Wczorajszy mecz był pożegnaniem piłkarzy i kibiców ze stadionem przy ul. Konwiktorskiej z Ekstraklasą. O zdarzeniach z meczu napisano chyba wszystko, wszystkie też dzisiejsze gazety podkreślają wykorzystanie koszulek , flag i śpiewów (kulturalnych i nie).


Ciekawy tekst przygotowała „Gazeta Wyborcza”, która jeszcze przed meczem przepytywał kibiców Polonii co dla nich oznacza zaistniała sytuacja.

Oprawa kibiców Polonii Warszawa na meczu z Piastem (fot. TeCet)

Oprawa kibiców Polonii Warszawa na meczu z Piastem (fot. TeCet)

Niesamowicie to przeżywam, strasznie. Prawie tak, jakby mnie żona zdradziła – mówił półżartem 49-letni pan Bogdan otoczony dziećmi i wnukami. – Jestem zdania, że kibice Polonii są za porządni na to miasto. Gdyby coś takiego trafiło Legię, to jej fani i kibice poszliby pod urząd miasta i byłby spokój. A u nas są rodziny, dziadkowie z wnukami, którzy tego nie zrobią.

Nie ma z naszej strony presji na prezydent, na miasto – dodawał. – W innych miastach urzędy dają po kilka milionów złotych, a w Warszawie nie.

Moim zdaniem stadion Polonii jest świetny, jeśli chodzi właśnie o rodzinną atmosferę, można przyjechać wcześniej, pochodzić po Starówce. Ja na Polonię chodzę od urodzenia. Moje dzieci też, a mój wnuk pierwsze słowo, jakie wypowiedział, to była „Polonia”. Jesteśmy zżyci z tym klubem – mówił pan Bogdan.

Pan Piotr, lat 37, który na mecz wybierał się z dwójką dzieci, mówił: – Jestem zażenowany przede wszystkim postawą miasta. To od tego wszystko się zaczęło, bo wiadomo, że na takim stadionie, przy takiej frekwencji, to ciężko znaleźć sponsora.

Ja na Polonię chodzę od 1986 roku i pamiętam też, jaka wtedy była frekwencja na Legii. Chodziliśmy na derby i na stadionie przy Łazienkowskiej było podobnie – przychodziło po pięć, sześć tysięcy. Obiekt zmienił to diametralnie – zauważył.

Na Polonii nikt nie wymaga tak dużego obiektu, Józef Wojciechowski chciał budować stadion za własne pieniądze, ale miasto było bierne. Nasz klub na takie traktowanie nie zasługuje, tym bardziej że jest w Warszawie najstarszy. A tu jest prowadzona polityka „Jedno miasto, jeden klub”. Z drugiej strony mam sporo znajomych wśród kibiców Legii i oni sami też nie cieszą się z tego, że Polonia upada.

Co dalej z Polonią? – Kibicując jej od trzeciej ligi, myślałem, że niżej ta drużyna nie spadnie. Teraz, jak czytam komentarze kibiców, zapewne młodszych, na forach, to widzę, że oni nie zdają sobie sprawy, jakie w niższych ligach może być bagno. Jeśli wylądujemy w trzeciej lub czwartej lidze, to wydaje mi się, że to jeszcze będzie do odratowania. Ale jeśli to będzie B klasa, to będzie ciężko, by w 10 lat, rok w rok bez żadnego potknięcia, wrócić do ekstraklasy – stwierdził pan Piotr.

29-letni Krzysiek o najbliższej przyszłości klubu mówi tak: – Są dwa warianty – pierwszy, optymistyczny, to taki, że znajdzie się jakiś bogaty człowiek, który wyłoży grubą kasę. Ale w to nie wierzę. Drugi to taki, że klub zacznie rozgrywki od B klasy lub czwartej ligi. I to jest realne. Nie ma szans, by na czwartą ligę chodziło tyle ludzi, co teraz.

Jak komentuję sytuację? Bez wulgaryzmów rozumiem? – pyta 32-letni Michał. I cedzi przez zęby: – HWD Król i tyle. Zaczęło się od pana JW, teraz był dalszy ciąg. Polonia ma pecha do złodziei… Co można więcej powiedzieć? Wszystko może się stać, zobaczymy. Ale my będziemy z Polonią. Choć frekwencji takiej jak teraz się nie spodziewam, zostanie garstka.

