W internecie  pojawił się dzisiaj pierwszy odcinek „Rozmowy Kontrolowanej” – nowej serii autorów Skarbów Miasta. Gościem Adama Drygalskiego był napastnik Polonii, Krystian Pieczara.

W tym tekście przytoczymy fragmenty wywiadu „Piecziego” z Adamem Drygalskim, jednak zachęcamy do obejrzenia go w całości (link).

Rozmowa zaczyna się od klasycznego pytania o świetną skuteczność Krystiana. Po prostu jako zespół dobrze funkcjonujemy i tych sytuacji jest sporo. Nie ma co ukrywać, że to jest dobry moment w moim życiu, jestem skuteczny, piłka mnie szuka w polu karnym. Dzięki pracy całego zespołu, mam sporo sytuacji i mogę strzelać tyle bramek – skromnie odpowiada najbardziej bramkostrzelny zawodnik w rozgrywkach od Ekstraklasy do III ligi – Kiedyś nie byłem tak skuteczny, ponieważ często grałem na innych pozycjach, teraz grając na pozycji numer „9”, mogę być rozliczany ze statystyk. Poza tym problemem było to, że nie do końca czułem się dobrze w tych klubach oraz miałem trudne relacje z trenerami.

Krystian Pieczara i Bartosz Wiśniewski

Adam Drygalski pyta naszego snajpera także o spływające do niego oferty oraz plany na przyszłość: Rzeczywiście zdarzają się telefony od prezesów, ale ja na razie podchodzę do tego bardzo spokojnie. Jestem związany kontraktem z Polonią, poza tym jestem też emocjonalnie związany z tym miejscem. Dotychczas nie dostałem konkretnej oferty, jeśli taka by się pojawiła, pewnie bym o niej myślał, jednak raczej nie chciałbym z Polonii odchodzić. Nie czuję potrzeby, żeby sobie coś udowadniać. W Polonii czuję się bardzo dobrze, dużo wzlotów i upadków tu przeżyłem, było dużo trudnych momentów, ale tym bardziej nie chciałbym odchodzić z klubu. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby dobrze czuć się w miejscu, w którym się gra, a nie, żeby zarabiać większe pieniądze.

Krystian Pieczara opowiada także o niedawnych akcjach marketingowych naszego klubu. Głośny ostatnio pomysł z koszulkami (koszulki na 100-lecie niepodległości w cenie 1918 zł. – przyp. red.) sam w sobie jest bardzo dobry, ale nie zostało to do końca dobrze przekazane. Na początku, kiedy zobaczyłem ich cenę, faktycznie pomyślałem, że jest to przegięcie. Chyba chodziło o to, żeby to była pewnego rodzaju cegiełka dla ludzi, którzy chcą wesprzeć klub, ale nie zamierzają zostać sponsorami. Dlatego uważam, że pomysł jest dobry, ale został popełniony błąd w komunikacji.

Poza tym, powstał niedawno projekt akademii Polonii Warszawa, teraz się to rozwija, jest parę roczników, sam też biorę udział w tym projekcie. Rocznik 2009 bardzo prężnie działa, organizuje różne eventy, ostatnio wymyślili film okolicznościowy z okazji rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Rodzice [dzieci z tego rocznika] zaproponowali mi wzięcie udziału w nagraniu takiego filmiku, oczywiście się zgodziłem. Oby takich inicjatyw było więcej, ponieważ jest wokół klubu dużo osób, które mają świetne pomysły.

Nasz napastnik rozlicza także swój nieudany pobyt w ŁKS-ie. Podpisałem tam długi kontrakt, miałem grać tam dłużej. Niestety miałem wtedy sporo spraw życiowych, które musiałem sobie poukładać, dlatego myślami trochę nie byłem na boisku. Przez to nie grałem na miarę oczekiwań i swoich możliwości. Do tego nie występowałem na swojej nominalnej kontuzji, przytrafiła się też kontuzja. Dlatego zadzwoniłem do dyrektora, powiedziałem, że chcę odejść, był tym zdziwiony, ale zrozumiał moją sytuację. Możliwe, że byłbym dzisiaj blisko Ekstraklasy, ale widzę, że było to wtedy jedyne dobre wyjście.

Na koniec snajper „Czarnych Koszul” opowiada o roli odpowiedniego przygotowania fizycznego oraz odżywiania dla piłkarzy na poziomie trzecioligowym. Dementuje także plotki na temat prowadzenia firmy cateringowej.