Prezentujemy Wam dziś list od członka rady nadzorczej Polonii Warszawa, Stanisława Kandera, który postanowił ustosunkować się do ostatnich wydarzeń w naszym klubie. 

Stanisław Kander

Stanisław Kander (fot. MZPN)

Nazywam się Stanisław Kander jestem członkiem Rady Nadzorczej i osobą związaną z Polonią od ponad pięćdziesięciu lat. Na stadionie Polonii jestem codziennie, ale nie jestem internetowiczem i rzadko czytuje coś wypisywanego na stornach kibicowskich a sam nie egzystuję na nich w ogóle. Teraz też poprosiłem innego członka Rady Nadzorczej aby ten tekst umieścił w moim imieniu. Mój sąsiad, zagorzały kibic Legii, pokazuje mi od czasu do czasu naszą stronę kibicowską, aby z troską w głosie zakomunikować, że znów tam komuś dowalają. Muszę przyznać, że mimo iż mam mało włosów na głowie, to wszystkie zjeżyły mi się od nonsensów jakie są tu wypisywane odnośnie naszego klubu.

Jestem członkiem Rady Nadzorczej, obecnym na wszystkich jej zebraniach, i kibicem klubu od kilkudziesięciu lat, bywam na wszystkich meczach w Warszawie i na wyjazdach, włożyłem dawniej w klub dużo pieniędzy, dlatego mnie nikt nie jest w stanie oszukiwać, bo mam swoje zdanie o Polonii i osobach które się tu przewijają. Drużyna nasza była prowadzona w sposób jaki w Polonii powinien być normą. A więc klub stworzył takie warunki pracy i płacy piłkarzom, aby każdy chciał tu grać a nie uciekać stąd jak najdalej. Było wiadomo, że tak długo jak się to będzie akcjonariuszom podobać, tak długo będziemy grać na poziomie III i II ligi, bo na tyle było nas stać w oparciu o środki zabezpieczane przede wszystkim prywatnie przez akcjonariuszy w okresie dwóch lat. Dalsza egzystencja na takich lub wyższych poziomach rozgrywek była uwarunkowana otrzymaniem dokumentu dzierżawy terenu, o czym głośno zawsze mówił Jerzy Engel od początku swojej prezesury, tak na Radach Nadzorczych jak również na spotkaniach z kibicami, co sam wielokrotnie słyszałem i co pozwoliłoby oprzeć finansowanie klubu o przyszłego inwestora. I tacy inwestorzy są i czekają, bo sam ich znam, ale komuś zależało aby spowalniać rozmowy z miastem i do dzisiaj nie mamy wydzierżawionego terenu a więc nadal musimy zbierać pieniądze i płacić za wszystko od kibla po boisko i prosić akcjonariuszy o pomoc.

Na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy przedstawiono dokładnie aktualną sytuację klubu i każdy ją dobrze zna, a Engel znowu poprosił akcjonariuszy o pomoc, choćby w poprzednim miesiącu. Ale kiedy zrobiono burdy przeciwko niemu i rodzinie na meczu i kiedy zaatakowano piłkarzy, trenerów i nas działaczy, to przeczuwałem, bo byłem z nim i rozmawiałem długo po ostatnim meczu,  że może się mu już dalej to nie podobać.  Prezes Jerzy Engel mówił o tym głośno bo sam słyszałem i kibice też byli na tych spotkaniach, że jeśli w ciągu dwóch lat nie uda się domówić z miastem, to możliwe, że zrezygnuje z funkcji prezesa i przekaże zarządzanie klubem komuś, kto będzie miał inne możliwości i pomysły na prowadzenie klubu. I tak się stało. Nie będę odnosił się do innych incydentów jakie miały miejsce, a o których wszyscy  na tej stronie wiedzą, a które też miały swój wpływ, że człowiek zrezygnował. Nikomu nie sprawia przyjemności być opluwanym przez innych, dla których w końcu to wszystko się tworzy.