Polonia nigdy nie zginie, wydźwigniemy się z czwartej ligi z powrotem do ekstraklasy – cóż możemy powiedzieć? – mówiła pani Urszula, która przed stadionem stała z grupką znajomych. – Wierni kibice będą zawsze. Ktoś chciał nam wbić szpilę i poszło. Kto? To kombinacja niestabilnych właścicieli i niechętnego nam miasta.

Będziemy kibicować Polonii, bo nasze dzieci tu grają – stwierdziła pani Małgorzata. – W moim przypadku już trzecie pokolenie wiąże się z Polonią. A to, że spadną z ekstraklasy, to za chwilę powrócą, nie wątpimy w to.

Historia Polonii jest ciężka, więc jesteśmy przyzwyczajeni – luksusów ani dofinansowania ze strony miasta tu nigdy nie było. Nie mamy pięknego stadionu, nie mamy nic – tylko siebie, piłkarzy i dzieci, które tu trenują. Kto zawinił? Wszyscy po trochu. Ten klub w Warszawie jest traktowany po macoszemu – dodała.

Czynników, które miały wpływ na ten upadek, jest wiele, ale decydującym jest postawa obecnego właściciela – mówił Andrzej. – Pomoc miasta? Jej brak jak najbardziej miał znaczenie. Urzędnicy nierówno traktują warszawskie kluby – jest taki, który ma wszystko i taki, który nie ma nic.

Polonia nigdy nie zginie, to jest pewne. Myślę, że załapanie się do trzeciej ligi jest realne. Ale nie spodziewam się wielkiej frekwencji, będzie zdecydowanie niższa niż dzisiaj. Ale fajnie, że na ten ostatni mecz przyszło tyle osób, to miłe. My na pewno będziemy chodzić – dodał jego kolega, Krzysiek.

Zawodnicy „Czarnych Koszul” w oryginalny sposób żegnają się z prezesem klubu, który zawiódł ich na całej linii. Piłkarze nie widzieli od miesięcy wypłat na swoich kontach, a przez długi, w które popadł właściciel Polonii, klub nie otrzymał licencji na grę w przyszłym sezonie ekstraklasy.

Przed czwartkowym meczem z Piastem poloniści założyli czarne koszulki z napisem z przodu „Królu złoty, gdzie są banknoty?!” i wizerunkiem świni z głową Ireneusza Króla z tyłu. Fotografie koszulek umieściły na Facebooku między innymi oficjalne profile Polonii Warszawa i Miłosza Przybeckiego.

Jak już wcześniej wspomniałem gazety rozpisując się o meczu wspominają (a nawet poświęcają całe artykuły) odnośnie zachowania kibiców podczas samego spotkania. Taka Gazeta Wyborcza w takich słowach podsumowała mecz:

Na stadionie pojawiło się 6,3 tys. fanów, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie. Na trybunach kibice „Czarnych Koszul” nieustannie wspomagali dopingiem zespół Piotra Stokowca. Cicho nie zrobiło się nawet przy straconym golu. W międzyczasie szydzili jednak z Króla.

Najpierw wywiesili transparent z napisem: „Kłamstwo ma krótkie nogi i podwójny podbródek…„. Głośno śpiewali, często bluzgając pod adresem właściciela klubu: „Nie ma, że boli, Kamienna Króla p…” czy „Król sk…, Polonia nigdy nie zginie„. W pierwszej połowie na obu trybunach kibice wymachiwali charakterystycznymi flagami z podobizną Króla z napisem: „Oszust„. A po każdej decyzji sędziego, która im się nie podobała, krzyczeli: „Sędzia Król!„.

