Wstydliwa porażka z Ruchem Wysokie Mazowieckie

Polonia w niezrozumiały sposób przegrała z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Nasza drużyna była zdecydowanie lepsza, ale skuteczność dzisiaj była fatalna. Dodatkowo bardzo źle zagrała obrona.

W dzisiejszym meczu Polonia była zdecydowanym faworytem, ale spotkanie zaczęła standardowo, czyli bardzo słabo. W pierwszych minutach rywal przeważał i już w 2 minucie mógł wyjść na prowadzenie. Za lekko podawał Grzegorz Wojdyga do Jana Balawejdera, ale na szczęście nasz bramkarz w ostatniej chwili uprzedził rywala. Pierwszą składną akcję polonistów zobaczyliśmy w 14 minucie. Ładnie z pierwszej piłki pograli Bartosz WiśniewskiCezary Sauczek, ale dośrodkowanie tego ostatniego było bardzo niecelne. W 17 minucie skrzydłowy dograł znacznie lepiej do Krystiana Pieczary, ale ten w dogodnej okazji skiksował, nie trafiając czysto w piłkę. Pięć minut później „Czarne Koszule” wykonywała dwa rzuty rożny, było po nich małe zamieszanie, ale ostatecznie rywal wyszedł z tego obronną ręką. Od tego momentu Polonia zaczęła przeważać, ale w 21 minucie Ruch skonstruował niezłą akcję, na szczęście dobre dośrodkowanie zdołał wypiąstkować Balawejder. W 22 minucie poloniści pierwszy raz byli bardzo blisko strzelenia gola. Podanie Sauczka minęło Pieczarę, a rywal prawie wbił samobója. Ruch nie zamierzał się tylko bronić, akcja przeciwnika z 25 minuty zakończyła się celnym strzałem, prosto w naszego bramkarza. W 35 minucie znów przed szansą stanął Pieczara, ale uderzona przez niego głową piłka minęła o centymetry słupek. Wydawało się, że gol dla Polonii jest kwestią czasu, ale Ruch w 38 minucie wysłał ostrzeżenie. Zawodnik gości znalazł się w polu karnym, ale strzał z ostrego kąta obronił Balawejder. W 40 minucie było już niestety 0:1. Po długim zagraniu z rzutu wolnego piłkę pod polem karnym Polonii dostał Mateusz Zambrowski, dużo miejsca zostawił mu Przemysław Szabat, co rywal wykorzystał, pokonując naszego golkipera precyzyjnym i silnym strzałem z dystansu. Chwilę później Polonia mogła wyrównać za sprawą Mateusza Małka, ale strzał z ostrego kąta został obroniony.

Druga połowa zaczęła się niespodziewanie, od groźnego ataku Ruchu. Na szczęście strzał z dystansu został zablokowany, a przed dobitką rywala uprzedził Balawejder. W 49 minucie mogło być 1:1, świetną piłkę na głowę dostał Pieczara, ale znów uderzył niecelnie. Od tego momentu zaczęła się dominacja Polonii. Minutę później znów nasz zespół groźnie zaatakował, ale fatalnie dośrodkował Małek. W 53 minucie po rzucie wolnym bramkarz rywali minął się z piłką, ale do pustej bramki głową futbolówki nie zdołał skierować Wojdyga. W 59 minucie „Czarne Koszule” nieźle rozegrały rzut rożny, po ostrej wrzutce piłkę wypluł golkiper, ale dopaść do niej nie zdołał Pieczara. W 61 minucie nasz napastnik wreszcie przełamał się. Świetnie piłkę z lewej strony dorzucił Piotr Maślanka, a Pieczara głową skierował futbolówkę do siatki. Po golu napór Polonii był jeszcze większy. Już w 63 minucie powinno być 2:1. Sam na sam z bramkarzem stanął Pieczara, ale za długo zbierał się do strzału i został zablokowany. Piłkę do pustej bramki mógł jednak jeszcze skierować Maciej Wilanowski, ale końcówką buta uderzał ponad poprzeczkę. Dwie minuty później  jeszcze raz piłkę w polu karnym dostał Pieczara, ale ponownie został zablokowany. W 67 minucie świetnym podaniem na skrzydle uruchomiony został Wilanowski. Mimo tego, że miał dużo wolnego miejsca, fatalnie dośrodkował. Minutę później sytuację sam na sam zepsuł Sauczek. W 76 minucie wreszcie udało się wyjść na prowadzenie. Pięknym podaniem popisał się Sebastian Olczak, oko w oko z bramkarzem stanął Pieczara i nie pomylił się. Wydawało się wówczas, że 3 punkty zostaną na pewno w Warszawie. Niestety wypracowane w ogromnych męczarniach prowadzenie poloniści szybko utracili. W 78 minucie nasz zespół ustawił się fatalnie przy rzucie rożnym i stracił w ten sposób gola. Bramka podłamała „Czarne Koszule”, które starały się jednak dalej atakować. W 85 minucie mogło skończyć się to golem dla rywala, rywal ruszył z kontrą 3 na 1, ale Maślanka w ostatniej chwili zablokował strzał rywala. Dwie minuty później niestety rywale już prowadzili, za sprawą Wojdygi i Balawejdera. Obrońca posłał bardzo niewygodne podanie do bramkarza, który nie chciał wykopywać w aut, przez co trafił w rywala. Odbita piłka niestety go przelobowała. Porażka mogła być nawet wyższa, w doliczonym czasie po serii prostych błędów przeciwnik znalazł się w wybornej sytuacji, piłkę z linii bramkowej wybił Wojdyga.

