Porażka w Łodzi

Spotkanie w Łodzi rozpoczęło się świetnie dla warszawskiej Polonii, która jako pierwsza wyszła na prowadzenie. Potem jednak oddała pole ŁKS-u, który skrzętnie to wykorzystał i strzelił dwie bramki. Polonia nie zdołała na to odpowiedzieć i z Łodzi wraca z 0 punktami.

Mariusz Marczak (fot. Robe)
Mariusz Marczak (fot. Robe)

Zawodnicy ŁKS-u od początku ostro ruszyli do ataków. Pierwszy raz groźnie zrobiło się pod bramką Polonii w 4 minucie, kiedy gospodarze wykonywali rzut wolny niedaleko bramki Polonii. Nasi obrońcy na szczęście poradzili sobie ze słabą wrzutką. Pierwsze piętnaście minut było bardzo nerwowe w wykonaniu obydwu zespołów. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć przewagi, dominowały faule i niedokładne podanie. Poloniści pierwsi raz zatrudnili bramkarza ŁKS-u w 23 minucie, gdy z autu daleko piłkę wyrzucał Marcin Bochenek. Golkiperowi rywala udało się jednak wyłapać futbolówkę i rozpoczął on kontrę łodzian. Ta została jednak świetnie zatrzymana przez Karola Woracha. Gra nadal była bardzo wyrównana, ale to Polonii udało się wyjść na prowadzenie. W 27 minucie rzut wolny tradycyjnie wykonywał Mariusz Marczaka, jego dośrodkowanie po drodze musnęło głowę jednego z obrońców gospodarzy i piłka wpadła do bramki. Po golu obraz gry nie uległ zmianie. Nasza drużyna była głęboka cofnięta i wyczekiwała ataków rywali, którzy nie byli w stanie przedrzeć się przez zasieki obronne Polonii. W 37 minucie gospodarze niestety wyrównali. Fatalny błąd popełnił Bochenek, który wybijając piłkę, nabił Adama Patorę, ten przejął piłkę i w sytuacji sam na sam nie dał szansy Mateuszowi Tobjaszowi. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, nie oglądaliśmy już sytuacji bramkowych; drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 1:1.

Drugą połowę od ataków znów zaczął ŁKS. Już w 46 minucie piłkę dostał jeden z łódzkich pomocników i uderzył mocno z dystansu, pewnie jednak interweniował Tobjasz. W 54 minucie łodzianie mieli kolejną okazję na wyjście na prowadzenie. Po rzucie wolnym piłkę uderzał jeden z obrońców, ale futbolówka nieznacznie minęła słupek bramki Polonii. W 60 minucie „Czarne Koszule” nie miały już tyle szczęścia. Piłkę ponownie dostał Patora i bez problemu pokonał Tobjasza. Po straceniu bramki, Polonia zyskała nieznaczną przewagę, ale nie za wiele z niej wynikało. Nasi zawodnicy szybko byli wypychani z połowy ŁKS-u, nie potrafili przybliżyć się do pola karnego gospodarzy. W 86 minucie to gospodarze powinni strzelić gola. Prosty błąd popełnił Worach, ale łodzianin nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Polonistom nie udało się już zbliżyć do bramki Kolby i niestety przegrali dzisiejsze spotkanie.

22.05.2016 – Łódź
ŁKS Łódź – Polonia Warszawa 2:1 (1:1)
bramka: Mariusz Marczak 28

Polonia: Mateusz Tobjasz– Przemysław Szabat, Karol Worach, Daniel Choroś, Grzegorz Wojdyga – Mariusz Marczak, Marcin Bochenek,  Donatas Nakrošius (84. Piotr Kosiorowski Ż), Mariusz Wierzbowski (Marcin Kluska 64), Michał Zapaśnik (53. Bartosz Wiśniewski) – Krystian Pieczara Ż (88. Michał Stasz)

 

Author: muchomor

28 thoughts on “Porażka w Łodzi

  1. Wczesniej myslalem ze to jest taki poziom III ligi. Ale teraz po tym meczu na duzym ekranie widzac jak gra LKS zrozumialem ze w druzynie Polonii mamy reprezenacje na paraolimpiade. LKS bez pomyslu taktycznego i z jedna mysla grac do przodu bo jakby mieli taktyke to bysmy 4-1 przegrali. Kazdy z ich zawodnikow byl lepszy technicznie i do tego gral z ambicja i wola walki, jedynie taktyka i pomysl na gre byl lepszy w Polonii….. Normalnie jakbym na duzym ekranie zobaczyl powrot do czasow JW i pilkarnikow a nie pilkarzy Polonii ktorzy chca przechodzic mecz jak najmniejszym kosztem sil. Potrzeba nowa druzyne…. i bedzie kolejny rok w III lidze bo z taka gra to chyba tylko dzwonic trzeba przed barazem bo im sie grac normalnie niechce. A LKS biegal az trawe gryzl….

