Jak podaje Przegląd Sportowy właściciel Polonii Ireneusz Król zadeklarował, że odda klub za symboliczną złotówkę Stowarzyszeniu Polonia Warszawa, na czele którego stanął były prezes „Czarnych Koszul” Grzegorz Popielarz. Obietnica padła podczas niedzielnej rozmowy telefonicznej między śląskim biznesmenem a pełnomocnikiem stowarzyszenia Stanisławem Specikiem, prywatnie dobrym znajomym Króla.

Ireneusz Król

Czy tym razem Ireneusz Król nie kłamie??? (fot. Weszło!)

Mam nadzieję, że tym razem dotrzyma słowa. Ale dotychczas mówił już tyle rzeczy, z którym później nic nie wynikało, że dopóki nie będziemy mieli w rękach dokumentu podpisanego przez niego, lub jego pełnomocnika, to nic nie będzie pewne – zachowuje ostrożność Popielarz. – Partia Leszka Millera jest bliska sercu prezesa Króla. Liczę więc, że postąpi według słów przewodniczącego, że mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a po tym, jak kończy – dodaje były prezes klubu z Konwiktorskiej. W najbliższych dniach prawnicy mają skonstruować umowę, na podstawie której Polonia trafi w ręce stowarzyszenia, przed którym niełatwe zadanie. Klub tonie w długach, zarówno wobec swoich prawników, piłkarzy, jak również podmiotów zewnętrznych, choćby miastu Warszawa jest winien pół miliona złotych za wynajem stadionu.

Dla mnie to powtórka z rozrywki, bo przejmowałem już klub od pana Janusza Romanowskiego. Wtedy negocjacje zakończyły się takim rezultatem, że długi zostały w spółce pana Romanowskiego, a nowa spółka dostała licencję, piłkarzy, logo i barwy – przytacza Popielarz. O szczegółach negocjacji z Królem mówić na razie nie może. Są one dość skomplikowane, od dawna mówi się, że zadłużenie klubu wynosi 5 milionów złotych.

Powiem tylko, że jest zdecydowanie wyższe. Nie jesteśmy samobójcami, z takimi długami nie przejęlibyśmy Polonii, bo nikt nie jest w stanie tego spłacić – stwierdza. Stowarzyszeniu zależy na czasie, by klub otrzymał licencję na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W tym momencie raczej nie ma na to szans, bo piłkarze nie dostają pensji na czas, do Komisji Licencyjnej zostały przesłane dokumenty informujące o długach wobec zawodników.

Przy Konwiktorskiej nie ma jednak hurraoptymizmu. Król wiele już obiecywał, zupełnie się tym później nie przejmując.

Jeśli wycofa się z tej deklaracji, to zorganizujemy konferencję prasową i ujawnimy zadłużenie oraz wszystkie inne dziwne operacje – zapewnia Popielarz.

Piotr Stokowiec

Piotr Stokowiec (fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl)

Po wczorajszym meczu Ruchu Chorzów z Polonią Warszawa wypowiedzieli się trenerzy i piłkarze obu drużyn:

Piotr Stokowiec (trener Polonii Warszawa): To było zasłużone zwycięstwo gospodarzy. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była najsłabsza w tym sezonie. Po przerwie graliśmy już lepiej. Kiedy jednak traci się bramkę w końcówce meczu, to zawsze jest duży żal. Szkoda mi moich graczy. Włożyli w to spotkanie dużo serca, ale nie udało im się utrzymać remisowego wyniku. Mieliśmy też swoje okazje, ale nie udało się ich wykorzystać.

Jacek Zieliński (trener Ruchu Chorzów): Cieszy zwycięstwo, bo ono było naszym priorytetem. Mecz składał się z dwóch różnych połów. Pierwsza była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, bo kontrolowaliśmy przebieg gry, ale nie potrafiliśmy zdobyć bramki. W drugiej części straciliśmy kontrolę nad spotkaniem, ale paradoksalnie zdobyliśmy dwie bramki i dzięki nim wygraliśmy. Po stracie gola byliśmy nieco oszołomieni, ale potrafiliśmy się podnieść. Teraz w spokoju możemy przygotowywać się do derbów z Górnikiem.

Paweł Wszołek

Paweł Wszołek (fot. Aleksander Majdański/newspix.pl)

– W pierwszej połowie nie pokazaliśmy jaj. Wyszliśmy jak panienki. W przerwie powiedzieliśmy sobie parę męskich słów. Ale przegraliśmy i humory nam nie dopisują – powiedział strzelec jedynej bramki dla Polonistów Paweł Wszołek po porażce z Ruchem (1:2) na antenie Canal+ – Mamy problemy w klubie, ale wychodząc na boisko, o nich nie myślimy. Dużo ze sobą rozmawiamy i trzymamy się razem. Płacz czy strajkowanie nam nie pomoże, dlatego walczymy do końca. Na pewno jeszcze pokażemy pazur i powalczymy o jak najwyższą pozycję – zakończył młody skrzydłowy.

Jeszcze bardziej dosadny był napastnik „Czarnych Koszul” Daniel Gołębiewski, który odniósł się do sposobu celebrowania zdobytej bramki:

W naszych „cieszynkach” o nic nie chodzi, po prostu futbol sprawia nam przyjemność. Jednak po takiej postawie w pierwszej połowie do Warszawy powinniśmy wrócić rowerem.

Były kapitan Polonii Warszawa Adrian Mierzejewski zdobył zwycięską bramkę dla Trabzonsporu w wyjazdowym meczu z Eskisehirsporem (1:0) w 30. kolejce tureckiej ekstraklasy piłkarskiej. To piąte trafienie pomocnika reprezentacji Polski w tym sezonie.

Mierzejewski wyszedł w podstawowym składzie i już po pięciu minutach trafił do siatki. Boisko opuścił w 65. minucie, a w jego miejsce pojawił się Słowak Marek Sapara.

Dzięki temu zwycięstwu Trabzonspor awansował na ósmą pozycję (40 pkt). Do lokaty dającej prawo gry w Lidze Europejskiej brakuje mu dziewięciu punktów.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy / Gazeta Wyborcza / 2×45.com.pl / Piłka Nożna