Z „Przeglądem Sportowym” rozmawiał Jerzy Engel. Prezes Polonii zdradził w wywiadzie, że wszystko idzie zgodnie z planem i będzie dobrze. 

Jerzy Engel, Grzegorz Popielarz

Jerzy Engel i Grzegorz Popielarz (fot. Daniel ES Foto)

– Zespół gra i jest w czołówce tabeli, choć to niemal ten sam skład, który ledwo uniknął spadku. Powstały struktury klubowe, każdy dział rozwija się pod okiem energicznych, młodych ludzi, jak Radek Majdan, Adam Łazuka, Piotrek Wojciechowski, Janek Kopeć, Jerzy Engel junior. Pozyskaliśmy grupę sponsorów, rozwijamy marketing, stronę internetową. Wkrótce dojdzie sklepik z pamiątkami i sprzedaż biletów on-line. Przy maleńkim budżecie, który w tej chwili mamy, zrobiliśmy duże postępy – podsumowuje prezes „Czarnych Koszul”.

Sponsorów jest kilku, a powinni pojawić się nowi. – Zebraliśmy grupę sponsorów, wspierają nas E-Toto, Signum, Delitima i Tico, oraz wiele innych. Rozmawiamy z jeszcze większymi firmami, które na razie spokojnie przyglądają się projektowi – zdradza Engel. W klubie nie ma już ciśnienia na awans za wszelką cenę. – Chcemy awansować w tym sezonie, bo to by przyspieszyło sprawy sportowe. Ale jestem też realistą. Nie mamy drużyn juniorskich, nie mamy rezerw. Bez takich struktur nie da się normalnie funkcjonować, ale do tego dążymy i takie zespoły powstaną – wyjaśnia w rozmowie z „PS”.

Na „trudne” pytanie odnośnie ludzi, z którymi współpracuje w klubie odpowiedział: – Ja zostałem zaproszony do Polonii przez ludzi, którzy założyli spółkę, aby spróbować odrodzić klub. Ponieważ mnie zaproszono, to otoczyłem się ludźmi, którym ufam. Jeżeli komuś się wydaje, że odbudowa Polonii to łatwe zadanie, że można na tym zarobić, to zapraszam ich do współtworzenia klubu – wyjaśnił w „Przeglądzie” Engel.

Były selekcjoner broni wizji budowy stadionu. Nie chce grać przy Łazienkowskiej i uważa, że powinno się wznieść obiekt przy K6. – Potrzebuje ich jeszcze więcej, bo w Warszawie brakuje obiektów sportowych. Na Ursynowie – żyje tam 200 tysięcy ludzi – nie ma ani jednego prawdziwego boiska. Gdzie dzieci i młodzież mają się rozwijać? Legia przyjmie czterdziestu chłopców z rocznika, Polonia drugie tyle, kiedy będzie miała obiekty. A co dalej? Warszawa to dwumilionowe miasto, infrastrukturalnie jest jeszcze wiele do zrobienia.

Engel nie chce jednak zdradzić inwestora, który stadion wybuduje. Wiemy natomiast, że projekt cieszy się wielką przychylnością władz miejskich, ale są procedury prawne, które najpierw muszą zostać zakończone. Chodzi o umowy pomiędzy inwestorem a spółką, oraz o spełnienie innych warunków, którymi obarczone są tereny przy Konwiktorskiej. (…) sprawy papierkowe mogą potrwać do końca przyszłego roku. Później od wbicia pierwszej łopaty będą potrzebne trzy lata na ukończenie budowy. Sprawa jest w toku i nie ma powodów, by się niepokoić – powiedział i od razu pociągnął wątek GSA z roku 2004.  – Miasto nie miało w tamtych czasach pieniędzy na budowę stadionu, a inwestor chciał go postawić samodzielnie, wraz z lokalami usługowymi. Co więcej, uzgodnił z ówczesnymi władzami stolicy wszystkie szczegóły. Do realizacji planu nie doszło ani z winy inwestora, ani władz miejskich. Nie ma co do tego wracać. Z różnych względów to nie wypaliło, a szkoda, bo Polonia miałaby obiekt już dawno temu, a i sportowo byłaby w innym miejscu – wyjaśnił prezes klubu z Konwiktorskiej 6.

Grzegorz Piechna

Grzegorz Piechna (fot. Tadeusz Janiec)

Wywiadu portalowi [całość tutaj] „Łączy nas piłka” udzielił były napastnik Polonii Grzegorz Piechna. Król strzelców ekstraklasy nie mówi w nim dużo o naszym klubie.

Odniesienie pada w kontekście początku końca swojej kariery. – Może w Polonii Warszawa, może w Widzewie. Widzew był dla mnie bliski sercu, ale jakoś mi tam nie szło. Do „Czarnych Koszul” ściągał mnie Dariusz Wdowczyk, ten sam trener, który sprowadził mnie do Kielc i zapowiadało się ciekawie. Źle jednak się czułem w zespole, który był traktowany przez zawodników tylko jako miejsce roboty. Zero pasji, radości z futbolu. W Koronie była ekipa kumpli, na boisku i poza nim, dlatego też miałem szczęście, że trafiłem do Kielc w odpowiednim czasie – powiedział popularny „Kiełbasa”, który w barwach klubu z Konwiktorskiej występował wiosną 2008 roku.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy / Łączy nas piłka