  2. Wielki zal du..e sciska jak się to widzi na ekranie tv.Zdecydowanie poziom za wysoki dla tych graczy-kopaczy.postawa Marczaka nr7 utkwił w pamięci zero gry do przodu przy niekorzystnym wyniku gdzie cała drużyna powinna się zaangażowac.Pozdr z lubelskiego ale kibiców po takim meczu nam nie przybędzie!Całe życie za POLONIĄ hej!!!

  3. Panowie, nigdy nie komentuje gry naszych piłkarzy, ale dziś nie mogę się powstrzymać. Nie wygra się meczu nie strzelając na bramkę. My nie mamy żadnego zawodnika, który potrafi kopnąć zza pola karnego! w ostatnim meczu aż sie prosiło by niewysokiemu burmistrzowi walić z daleka pod poprzeczkę. Dzisiaj też to samo – żadnego strzału z gry! łks wyglądał marnie ale my na ich tle jeszcze gorzej. czy w tej drużynie nikt nie potrafi solidnie kopnąć z dystansu? ech żenada „mecz walki”, tylko dziś nie naszej. Mimo wszystko mam świadków na to, ze przed rundą rewanżową mówiłem, ze będziemy grać w barazach. Nadal to podtrzymuję, ale czy je wygramy to jeszcze mi się nie śniło. Jak tylko mi się przyśni – dam znać )))))

  4. No cóż, wyszło na moje, choć wolałbym, żeby mnie faktycznie poebao, jak to odgryzł mi się kSpBoSs 15 maja, po moim krytycznym wpisie a propos kopania przez naszych piłki w Przysusze (cały tekst kSpBoSs przytaczam poniżej). Gwoli sprawiedliwości chcę mieć jednak wpierw tę satysfakcję, by się odgryźć: kSpBoSs! Poebao jednak Ciebie! Nie znasz się na futbolu, skoro nie widzisz jaki poziom piłkarski nasi gracze reprezentują. Do tego przeciętny trener (niestety), który pokazał że ma braki taktyczne. Co on chciał osiągnąć tym kunktatorstwem w Łodzi??? Gol dla nas padł z niczego (za to wrzutka Manolo wzorowa). W tym meczu tylko ŁKS chciał grać i dlatego wygrał. Zapaśnik dno, kiwał się z własnym cieniem. Cała nasza obrona do wymiany (nie pierwszy raz to piszę). Chaos, bojaźliwość, niezrozumienie, niecelne podania, brak dynamiki (tego parcia na bramkę, co uwielbiam patrząc nawet na V ligę angielską). Podania na dobieg albo na wyhamowanie akcji (nie można w tempo, bo to przecież „tylko” III liga, a panowie na treningach mają ważniejsze rzeczy do roboty niż trenowanie takich pierdół), słabe przyjęcie, przegrywające notorycznie akcje 1 na 1. No i mała inteligencja w grze.
    Z CZYM DO BARAŻY????????????????? Z opracowanymi stałymi fragmentami gry? To trochę za mało. Nie mamy napastników, Manolo na rozegraniu to też troszkę za mało (choć akurat w Łodzi grał poprawnie), o obronie szkoda gadać.
    Niestety, jeśli zespół meczy się z dołami tabeli, to trudno oczekiwać, by rządził w Łodzi. Polonia jest jak Radwańska: troszkę za wysoko w rankingu, jak na faktyczny potencjał sportowy. Już dziś twierdzę, że nawet po dostaniu się do baraży, nie damy rady Wałbrzychowi lub Polkowicom.

    Na koniec konkluzja: można przegrać mecz, ale po walce. Nasi dzisiaj nie walczyli. Przegrali ten mecz bez walki pokazując przy okazji takie braki w piłkarskim rzemiośle, które nie uprawniają ich do gry na wyższym poziomie polskiego pożal się Boże piłkarstwa.

    kSpBoSs
    15 maja 2016, 18:49
    rafgrun: Człowieku czy Ciebie za przeproszeniem nie poebao??! Wygrywamy siódmy mecz z rzędu, wchodzimy na pierwsze mecze a ty wieścisz wpierdol w dwóch czekających nas meczach? Założę się że przed meczami z Lechią i sokołem mówiłeś to samo bo sprawia ci przyjemność takie podcinanie skrzydeł kiedy chłopakom świetnie idzie, bo taki komentarz jak twój nie mógł powstać podczas merytorycznej analizy naszej gry oraz gry naszych przeciwników, czy szans Polonii w wymienionych przez ciebie meczach.

