Polonia Warszawa zremisowała z Sokołem Aleksandrów Łódzki. Po pierwszych 45 minutach było już 2:0 dla Polonii i ze spokojem można było oczekiwać drugiej części, bo Sokół nie radził sobie w ofensywie. W drugiej połowie Polonia zagrała jednak fatalnie i remis może uznać za szczęśliwy wynik.

Poloniści do meczu w Aleksandrowie Łódzkim przystąpili w dość okrojonym składzie. Z powodu urazów, oraz kartek trener Krzysztof Chrobak nie mógł skorzystać między innymi z usług Grzegorza Wojdygi, Piotra Maślanki, Marcina Kluski, czy też Mariusza Marczaka. Na ławce rezerwowych poza bramkarzem, zobaczyliśmy raptem czterech zmienników, w tym dochodzącego dopiero do pełni sił po urazie Michała Oświęcimkę.

Pomimo wspomnianych przeciwności „Czarne Koszule” od pierwszej minuty zagrały świetny futbol. Gospodarze całkowicie nie mieli pomysłu na grę wysokim pressingiem, stosowanym już praktycznie od ich pola karnego. Na efekty tej gry nie trzeba było długo czekać i już w 23 minucie spotkania bramkarz Sokoła Michał Brudnicki popełnił fatalny błąd podając piłkę wprost pod nogi stojącego przed nim Bartosza Wiśniewskiego. Ten przez nikogo nie atakowany idealnie wykorzystał powstałą sytuację i nie dał szans byłemu golkiperowi Polonii otwierając wynik spotkania. Dalsza część pierwszej połowy wyglądała podobnie. Polonia dobrze broniła i mocno pressowała, a gospodarze nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Jana Balawajdera. Gdy wszyscy obecni na stadionie powoli szykowali się do udania na przerwę dalekim wybiciem piłki popisał się Marcin Bochenek, a do piłki niespodziewanie jako pierwszy dopadł Wiśniewski i znalazł się w sytuacji sam na sam. Świetnie dysponowany w dniu dzisiejszym napastnik „Czarnych Koszul” nie dał szans bramkarzowi i na przerwę poloniści schodzili z dwubramkową przewagą.

Druga połowa przyniosła całkowitą odmianę stylu gry obu drużyn. Gospodarze wyszli na boisko nabuzowani, z chęcią odwrócenia losów meczu. Polonia schowana za podwójną gardą, chcąca dowieść korzystny rezultat do końca spotkania. Niestety ten scenariusz nie mógł przynieść zamierzonego efektu. Zdeterminowani gospodarze stwarzali okazje za okazją, a w bramce co i raz musiał uwijać się Balawajder, którego wielokrotnie od kapitulacji ratowała jedynie nieskuteczność rywali. Pierwszy cios otrzymaliśmy w 60 minucie kiedy po zamieszaniu w polu karnym, dość silny, lecz niecelny strzał rywala zrykoszetował od Rafała Zembrowskiego i piłka zatrzepotała w siatce zmylonego golkipera Polonii. Ta sytuacja tylko dodała wiatru w skrzydła Sokoła, a najbardziej szalejącemu na lewym skrzydle Mroczkowi. Sześć minut później zdobył on bramkę „stadiony świata” uderzając z narożnika pola karnego prosto w okienko, ponownie pozostawiając bez złudzeń bezradnego Balawajdera. Do końca spotkania to Sokół był drużyną dominującą i szukającą kolejnych goli, jednak na nasze szczęście nic już nie wpadło do sieci. Polonia w drugiej połowie praktycznie nie stworzyła zagrożenia pod bramką Brudnickiego i z wywiezionego 1 punktu z Aleksandrowa Łódzkiego w ostatecznym rozrachunku powinniśmy być zadowoleni.

21.04.2018, Aleksandrów Łódzki
Sokół Aleksandrów Łódzki – Polonia Warszawa 2:2 (0:2)
bramki: Bartosz Wiśniewski 23 i 43

Polonia: Jan Balawejder – Marcin Bochenek Ż, Rafał Zembrowski, Daniel Choroś, Przemysław Szabat – Patryk Zych (89′ Maciej Wilanowski), Marcin Gawron Ż, Sebastian Olczak (70′ Michał Oświęcimka), Bartosz Wiśniewski Ż, Cezary Sauczek (73′ Tomasz Chałas) – Krystian Pieczara.