Rada Nadzorcza nie chciała aby Engel zrezygnował z funkcji jaką zajmował, bo wiedzieliśmy, jak wielką pracę wykonuje i że nie ma obecnie innej osoby, która będzie w stanie tak dobrze zarządzać klubem jak on i sprowadzić na Konwiktorską ludzi, którzy będą mogli ten klub utrzymać. Nie chcieliśmy aby w ogóle taki temat, jak wniosek o odwołanie stawał na forum Rady Nadzorczej ale nalegali na to Grzegorz Popielarz i Roman Sabaj członkowie Rady Nadzorczej wspierani głosami Michała Listkiewicza i Andrzeja Boguckiego, którego na zebraniach Rady ani na meczach, ani ja ani nikt inny od ponad roku nie widział. Głosowanie się jednak odbyło i  Rada jednoznacznie zdecydowaną większością głosów odrzuciła wniosek panów Popielarza i Sabaja. Ale prezes Jerzy Engel poczuł się mocno tym dotknięty, że taki wniosek w ogóle był złożony i zrezygnował ze sprawowanej funkcji a razem z nim Wojtek Mróz ze stowarzyszenia „K6”.  W trakcie spotkania usprawiedliwiając swój wniosek Grzegorz Popielarz zadeklarował, że ma trzy gotowe firmy, które natychmiast wesprą klub, zapłacą kwoty niezbędne w maju i czerwcu oraz, że zabezpieczą dalsze finansowanie klubu, pod warunkiem, jeśli odejdą z zarządu panowie Engel i Mróz. Po rezygnacji obu członków zarządu, Rada Nadzorcza nie miała wyjścia i mianowała nowego prezesa zarządu i nowego członka zarządu i do 10-go lipca kiedy będzie kolejne zebranie Rady Nadzorczej czeka na dalszy rozwój wypadków i na wejście trzech firm zadeklarowanych przez Grzegorza Popielarza. Teraz słyszę, że Grzegorz Popielarz, postawił nowy warunek i przerzuca wszystko na kibiców, bo twierdzi, że firmy nie wejdą jeśli kibice się między sobą nie dogadają, ale mam nadzieję, że to tylko plota i Grzegorz Popielarz dotrzyma słowa. Bo nie ma nigdzie na świecie żeby kibice w klubie mówili jednym głosem. Polonia nie jest pod tym względem wyjątkiem.

Co do zaległości to piłkarze mają kilkunastodniowe opóźnienie w wypłacie jednej pensji, co po spadku z ligi jest na porządku dziennym, bo wiadomo, że musi nastąpić zmiana warunków pracy i płacy, renegocjacje kontraktów i tym podobne. Rada zna wszystkie problemy i potrzeby finansowe, jakie czekają klub w najbliższym okresie. Ale rozmowy, z piłkarzami prowadzą już Grzegorz Popielarz, Stanisław Michrowski i prezes Janusz Kopeć. Dziesiątego lipca podczas kolejnego spotkania Rady wyjaśni się czy obietnice złożone pisemnie przez Grzegorza Popielarza i jego grupy są realne lub czy były rzucone tylko po to aby doprowadzić do zmian w zarządzie spółki i klubu i przejęciu decydowania o dalszych losach klubu i zespołu. I to jest cała prawda o sytuacji Polonii dzisiaj. A co ci panowie wymyślą jutro czas pokaże. Prowadzenie klubu bez dzierżawy terenu to tylko wielkie co miesięczne wydatki i to nie tylko na drużynę i trzeba na to być przygotowanym, kto tego nie jest w stanie pojąć niech się na ten temat nie wypowiada a przede wszystkim niech nie obraża innych, którzy starają się ten klub odrodzić, w tych bardzo trudnych organizacyjnie warunkach.

Stanisław Kander, członek Rady Nadzorczej