    1. Trenera to sie nie ma co czepiac. Taktycznie ich swietnie ustawil i malo co grajac na stojaka w stylu pilkarnikow ktorzy grali za JW a by zremisowali gdyby nie blad obroncy. Oni poprostu 1. Grali bez ambicji i nie gryzli trawy oraz 2. LKS mial lepsze umiejetnosci pilkarskie.

      Ale trenera to ma LKS raczej slabego bo ich taktyka i plan na mecz to jak na kazdy inny jaki graja „byle do przodu”. I dlatego niektore mecze 9-1 wygrywaja a inne 1-0 przegrywaja. Bo to tam nie ma mysli taktycznej tylko jest „grac do przodu” oraz ambicja. Dlatego tez u nich wyniki w kratke. A u nas jest mysl taktyczna dlatego dosc rowne wyniki ale jak rywal gra ambitnie i potrafi grac to wtedy jest zle bo nasi niestety trawy gryzc za Polonie niechca….

    2. No cóż, nie da się ukryć że nasi dzisiaj zagrali kompletną padake, piłkarsko fatalnie, ale po pierwsze łks był tak żałosny że i tak to powinno wystarczyć do remisu. Po drugie w tamtej wypowiedzi nie napisałem ze gramy jak Barcelona, raczej miałem na myśli że nasze możliwości na tle naszych rywali są takie że możemy wygrać z każdym i tak uważam nadal. I na koniec, ile meczów Polkowic i Wałbrzycha widziałeś?

  5. Panowie, troche spokojniej. My nic pieknego nie gramy cala wiosne. Tak sie zdarza, ze sie przegra.teraz dwa mecze jednak latwe. Legia ma trudny ursus i pelikana.cos straca na pewno. To jest liga. Wazne ze wszystko w naszych rekach. a o to walczlismy na 3 kolejki przed koncem. Passa 8 wygranych musiala sie kiedys skonczyc.

  6. Panowie spokojnie Niemcy na mistrzostwach grają padlinę a przeważnie kończą mundial wysoko. Niezgodzę się z swirdzeniem źe obrona grała słabo czy atak nie istniałał ,przypominam źe gra cała drużyna człowieka wszyscy bronią i wszyscy atakują. Zamiast narzekać trzeba w tych ostatnich meczach chłopaków wesprzeć, mam nadzieje źe nam wszystkim zależy na awansie.

  7. Jasne, że wszystkim zależy na awansie. Dlatego należy wymagać od tej drużyny dużo, dużo więcej. Niektóre błędy w obronie były po prostu kompromitujące i nie można zamykać na to oczu. W ofensywie w ogóle nie stwarzaliśmy żadnego zagrożenia z gry, co najwyżej po stałych fragmentach, a i to sporadycznie. Chowanie głowy w piasek i powtarzanie, że wszystko jest super niczemu dobremu nie służy.

  8. Łatwo być w tym meczu nie miało i nie było. Z przebiegu spotkania ŁkS wygrał zasłużenie. Co tu dużo pisać znów sobie komplikujemy sytuacje w tabeli.
    Gra mizerna, te lagi so przodu przy ciut lepszej obronie to ciągła strata piłki, juz lepiej kopać w brmakarza sprzed pola karnego jak Pieczara(może go sklonować we dwóch miał by z kim grać.), wynik tragiczny, zdobycz punktowa jeszcze gorsza. łkesiacy zrobili z obroną to czego sie obawiałem od kilku ostaniach spotkań bramka na 1:1 rany ale babol, druga zresztą nie lepsza, ale już po fakcie łatwiej pisać i oceniać było kopać w aut albo gdziekolwiek indziej albo podbiec te dwa trzy kroki !!!! to był jedne z tych dwóch meczyków gdzie po 90 minutach boisko powinno płonąc żywym ogniem od zaangażowania.