Już po meczu wypowiadali się trenerzy obydwu zespołów:

Łukasz Smolarow i Piotr Stokowiec

Łukasz Smolarow i Piotr Stokowiec (fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl)

Piotr Stokowiec: Po raz kolejny byliśmy świadkami ciekawego spektaklu, emocje do końca, sytuacje z obu stron. Cieszę się z postawy kibiców, którzy ładnie i licznie się z nami pożegnali. Nie zdobyliśmy tytułu, ale swoje „mistrzostwo” wywalczyliśmy. Ze strony sportowej osiągnęliśmy maksimum tego, co mogliśmy. Jest mi miło, że udało się z drużyny wycisnąć tak dużo. Nie było łatwo w tych warunkach motywować zawodników, ale drużyna zachowała się profesjonalnie.

Mam satysfakcję, że cały czas, również dzisiaj, prezentowaliśmy ofensywny futbol, graliśmy dla kibiców. Nasza postawa mogła się podobać, nawet w przegranych spotkaniach. Jakub Tosik, Paweł Wszołek i Przybecki nie zagrali z Piastem, ponieważ są kontuzjowani. Na tym zakończmy ten wątek, nie mam do żadnego z piłkarzy pretensji.

W ostatnim meczu, z Pogonią w Szczecinie, wystawię skład oparty na zespole z Młodej Ekstraklasy. Jest grono młodych zawodników, którzy czekają na szansę. Jaka będzie moja przyszłość? Nie wiem, nie prowadziłem rozmów z żadnym klubem. Wciąż jestem trenerem Polonii, nie otrzymałem innych propozycji.

Marcin Brosz: Tempo meczu od początku było bardzo wysokie. Oba zespoły chciały wygrać, stwarzały sytuacje. Mieliśmy swoje okazje, ale rywale także. Polonia potwierdziła, że jej forma w końcówce rundy wiosennej rośnie. Szkoda straconej bramki w 80. minucie, ale remis to sprawiedliwy wynik. Jesteśmy zadowoleni, ponieważ ten rezultat daje nam, beniaminkowi, awans do europejskich pucharów. Mimo tego bardzo zależy nam na zwycięstwie w ostatnim meczu, chcemy udanym akcentem zakończyć dobry sezon.

Po tym jak okazało się jasne, że Polonia nie otrzyma licencji na grę w Ekstraklasie piłkarze „Czarnych Koszul” przymierzani są do różnych innych zespołów. Jak podaje portal 2×45.com.pl Legia Warszawa i Lech Poznań złożyły oferty Pawłowi Wszołkowi.

Miłosz Przybecki (fot. Zbigniew Luchciński/ksppolonia.pl)

Miłosz Przybecki (fot. Zbigniew Luchciński/ksppolonia.pl)

Natomiast Miłosz Przybecki udzielił Gazecie Wyborczej wywiadu, w którym opisuje swoje plany na przyszłość:

Są dwie opcje. Albo zostanę w Polsce, albo wyjadę. Mam zagraniczne propozycje, ale ciężko powiedzieć, czy to odpowiedni moment, żeby wyjechać. Nie jestem o tym przekonany – powiedział Przybecki.

Miłosz odniósł się również do sytuacji w trakcie i po meczu z Piastem (w którym nie mógł wystąpić z powodu kontuzji):

Widziałem łzy w oczach kibiców. Było mi smutno, bo klub nie będzie grał w przyszłym sezonie w ekstraklasie – powiedział 22-letni pomocnik i dodał – Do tej pory nie byłem w szatni, w której była tak dobra atmosfera. Wszyscy piłkarze doskonale rozumieli się, ale przychodzi taki moment, że trzeba się rozstać. Na pewno po tak dobrej rundzie każdy z chłopaków znajdzie sobie nowy klub – stwierdził Przybecki, który nie chciał odnieść się do swojej przyszłości. Piłkarzem interesuje się podobno Lech Poznań.

Kolejnym piłkarzem Polonii przepytanym przez Gazetę Wyborczą jest Daniel Gołębiewski, który uważa, że degradacja Polonii wcale nie oznacza zakończenia istnienia klubu:

Przykro było patrzeć, że to był ostatni mecz w ekstraklasie. Przynajmniej na jakiś czas. Stworzyliśmy ciekawą drużynę i wszystko się rozpada. Należy podziękować kibicom. Miałem ciarki na plecach, kiedy tak wielu zobaczyłem na stadionie. Wiem, że dzięki nim Polonia nie zginie – i dodaje – Dla tych ludzi to sposób życia. Przychodzą na mecz i dopingują Polonię. W pewnym sensie coś zostało im ucięte, ale całe szczęście nie zabrane. Mimo przeciwności losu klub dalej będzie istniał i nie podda się.

