Po zakończeniu zmagań rundy jesiennej Piotr Dziewicki w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opowiedział o tym co go cieszyło jesienią oraz o planach zimowych. 

Szkoleniowiec Polonii wskazał, że zespoły z IV ligi przyjeżdżając do Warszawy starały się grać defensywnie. – Poza Wkrą Żuromin, którą ograliśmy 6:0, wszystkie drużyny, które przyjeżdżały na Konwiktorską, stosowały podobną taktykę. Ustawiały przeciw nam zasieki. Musieliśmy grać więc atakiem pozycyjnym, a dla drużyny, która zebrała się za pięć dwunasta przed sezonem, łatwe to nie było. Potrzebowaliśmy czasu, żeby się tego nauczyć. Może więc w wielu meczach nie odnosiliśmy spektakularnych zwycięstw, ale jednak wygrywaliśmy. Dla trybun było to męczące, mało efektowne, trudniej się oglądało, mimo to w większości wypadków cel osiągaliśmy. Chłopcy mimo wszystko szybko załapali, o co nam chodzi, sami nauczyli się pewnego automatyzmu i zaczyna to wychodzić – powiedział.

W tej rundzie „Chrumek” docenił dwa gole Wojciecha Antczaka – przeciwko Mławiance i Czarnym Węgrów.

Piotr Dziewicki

Piotr Dziewicki (fot. Kwikster / dumastolicy.pl)

Atutem polonistów jesienią była gra obronna. Podopieczni Dziewickiego stracili zaledwie siedem bramek. Warto także zaznaczyć, że w 12 spotkaniach golkiperzy „Czarnych Koszul” zachowywali czyste konto. – Staram się wpoić zespołowi poczucie odpowiedzialności i ono nie ogranicza się do defensywy, ale rozkłada się na całą drużynę, a najbardziej uzależnione jest od napastników. To udało się zrobić. Od połowy rundy krzyczę coraz mniej, nie muszę przypominać o asekuracji, piłkarze to realizują bez mojej interwencji. Widać, że zrozumieli to, czego od nich wymagam. Do tego dochodzi bramkarz – Paweł Błesznowski, który – jeśli pojawią się błędy, co jest nieuniknione – potrafi je naprawić i ratować drużynę. To wzór profesjonalisty w Polonii, pod względem sportowym, ale i mentalnym. Bardzo jestem mu wdzięczny za to, jak pracował na początku sezonu z Michałem Dudkiem, jak go przygotowywał do meczów. Chciałbym, żeby został w klubie na dłużej – tłumaczy w „Gazecie” trener klubu z Konwiktorskiej.

Polonia przed rozpoczęciem rundy wiosennej, awansem, zagra jeszcze z rezerwami płockiej Wisły. Na Konwiktorskiej mocno wzmocniony zespół z Płocka pokonał Polonię 1:0. Teraz mecz będzie równie ciężki. Dziewicki wskazuje, że „Nafciarze” będą chcieli się pokazać trenerom pierwszego zespołu. Smaczku doda również to, że spotkanie rozegrane zostanie na głównej płycie gospodarzy.

„Chrumek” wolałby już zacząć przygotowania do rundy rewanżowej. Polonia ma już zaplanowany obóz w Gniewinie (podczas Euro 2012 bazę mieli tam piłkarze Hiszpanii). „Czarne Koszule” wzmocnią się zimą. Na razie trener nie chciał zdradzać, czy zrezygnuje z jakiegoś zawodnika.

Na stronie Bzury Chodaków można przeczytać bardzo pochlebne słowa o przyjęciu jakie spotkało gości podczas ostatniego meczu:

Podsumowując chcemy odnieść się do świetnej atmosfery na trybunach przy ul. Konwiktorskiej. IV liga, 2,5 tysiąca kibiców, wśród których można zobaczyć całe rodziny z dziećmi. To jednak Polonio nie dla Was ta liga, życzymy więc, abyście jak najszybciej zawędrowali tam, gdzie Wasze miejsce i pełen szacunek dla kibiców na stadionie, bo Wasza kultura dopingu niech będzie wzorem dla innych. Gratulujemy zwycięstwa Polonii, gratulujemy tego co robicie dla odbudowy klubu.

Michał Brudnicki

Michał Brudnicki (fot. Polonia ’96)

Wywiadu dla strony oficjalnej udzielił Jakub Dębiec, szkoleniowiec rocznika ’97. Trener młodzieżówki opowiedział o Michale Brudnickim, który po kontuzji Dudka stał się zmiennikiem Błesznowskiego. – Prowadzę ten zespół od początku i Michał pojawił się, jako jeden z pierwszych, na pierwszym treningu, w wieku sześciu lat. Bycie w zespole to jedno, a treningi bramkarskie – drugie. Poziom, jaki prezentuje, nie wziął się znikąd. Sam byłem bramkarzem i widząc predyspozycje chłopców z naszej akademii zacząłem organizować treningi bramkarskie. Chyba były wartościowe, bo pod moją ręką trenowali m.in. Mateusz Matracki, który gra teraz w drugiej lidze, Michał Dudek, Radek Libera, który przeniósł się później pod opiekę Marka Chańskiego, Adam Marczuk, który teraz jest podstawowym bramkarzem Legii w Centralnej Lidze Juniorów czy Maks Stryjek, który przyszedł do mnie na trening jako ośmiolatek, a później udało się go ściągnąć do nas z Agrykoli kosztem Legii. Zimą trafił do Anglii i był to najdroższy jak do tej pory transfer w historii naszej akademii. Bramkarze, którzy trafiają do Polonii, nie są pozostawiani sami sobie – zdradził Dębiec i twierdzi, że zdolnego bramkarza może być ciężko zatrzymać przy Konwiktorskiej. – Wszystko zależy od możliwości naszego klubu i tego, co spłynie z innych klubów. Wiem, że zainteresowanie jego osobą jest duże. Wielu menedżerów już teraz rywalizuje o to, by go reprezentować. Na szczęście Michał ma bardzo inteligentnych rodziców, którzy nie potrzebują promowania na siłę. To, że gra w tym roku w Polonii, jest wypadkową ich świadomej decyzji, bo mógł przenieść się gdzie indziej – zainteresowany był jeden klub zagraniczny i dwa polskie. Wybrał dobrze, bo gra w Centralnej Lidze Juniorów, czyli na najwyższym poziomie, a zarazem może trenować z seniorami, co dla młodzieżowca jest szalenie ważne. Powołanie do reprezentacji jest świetnym bodźcem pokazującym dobry kierunek pracy.

Źródło: własne / Gazeta Wyborcza / Bzura Chodaków / Polonia Warszawa