  9. Dodrze że Piotrek Kosiorowski dostał żółć, odpałzuje swoje, odpocznie dwa mecze i w pełni wypoczęty wróci na Legię. Co do meczu to ta porażka moim zdaniem oczyści głowy piłkarzom, ułatwi im pracę w najbliższym czasie, nic nie trwa wiecznie,więc i na przegranął przyszedł czas, wiadomo coś jak z kolanem Piotrka Petasza?

  10. A ja chciałbym stonować nieco te żałobne nastroje i zaapelować o zaprzestanie siania defetyzmu. Chłopaki wygrali 8 kolejek z rzędu, więc słabszy wynik był wkalkulowany w tak wyborną serię. Teraz mamy 2 proste mecze w których wygrana jest obowiązkiem. Jeśli wywiążemy się z niego zgodnie z oczekiwaniami to mecz z legią może być meczem o nic. Pozostaje trzymać kciuki za Pelikana i Ursusa. Do tej pory prawie zawsze grali pod nas, miejmy nadzieję, że tym razem też tak będzie.

    1. Raczej nie ma szans, żeby ostatni mecz był o nic. W przypadku naszej porażki, jak nie wyprzedzi nas nawet Legia II, to zrobi to Lechia, Sokół albo Pelikan. Musiałby stać się prawdziwy cud, żeby wszyscy potracili punkty, tak byśmy wygrali ligę na kolejkę przed jej końcem.

    2. W przedostatniej kolejce Sokół gra z Lechią. Wydaje mi się, że obie ekipy nie chcą awansować, więc założyłem tam remis. Nie nazwałbym tego cudem, ale fakt – musimy liczyć na korzystne wyniki. Pelikan nie ma szans nas dogonić jeśli wygramy z Pogonią i Startem.

    3. Faktycznie, źle spojrzałem na punkty Pelikana. Ja się najbardziej boję Lechii, mi się wydaje, że oni bardzo chcą awansować, ale mam nadzieję, że się mylę i w ich meczu padnie remis.

  11. Dawno się tu nie wypowiadałem , postanowiłem się wstrzymać z wypowiedziami…ale po takim meczu było to zbyt ciężkie…co do kopacza Bochenka pozostaje tylko zapytać „opłacało się?????” bo takich błędów nie powinien popełnić amatorski kopacz po 8 browarach we krwi…nie mówiąc już o meczu „na szczycie 3 ligi” reszta obrony to też jakaś parszywa komedia….co to k**** miało być???? Tak ma grać defensywa drużyny aspirującej do II ligi?!? Zastanawiam się jakim trzeba być piłkarzem by na 7 min przed końcem połowy mając „podarowaną z niebios bramkę” prowadząc 0-1 po grze w której oddało się ZERO Strzałów…tak nie szanować wyniku by grać tak nonszalancko? (by nie powiedzieć…jak imbecyl) Pozostała część drużyny zagrała nie wiele lepiej…nie widać było dużego zaangażowania, złości , nerwów…nawet w doliczonym czasie gry spokój na facjatach tych prawie-kopaczy…z całej tej gry i przed niekorzystnym wynikiem i po nim zapamiętałem dwa (słownie: dwa) strzały Polonii – pierwszy Szabata, drugi Pieczary…to wystarczająco jak na drużynę aspirującą do 2 ligi?!?

    I na koniec jedna dygresja…każdy z Nas jest w pewnym procencie sponsorem Polonii…poprzez kupno biletów, wspomaganie klubu na różnych płaszczyznach…uważam że na koniec tego sezonu władze klubu powinny dokładnie opisać ile dany piłkarz w tym sezonie zarobił (wszystkie zyski włącznie z premiami) oraz kto był inicjatorem sprowadzenia danego piłkarza (z imienia i nazwiska!) tak żeby każdy z nas mógł ocenić ile zarabiają nasi defensorzy za to jak nas reprezentują….skomplikowali Nam (NIE IM…BO ICH TO G… OBCHODZI) sytuację , teraz musimy (my i ewentualnie nieliczna grupka piłkarzy chcących awansować) liczyć na przychylność losu i na to że Legia zachowa się honorowo….(to co niektórzy tu piszą że nie ma co się bać bo piłkarze Legii są na urlopach może nie mieć znaczenia…bo byle Saganowski wracając na 1 dzień z urlopu…może taką defensywę rozkręcić na każdą stronę a po kilku godzinach wrócić na plażę) . Na koniec pozostaje jedno pytanie nawet przy przychylności losu…to po co z taką grą baraże i ewentualnie II liga? bądźmy poważni…..trzeba by było wiele, wiele zmienić….i na koniec moje osobiste przemyślenie – jeśli w przyszłym sezonie (nawet przy awansie) ma być taka gra i takie zaangażowanie piłkarzy…to ja więcej nie dam ani złotówki , bo płacimy jak za ekstraklasę, angażujemy się a w zamian dostajemy to co dostajemy….koniec! skończyło się! chcecie pieniędzy i wsparcia? to albo zacznijcie pokazywać że Wam zależy albo liczcie na innych!

