Dzisiejszy mecz zapowiadał się dość ciekawie z dwóch powodów. Po pierwsze, piłkarze Polonii Warszawa mieli okazję do zrewanżowania się za jesienną porażkę zespołowi Pogoni Grodzisk Mazowiecki i szansę na oddalenie się od strefy spadkowej. 

Po drugie, w szeregach zespołu gości wystąpiło kilku zawodników związanych w przeszłości z klubem z Konwiktorskiej: Sebastian Olczak, Mateusz Gliński, Mateusz Sołtys i Maciej Tataj. Po dzisiejszym spotkaniu to ostatnie nazwisko z pewnością na długo zapadnie w pamięci kibicom Czarnych Koszul, a w szczególności Adamowi Grzybowskiemu.

Od początku spotkania zawodnicy zespołu Pogoni narzucili swój styl gry polonistom. Już w 7 min. wymieniony wcześniej Tataj mógł przelobować wychodzącego przedwcześnie z bramki Przemysława Kazimierczaka. W ostatniej chwili bramkarz Polonii przerzucił piłkę ponad poprzeczką. Podobnej próby podjął się w 25 min. Piotr Augustyniak, jednak jego strzał minął bramkę strzeżoną przez Witolda Rudnickiego.

Mniej więcej w połowie pierwszej odsłony spotkania, inicjatywę przejmują poloniści, jednak goście wciąż kontrolują sytuację na boisku. Polonistom udało się wypracować dwie dogodne sytuacje strzeleckie, lecz obie nie przyniosły bramek. W 30 min. strzał z dystansu Konrada Cichowskiego przechodzi obok słupka, a podania z lewej strony od Jana Dźwigały nie wykorzystał Augustyniak, ustawiony na środku pola karnego gości.

Tuż przed końcem I połowy fatalny błąd na prawej obronie popełnił Grzybowski, a zdobycie bramki po strzale oddanym na długi słupek, mógł świętować Łukasz Serociński. Do przerwy 0:1.

Druga odsłona spotkania należała do pogoniarzy, a przede wszystkim do byłego snajpera Czarnych Koszul, Macieja Tataja. Napastnik gości wielokrotnie wykorzystywał większość błędów wynikających z nieporozumienia między Grzegorzem WojdygąDonatasem Nakrošiusem. W 53 min. tylko cudem piłka minęła bramkę Kazimierczaka w stuprocentowej sytuacji. Natomiast, w 65 min. poloniści nie mieli już tyle szczęścia. Tataj fenomenalnie ogrywa Grzybowskiego, kładąc na ziemię obrońcę Polonii i po profesorsku wykańcza bramką kontratak Pogoni.

Poloniści próbowali przebić się do bramki gości, jednak za każdym razem brakowało skutecznego wykończenia akcji. Nieco ożywienia do gry ofensywnej wniósł młody Przemysław Płacheta, ale jego rajdy lewą stroną nie przyniosły większych efektów, a Polonia przegrywa przy Konwiktorskiej 0:2.

11.04.2015, Warszawa
Polonia Warszawa – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 0:2 (0:1)
bramki: Łukasz Serociński 41, Maciej Tataj 65

Polonia: Przemysław Kazimierczak – Adam Grzybowski (65. Andrzej Krajewski), Donatas Nakrošius, Grzegorz Wojdyga Ż, Kamil Tomas Ż – Krystian Pieczara, Grzegorz Arłukowicz, Piotr Augustyniak (46. Michał Gwiazda Ż), Jan Dźwigała (61. Przemysław Płacheta Ż), Michał Zapaśnik – Konrad Cichowski (76. Bartosz Niksiński)

Źródło: własne