziubnąć piłkę, dzięki czemu został sfaulowany i sędzia bez wahania wskazał na 11 metr. Karnego wykorzystał sam poszkodowany. W 16 minucie poloniści znów groźnie zaatakowali. Precyzyjna centra z wolnego dotarła na głowę osamotnionego Cezarego Sauczka. Skrzydłowy niestety zgrał niecelnie do partnera. W 19 minucie zrobiło się niebezpiecznie po stracie piłki w środku pola, na szczęście strzał rywala zatrzymał się na bocznej siatce. 5 minut później radomianie niestety dopięli swego i zdobyli gola. Ok. 20 metrów przed naszą bramką faulował Sebastian Olczak. Goście wykorzystali swoją najmocniejszą stroną i Adam Imiela bezpośrednim strzałem pokonał Balawejdera, piłka odbiła się jeszcze od słupka. Broniarze uwierzyli, że mecz nie jest jeszcze przegrany. Przycisnęli naszą drużynę, na szczęście obrońcy byli dzisiaj dobrze dysponowani, radomianie nawet po rzutach rożnych nie stwarzali większego zagrożenia. „Czarne Koszule” na krótki okres przewagi Broni odpowiedziały w najlepszy sposób – trzecią bramką. Piękna podanie do Sauczka posłał Wiśniewski. Młody skrzydłowy ograł bramkarza, przełożył obrońcę i skierował piłkę do niemal pustej bramki. W 37 minucie znów musiał wykazać się Balawejder, który dobrze poradził sobie z silnym uderzeniem z dystansu. Choć w pierwszej połowie nie działo się aż tak dużo, zobaczyliśmy aż 4 bramki.

Druga połowa była zdecydowanie mniej przyjemna do oglądania. Broń chyba nie do końca wierzyła w możliwość odwrócenia losów meczów, a Polonia nie miała potrzeby forsowania tempa. Jednak już w 46 minucie nasza drużyna mogła podwyższyć prowadzenie. Prosty błąd popełnił rywal, piłkę przejął Wiśniewski, ale nie zdołał ograć drugiego obrońcy. Na kolejną akcję czekaliśmy 7 minut. Sauczek łatwo ominął przeciwnika, ale strzał z ostrego kąta był na tyle zły, że poskutkował autem dla Broni. Goście też co jakiś czas atakowali, ale ich akcje nie przynosiły żadnego zagrożenia. Przeciwnik nie miał żadnego pomysłu na sforsowanie naszej obrony poza wrzutkami na chaos i stałymi fragmentami grami. W 64 minucie znów w dobrej sytuacji znalazł się Sauczek, ale jego podanie wzdłuż bramki było zdecydowanie za mocne i nie zdołał do niego dotrzeć Eryk Rakowski. Dwie minuty później mogło być niebezpiecznie pod naszą bramką po stracie Piotra Maślanki, ale zablokować uderzenie zdążył Olczak. W 73 minucie powinno być 4:1, niestety z bliska fatalnie spudłował Pieczara. Minutę później odgryzła się Broń, po szybkiej akcji strzał z ostrego kąta wybronił Balawejder. Był jeszcze rzut rożny, który gdyby nie ofiarna interwencja Kobiery, mógłby przynieść radomianom bramkę. Chwilę później zaatakowali poloniści. Na skrzydle znalazł się Pieczara, płasko podał do Sauczka, który z 16 metrów uderzył zdecydowanie za mocno. Do końca spotkania nie działo się już wiele i Polonia zasłużenie wygrała.

05.05.2019, Warszawa
Polonia Warszawa – Broń Radom 3:1 (3:1)
bramki: Bartosz Wiśniewski 6, Krystian Pieczara 16 (k), Cezary Sauczek 34

Polonia: Jan Balawejder – Arkadiusz Zajączkowski, Sebastian Olczak (81. Szymon Kamiński), Sebastian Kobiera, Piotr Maślanka – Eryk Rakowski, Adrian Sołoducha (75. Kacper Wasilewski), Bartosz Wiśniewski, Krystian Przyborowski, Cezary Sauczek (79. Wiktor Babiński) – Krystian Pieczara.

Sędziował: Radosław Makowiecki (Ciechanów)