Dyzio” odniósł się również do motywacji przed ostatnim meczem sezonu z Pogonią Szczecin:
Dla mnie każdy mecz ma znaczenie. Jeśli pojedziemy, to będziemy chcieli zagrać tak jak z Piastem. Nie odpuściliśmy i przeciwnik nie miał lekko. Chcemy dać radość ludziom, którzy zasiądą przed telewizorem lub pojadą z nami w długą podróż – a także (z typowym dla siebie poczuciem humoru) do swojej przyszłości – Jedynie Real się zgłasza, ale negocjacje są ciężkie.

Jak podaje profil Facebookowy „Czarnej Koszuli” na mecz z Pogonią nie pojedzie Martin Baran, który właśnie został wyrzucony z mieszkania i wraca do swojego domu na Słowacji!

To samo medium informuje, że w dniu dzisiejszym Polonię opuścił Aleksandar Todorovski.

Na zakończenie dzisiejszej prasówki wypada wspomnieć o naszym byłym prezesie panu Józefie Wojciechowskim, który udzielił wywiadu dla Super Expresu, w którym dzieli się swoim smutkiem związanym z degradacją Polonii:

„Super Express”: – Nie ma pan wyrzutów sumienia, że sprzedał Polonię Ireneuszowi Królowi, który okazał się niewypłacalny? Teraz Polonia z powodu długów nie zagra w Ekstraklasie.

Józef Wojciechowski: – Nie mam. To był jedyny kupiec. Wtedy nie wiedziałem, że nie ma pieniędzy. Boli mnie co innego. Los, jaki spotkał ten klub. Polonia na to nie zasłużyła. Biłem się z myślami, czy nie wrócić, nie pomóc… Chciałem. Ale wtedy wracał obraz kibiców, którzy – kiedy ogłosiłem, że sprzedaję klub – biegali po budynku mojej firmy, żeby mnie zlinczować. Włożyłem w Polonię miliony, teraz okazuje się, że te pieniądze wyrzuciłem w błoto. I to zachowanie kibiców sprawiło, że pozostałem z boku.

– Ireneusz Król, który kupił od pana Polonię, wszystkim w klubie jest winien duże pieniądze. Z panem do końca się rozliczył?

– Nie. Jest mi jeszcze winien około miliona złotych.

– Nie brak głosów, że obecna sytuacja Polonii to pana wina. Mówi się, że zepsuł pan rynek, płacąc wielkie pieniądze przeciętnym piłkarzom.

– Dlaczego nikt nie mówił, że w Lechu czy Legii zawodnicy zarabiali po 500 tysięcy czy milion złotych za sezon? Gaże w Polonii naprawdę nie odbiegały od ligowych standardów. Chciałem mieć najlepszych zawodników i najlepszą drużynę w Polsce. To musiało kosztować. Plan był taki, żeby Polonia zdobyła mistrzostwo Polski, a w pucharach grała na Stadionie Narodowym. Wtedy wydatki by się bilansowały.

– Wie pan, że dziś piłkarze Polonii najbardziej żałują, że nie doceniali tego, co mieli przy panu…

– Chyba trochę za późno poszli po rozum do głowy. To oni wszystko popsuli. Gdyby grali tak, jak zarabiali, to dziś nie byłoby problemów z Królem, a Legia na dwie kolejki przed końcem rozgrywek nie świętowałaby tytułu. Media ostro ze mną jechały. Że ochrzaniając zawodników, mylę ich nazwiska, że wytwarzam presję. A to było dla ich dobra, żeby zmobilizować. Teraz chyba wreszcie to docenili i zrozumieli.

– Nie brakuje panu piłki. Wróci pan?

– Na razie jestem kibicem. Kusi, by wrócić. Cały czas o tym myślę, choć ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem.

Źródło: własne / Gazeta Wyborcza / Ekstraklasa.net / 2×45.com.pl / Super Express / Przegląd Sportowy