Po meczu z Wkrą Żuromin poloniści wskoczyli na pozycję wicelidera. Do prowadzącego Bugu Wyszków podopieczni Piotra Dziewickiego tracą trzy punkty.

„Czarne Koszule” o jeden punkt wyprzedziły MKS Ciechanów. Za tydzień zagrają z Błękitnymi Raciąż (4 ekipa naszej ligi). Będzie to ważne spotkanie ze względu na układ tabeli (być może Bug pogubi punkty z naszym niedzielnym rywalem, kto wie…).

Jerzy Piekarzewski

Jerzy Piekarzewski (fot. Kwikster / dumastolicy.pl)

Strona oficjalna w relacji z Żuromina wspomina miłe przyjęcie Wkry, która zaprosiła na to spotkanie honorowego prezesa klubu z Konwiktorskiej, Jerzego Piekarzewskiego:

KS, KSP, Hej Polonia Ole. Za te 40 lat, za III ligi smak, na mistrza Polski nadszedł czas” – słowa nagranej pod koniec lat 90-tych piosenki klubowej, przywitały wychodzących na rozgrzewkę piłkarzy Polonii. Miłych akcentów było więcej. Przy wyjściu z autokaru drużynę pozdrowił organizator w czarnej koszulce naszego klubu. W skromnym budynku klubowym, w gabinecie prezesa wiszą trzy trykoty „Czarnych Koszul”, jeden z autografami piłkarzami z sezonu 2011/12. – Są jeszcze miejsca w Polsce, gdzie Polonię się kocha – skomentował to dla „oficjałki” wzruszony honorowy prezes klubu z Konwiktorskiej Jerzy Piekarzewski. Obejrzeć spotkanie przyjechał Łukasz Teodorczyk, były zawodnik obu zespołów, dziś występujący w Lechu Poznań.  Już po meczu piłkarze Polonii zostali zaproszeni przez sponsorów i zarząd Wkry na obiad do miejscowego lokalu. – Po wojnie tak było niemal po każdym naszym meczu. Byliśmy w gościach wszędzie zapraszani. Zdzisław Gierwatowski (mistrz Polski z 1946 roku) na takim przyjęciu poznał żonę – wspominał Jerzy Piekarzewski.

Co o meczu powiedział trener Wkry? – Polonia wygrała sprytem i wyrachowaniem swoich zawodników. Zasłużenie, choć miała lepsze okazje niż tą, po której bramka padła. Życzę jej awansu – powiedział Zbigniew Cytryniak.

Adam Grzybowski bardzo skromnie wypowiada się o swoim udziale w meczu. Nie czuje się bohaterem. Według niego był w dobrym miejscu, w dobrej chwili. Jest zły na siebie za czerwoną kartkę. – Na pewno trafiłem w piłkę, później siłą rozpędu wpadłem w tego zawodnika. Nie wiem, może było inne rozwiązanie, ale teraz na gorąco nie jestem tego w stanie właściwie ocenić – zdradza „Grzybek”.

Grzybowski przestrzega przed meczami wyjazdowymi. Może w nich dochodzić do różnych rzeczy. W Żurominie zawodnicy nie mogli rozwinąć skrzydeł przez nierówną murawę. Z Wkrą liczyły się umiejętności fizyczne, a nie czysto piłkarskie. – Murawa do tego była twarda, piłka odbijała się od kęp traw w stronę, której nikt się nie spodziewa. Dziś nawet piłka była specyficzna, dziwnie napompowana, wydawała przy kopnięciu pusty odgłos i płatała figle – powiedział stronie oficjalnej i zapowiedział, że Polonia dogoni Bug, który ma na sobie coraz większą presję…

Zwycięstwo okupione zostało pewnymi stratami. W sobotnim meczu z Błękitnymi Raciąż (godz. 18 – Konwiktorska 6), nie zagrają na pewno Adam Grzybowski i Kacper Lachowicz. Obaj będą pauzować za kartki. Grzybowski może zostać nawet ukarany karą dwóch spotkań. Na kartki musi uważać inny młodzieżowiec w składzie Dziewickiego Wojciech Antczak. „Żółtko” z Żuromina było jego trzecim w tym sezonie.

Źródło: własne / Polonia Warszawa