09.09.2018, Warszawa
Polonia Warszawa – Ruch Wysokie Mazowieckie 2:3 (0:1)
bramki: Krystian Pieczara 62 i 76

Polonia: Jan Balawejder – Przemysław Szabat, Rafał Zembrowski, Grzegorz Wojdyga, Piotr Maślanka – Mateusz Małek (60. Sebastian Olczak), Sebastian Kobiera, Maciej Wilanowski (72. Jakub Cesarek), Bartosz Wiśniewski, Cezary Sauczek – Krystian Pieczara.

Sędziował: Łukasz Trawiński (Warszawa)

Author: muchomor

15 thoughts on “Wstydliwa porażka z Ruchem Wysokie Mazowieckie

  1. Meczu nie widziałem ale zwycięstwo było obowiązkowe. Czyżby Kluska był aż tak potrzebny ? A może to po prostu kryzys ? Brak wartościowych zmienników zaczyna bolec. Pieczara sam nie wygra meczu . No i radzę się przyjrzeć Wojdydze i Balawejderowi. Pierwszy moim zdaniem jest coraz słabszy, drugi – klops za klopsem. Kto w zamian ?

  2. to co Panowie dziś zagrali w obronie to dramat!!!!
    Ruch z dwóch sytuacji strzela nam 3 gole!!
    przegrali wygrany mecz… zamiast dobić rywala po bramce na 2:1 to się cofamy i dostajemy bramki gorsze niż juniorzy…
    szkoda niewykorzystanych okazji Pieczary, bo gdyby mu dziś wszystko wpadało to po meczu powinien mieć co najmniej 6 bramek… niestety wygląda na to, że jak Krystianowi nie wpada to nikt inny strzelić nie potrafi 🙁 mogli, a nawet powinni uczynić to Sauczek, Wilanowski i Wojdyga, a tak to po raz kolejny mimo dobrych wyników na innych stadionach przegrywamy i tracimy punkty z „ogórkami” 🙁 🙁

  3. Nie jestem pewien ale wydaje mi się że sędzia – który dobrze prowadził mecz – wypaczył jego wynik. Bramka na 0-1 zdobyta po nieprawidłowym wprowadzeniu piłki do gry. Muszę zobaczyć na powtórce ale sędzia się chyba letko zagubił. Najpierw przerywa fajną akcję zamiast póścić przywilej po czym puszcza grę ze wznowienia z toczącej się piłki.

    1. Też mi się tak wydaje, do tego co najmniej dwa niesłusznie odgwizdane spalone. Niemniej nie ma co szukać winy w sędziach, ten można było spokojnie wygrać kilkoma bramkami.

    2. nie ma co zwalać winy na sędziego… choć faktycznie chorągiewka po stronie głównej miała kilka obcinek przy „wątpliwych” spalonych!!
      sami sobie jesteśmy winni bo gdyby wykorzystane zostały wszystkie okazje które zostały stworzone to Ruch wyjechał by z dwucyfrową porażką.
      dodatkowo druga i trzecia bramka dla gości to kryminał w wykonaniu naszych… przegrali wygrany mecz i zamiast odrobić straty punktowe to znowu zaczynamy się bawić we frajersko przegrane mecze i straty punktów z „pipidówkami” 🙁 🙁 🙁

    3. Piłka rzeczywiście toczyła się, jednak w momencie jej kopnięcia już chyba stanęła. To było do wychwycenia chyba tylko pod mikroskopem. Ale to było z 70 metrów od naszej bramki !!!

  4. Co do spalonych. Nie mam pojęcia. Żeby to wyłapać trzeba by być idealnie w linii. Ale albo asystent był za bardzo alektryczy albo Sauczek się nie pilnował. Co do bramki. nie mogła być uznana bo piłka nie została prawidłowo wprowadzona do gry. Nasi piłkarze stanęli bo czekali na ustawienie piłki, oczywiście to ich w niczym nie usprawiedliwia. Sędzia się w tym momencie pogubiłem, puścił grę bo naprawił swój błąd przerywający akcję Ruchu, myślał, że to bez znaczenia i niczego z tego nie będzie. Padła bramka. Sędzia ma obniżoną notę od obserwatora za wypaczenie wyniku meczu. A dla nas to nie ma najmniejszego znaczenia. Przegraliśmy. Kompromitująco żałośnie przegraliśmy.

    1. Obniżona nota dla sędziego ? Może i tak – nie kwestionuję. Ale musisz być wewnątrz, skoro masz tak, w sumie niedostępne postronnemu obserwatorowi informacje.

Dodaj komentarz