Po informacji odnośnie kupna licencji I-ligowego Kolejarza Stróże przez warszawską Polonię w sieci pojawiły się kolejne wypowiedzi ludzi, związanych z Polonią, którzy potępiają ten pomysł. 

Jako pierwszy głos zabrał Grzegorz Popielarz, który na łamach profilu facebookowego kawiarni „Czarna Koszula” po raz kolejny zaprzeczył aby Stowarzyszenie przygotowywało się do takiej inwestycji. – Ile razy muszę jeszcze Panu powtarzać, a pyta Pan o to nie pierwszy raz. Nie ma tematu kupna licencji Kolejarza Stróże ani żadnego innego klubu przez ludzi zgromadzonych wokół stowarzyszenia – mówi.

Popielarz uważa, że w razie awansu na Konwiktorskiej powinni zostać aktualni szkoleniowcy. – Trenerów zmienia się wtedy kiedy przegrywają. taki ich los. zwycięzców się nie tyka – twierdzi.

Marek Chański, Piotr Dziewicki, Emil Kot

25.02.2014: sztab podczas „Czarnego Wtorku” (fot. Kwikster / dumastolicy.pl)

Jeśli już przy sztabie jesteśmy, to Piotr Dziewicki na łamach „Gazety Wyborczej” kategorycznie sprzeciwia się kupowaniu awansu! – Jestem właśnie po rozmowie z prezesem Jerzy Piekarzewskim, który zapewnił mnie, że absolutnie nie mam mowy o odkupieniu licencji na grę w pierwszej lidze od Kolejarza Stróże – twierdzi w rozmowie z „GW” trener Dziewicki. – Dlatego bardzo chciałbym uspokoić wszystkich zaniepokojonych tymi pogłoskami kibiców. Nic takiego nie będzie miało miejsca – obiecuje szkoleniowiec.

„Chrumek” tłumaczy to tym, że zawodnicy zasługują na awans sportowy, bo wykonali kawał dobrej roboty. W razie kupna licencji musieliby zmieniać klub i straciliby motywację do pracy.

Ona w ostatnich czasach nie jest prosta. Przeciwko Polonii poza rywalami na boisku są także arbitrzy. – Drużyna pokazuje niesamowity charakter, bo w każdym meczu musimy walczyć nie z 11, a z 14 przeciwnikami. Ale moi zawodnicy, wbrew wszystkim, którzy nie życzą nam awansu, robią swoje, wygrywając kolejne spotkania – stwierdza w „Wyborczej” Dziewicki i wymienia ostatnie błędy z meczu z Narwią Ostrołęka, kiedy to arbitrzy po „aptekarsku” podchodzili do faulów polonistów, a nie dostrzegali ich na zawodnikach z Konwiktorskiej.

Na konto arbitrów idzie też kuriozalna bramka, którą straciliśmy w zeszłym tygodniu w meczu z Ostrovią Ostrów Mazowiecka. W 93 minucie sędziowie nie gwiżdżą dwóch ewidentnych fauli w jednej akcji – najpierw na Piotrku Tyburskim i po chwili na Tonym Uzomie, a potem rywale strzelają wyrównującego gola, który sprawia, że tracimy dwa bardzo cenne punkty – dodaje w „Gazecie” Dziewicki.

Również w „GW” możemy przeczytać o golu z meczu z Narwią. W sobotę drużyna „Czarnych Koszul” pokonała przy Konwiktorskiej Narew Ostrołęka 1:0. Jedynego gola zdobył Michał Strzałkowski, ale powtórki wideo z tego meczu nie pokazują jednoznacznie, czy piłka przeszła całym obwodem linię bramkową.

Na koniec materiał z telewizji ETV, w którym o ostatnim meczu wypowiedzieli się Aleksander Fogler Emil Kot.

Po odejściu z Polonii nie skończyły się problemy Janusza Gancarczyka. Pomocnik, który ostatnio występował w I-ligowym GKS-ie Katowice musi szukać nowego klubu, gdyż team ze stolicy Górnego Śląska nie zdecydował się na przedłużenie z nim umowy.

Źródło: własne / Czarna Koszula / Gazeta Wyborcza / ETV / GKS Katowice