    1. Skomplikowali sytuacje wygrywając 8 razy z rzędu? Awansując z bodajże 6 miejsca na pierwsze? Nadal będąc liderem? LODU NA ŁEB

  12. Tu nie chodzi o to, że przegraliśmy tylko chodzi o styl. Jeden słaby strzał Pieczary z dystansu i to wszystko w tym meczu. Gdyby sobie sami nie strzelili to by nawet tej jednej bramki nie było.
    Ustawienie zespołu na boisku to amatorszczyzna Pana Engela juniora i Pana Gołaszewskiego.
    Czemu Wierzba gra od początku ( sorry Mountas ) kiedy ani razu nie zagrał niczego sensownego ? A Wiśnia, który przynajmniej biega i walczy siedzi na ławie.
    Czemu ściągają Pieczarę i wpuszczają Stasza, który w tej rundzie chyba jeszcze ani razu nie strzelił na bramkę ?
    Czemu wpuszczają na boisko Kosiora ? Żeby się wykartkował, czy żeby przedłużał grę w doliczonym czasie ?
    Czemu na boisko wychodzi aż czterech młodzieżowców, kiedy August i Wiśnia siedzą na ławie ?
    Czy gra sześcioma obrońcami ma sens ?

    1. To są świetne pytanie. Jak zobaczyłem skład, to już czułem, że to się nie skończy najlepiej. Augustyniak chyba jest naszym najpewniejszym obrońcą, a ostatnia ciągle zaczyna na ławce. Owszem, z Worachem i Chorosiem zagraliśmy na 0 z Lechią i Sokołem, ale nie dzięki nim, a Tobjaszowi. Dziś Patora był nie dał mu szans.
      Wiadomym było też, że ŁKS od razu na nas ruszy, więc potrzebny był tu walczak Wiśniewski, a nie drobny Wierzbowski, który tylko oglądał wykopywaną wysoko piłkę.
      Niemniej, gdyby nie fatalny błąd Bochenka, to pewnie by to znów po męczarniach wgrali, bo ŁKS też nic wielkiego nie pokazał.

  13. zbliża się 4 rok sponsorowania Polonii przez kibiców w tych „cięższych czasach dla klubu”….w tym czasie 1 raz udało nam się wywalczyć awans…więc jeśli ktoś powinien sobie LÓD NA ŁEB położyć…to bynajmniej nie kibice pompujący w ten klub wielokrotność tych pieniędzy na jakie może liczyć konkurencja….tylko PIŁKARZE (a raczej 50% z nich na to miano nie zasługuje – kopacze) tu nie chodzi o porażkę…bo ta może się zdarzyć, moim zdaniem nie chodzi tu też o trenera i taktykę…wszyscy widzieli po jakich ŻAŁOSNYCH sytuacjach wpadły te bramki…tego żadna taktyka nie jest w stanie wyeliminować, pierwszy błąd to po prostu kompromitacja…takich błędów nie ma prawa popełnić gracz szóstek piłkarski ani ligi podwórkowej…a już nie mówiąc o klubie aspirującym do awansu i to w tak ważnym i kluczowym dla całego sezonu meczu. (już lepiej by było żeby Igor sam wszedł na boisko i pomimo wieku i faktu że to nie jego pozycja…to zachowałby się na pewno lepiej niż Ci „defensorzy” ).

