Na łamach „Przeglądu Sportowego” opublikowano reportaż, dotyczący historii działalności Ireneusza Króla na szkodę naszego klubu. Niektórym może się zdawać, że to swoiste „nihil novi”. Ale myślę, że warto się przyjrzeć działalności prezesa Polonii. Mecenas Agata Wantuch, zajmująca się w przerwie zimowej sprawami złożonych wniosków o rozwiązanie kontraktów z winy klubu, przez 5 zawodników Polonii, nazwała sprawę Króla precedensową. Od początku sezonu prezes wypłacał zawodnikom jedynie premie, za odniesione zwycięstwa w Ekstraklasie. Natomiast, wraz z rozpoczęciem rundy wiosennej, piłkarze nie otrzymują od niego ani gorsza.

Nawet nie otrzymali premii za zwycięstwo z Lechem. Co gorsza, wygląda na to, że może dojść do sytuacji, w której nie przechodzimy pozytywnie procesu licencyjnego i zostajemy zdegradowani z Ekstraklasy w końcówce sezonu. Mało tego, prezes Król nadal nie chce oddać klubu za symboliczną złotówkę Grzegorzowi Popielarzowi i jego Stowarzyszeniu „Polonia Warszawa”. Dlaczego Ireneusz Król tak kurczowo trzyma się Polonii, jak „tonący brzytwy”?

Agata Wantuch

Agata Wantuch (fot. Sierakowski / Foto Sport)

Choć w Polonii nie widzieli Ireneusza Króla od wielu miesięcy, to nie od dziś wiadomo, że prezes Czarnych Koszul każdego dnia spotyka się z prezesem Ruchu Chorzów Dariuszem Smagorowiczem. W mediach obaj chętnie opowiadają o swojej przyjaźni, porankach rozpoczynających się od pogawędek przy kawie o futbolu. Natomiast, o wspólnych interesach, bydgoskiej firmie, na którą przesyłają pieniądze z praw medialnych, czy posądzeniu o fałszowanie dat na dokumencie, nie wspominają ani słowem. W Katowicach, w budynku przy ulicy Paderewskiego 32, który kiedyś należał do Smagorowicza, a dziś jest własnością firmy Króla, nie tylko mieszczą się gabinety obu panów. To punkt strategiczny, w którym, często wspólnie, podejmują kluczowe decyzje.

Mecenas Wantuch pokusiła się o ciekawe porównanie ścisłych kontaktów obu biznesmenów, do relacji mistrz – uczeń: – „Niepłacenie, kombinowanie, zaległości. Patrząc na sposób działania jednego i drugiego klubu, to bezwzględnie mamy do czynienia z takim układem. Nawet ton pism autorstwa obu właścicieli, które przysyłają mi w odpowiedzi na wezwania do zapłaty, jest niemal identyczny” – zauważa Wantuch.

Ireneusz Król

Czy tym razem Ireneusz Król nie kłamie??? (fot. Weszło!)

Smagorowicz prowadzi Ruch od listopada 2006 r. Jako 38-letni wówczas wiceprezes firmy Pronox Technology stał się nowym członkiem Rady Nadzorczej Niebieskich. Dzięki Pronoxowi zaczął zarabiać poważne pieniądze. I poznał Króla, który od września 2009 roku jest prezesem zarządu firmy założonej przez Smagorowicza, która obecnie nazywa się ona Regnon S.A. Król najpierw inwestował w GKS Katowice, ale w pierwszej lidze poniósł prawie same straty. W lipcu 2012 roku, jako właściciel firmy WoodinterKom GmbH, zdecydował się na zakup stu procent akcji Polonii Warszawa. Celem, jednak nie było niesienie wsparcia finansowego dla Polonii po tym, jak odszedł od niej Józef Wojciechowski.  Chodziło tylko o uzyskanie licencji na grę w Ekstraklasie dla… klubu GKS Katowice. Król nie brał pod uwagę lub nie przewidział jednego – zbuntowanych kibiców Polonii i GKSu. Sprawą ewentualnej fuzji obu klubów zajął się także PZPN, wydając negatywną opinię. Dlatego plan powielenia pomysłu byłego właściciela Czarnych Koszul Józefa Wojciechowskiego, zwyczajnie spalił na panewce i został zmuszony, by zostać w Warszawie. W obu klubach piłkarze wciąż nie otrzymują zaległych pensji od wielu miesięcy, nieustannie słyszą, że problemy wkrótce miną, składają pozwy o rozwiązanie kontraktów z winy klubu. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że problemy Polonii są niemal lustrzanym odbiciem sytuacji panującej w klubie z Chorzowa. Natomiast, zarówno Król, jak i jego kolega Smagorowicz, nadal czerpią zyski z telewizji Canal+ z tytułu dokonywanych transmisji. Wygląda na to, że obaj znaleźli sposób, jak nie wydawać pieniędzy na utrzymanie klubu w ekstraklasie, a jednocześnie zarabiać na sprzedaży praw telewizyjnych i marketingowych.

Mecenas Wantuch tak konkluduje zachowanie obu prezesów: – „Wyobrażam sobie, jak powiedział [Smagorowicz] swojemu przyjacielowi: Zobacz, tyle lat prowadzę Ruch bez gorsza, to i ty dasz sobie radę. A przy okazji się wylansujesz” – komentuje mecenas.

Nie jest to jednak koniec problemów Polonii. Jak donosi portal „Sport.pl”, majowa rata od telewizyjnego sponsora ekstraklasy nc+ nie trafi do Polonii. Dlaczego? Ponieważ prezes Król zastawił wpływy z tego źródła firmie pożyczkowo-windykacyjnej z Bydgoszczy EGB. Firma przejęła prawa do części długów Polonii. Zabezpieczeniem ich spłaty miały być raty nc+. Przypomnijmy, że jeszcze w styczniu sam Król w rozmowie z mediami przyznawał, że jeździ do Bydgoszczy po to, żeby dogadać się ze sponsorem dla klubu. Jak się okazuje, nie chodziło jednak o sponsora, ale windykatora. Ponieważ prezes „Czarnych Koszul” nie wywiązał się z zobowiązań finansowych, raty z nc+ przekazane zostaną do EGB. Możliwe, że już poprzednie zostały również skierowane do bydgoskiej firmy. Odsetki od pożyczki, której wcześniej firma udzieliła Królowi, wynoszą co najmniej 25 proc. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, by Król znalazł pieniądze na dalsze funkcjonowanie klubu i spłatę zaległości wobec piłkarzy, pracowników, firm zewnętrznych. Zatem widmo pozbawienia licencji nadal krąży nad klubem z Konwiktorskiej, a spełnienie się czarnego scenariusza o degradacji, coraz bardziej zdaje się być nieuchronne.

Źródła: własne / Gazeta Wyborcza/ Przegląd Sportowy