    Problemem jest porażka wiadomo, ale jeszcze większym problemem wydaje się styl tej porażki…ile Polonia oddała strzałów w tym meczu??? (Szabat, Pieczara no i samobój przy udziale Marczaka) coś jeszcze było strzelane?!? Sama koncepcja też nie wyglądała zbyt ciekawie…osamotniony Pieczara na którego próbowano grać długie piłki…w koło niego 4-5 piłkarzy rywala…i nikt praktycznie nie próbujący go wspomagać (lub ewentualnie 1 piłkarz wchodzący „z przymusu” ), widzieliście piłkarską złość i zaangażowanie u naszych piłkarzy? (ja widziałem tylko taką złość u Pieczary) reszcie chyba ta porażka nie za bardzo przeszkadzała…jeśli z takim nastawieniem i koncepcją wyjdą na Start Otwock to będzie szarpanina jak równy z równym…(i bym może wymęczone 1-0) …ale strach pomyśleć jak w takiej formie i koncepcji wypadną pozostałe 2 mecze…moim zdaniem jeśli nie zajmą pierwszego miejsca (to czy zajmą 2 czy 7 jest dla mnie bez różnicy) to klub powinien zmienić koncepcję na taką samą jak rywale…. = bilety po 5zł, robimy klub amatorski i niech piłkarz przyjdzie sobie po robocie kopnąć 2 razy w tygodniu piłkę + mecz…i póki nie będą gotowi na poważną piłkę to niech i kibice i piłkarze traktują to jako zabawę w piłkę…a nie tworzenie profesjonalnego klubu w czasie gdy nasz piłkarz kopie się w czoło i nabija piłką najgroźniejszego napastnika rywala będąc ostatnim do bramki…tak można grać jak się dostaje stypendium 100zł za mecz (choć nawet i wtedy nie należy się spodziewać „powołania” na kolejne mecze w ligach szóstek)

  14. Wieszasz psy na Bochenku, ale spójrz na tę akcję jeszcze raz. Najpierw dał się ograć jeszcze na połowie Łodzian sam Marczak, potem przy linii – no właśnie kto to był – nawet za akcją nie wracał, a nagrał gola, jak junior – a sam Bochenek, no cóż – piłka nie polega na tym aby mocniej i dalej ją kopnąć.
    Przy drugiej bramce obu naszym młodym stoperom należy przypomnieć, że:
    1. kryje się od piłki
    2. piłka może przejść, napastnik nigdy.
    Jednak, ani Woracha, ani Chorego nie obwiniałbym za porażkę. Zawsze trzeba strzelić więcej bramek niż przeciwnik, a za to odpowiedzialni są inni ludzie: od napastników, rozgrywających, trenera Gołaszewskiego ( za ustawienie zawodników na boisku ) i dyrektora Engela ( za zakontraktowanie właśnie takich zawodników )

  15. Olo …wieszam psy na Bochenku…ok tu masz rację , uważam że Bochenek zagrał fatalnie , gorzej niż junior (na równi z kiepskim podwórkowym amatorem, bo przeciętny podwórkowy amator powinien sobie z tą akcją lepiej poradzić )

    Ale masz rację…że w tym meczu to nie jeden Bochenek zawinił, Marczak owszem ma dobre stałe fragmenty i zdobyliśmy po nich kilka ważnych bramek ale to piłkarz który nie należy do zbyt walczących na boisku (może powinien pogadać z Darkiem Dźwigałą który umiał łączyć w sobie idealne stałe fragmenty i walkę przez 90min…)

    Prócz tej dwójki można by jeszcze wyliczyć kilku innych to co zrobił wczoraj w kilku akcjach Worach to po prostu szok (należało by się zastanowić i ułożyć sobie w głowie podstawowe zasady gry zanim wyjdzie kolejny raz na boisko) , Choroś też tego meczu nie zaliczy ani do udanych ani nawet do przeciętnych…Wierzbowski, Kluska, Zapaśnik…ciężko ich w ogóle ocenić bo można było odnieść wrażenie że „uciekali od akcji” tak by przedreptać ten mecz i zrzucić ciężar na Pieczare…który nie za bardzo mógł w odróżnieniu od nich uciec od piłki…bo przecież to była główna idea wczorajszego meczu „długa piłka na napastnika”…moim zdaniem najmniej winy mimo wszystko ma za to trener bo takich błędów po których wpadły bramki nie obejmuje ŻADNA taktyka i żadne ustawienie…to są nawyki które piłkarz uczy się mając 7-10lat…i albo je umie albo ich nie umie ale trener musi zakładać że piłkarz je umie (skoro jest zawodowcem)

    Szkoda trochę że na ławce siedzi Wojtek Szymanek rocznik 1982…Wojtku jeśli to czytasz (a może czytasz) to bądźmy szczerzy…Ty nawet nie w formie, nawet po 2 meczach tego dnia wcześniejszych lepiej byś wypadł i nie zrobiłbyś takich błędów jakie zdarzyły się naszym defensywnym „wojownikom” (oczywiście cudzysłów celowo bo woli walki to zbyt wiele nie było widać) lepiej wróć za rok na boisko i pokaż im jak powinien grać obrońca

Dodaj komentarz