Poznański oddział „Gazety Wyborczej” podkreśla osiągnięcia Łukasza Teodorczyka. Dwa gole w debiucie w reprezentacji Polski, to niecodzienny wyczyn. Po wojnie taka sztuka udała się tylko jednemu piłkarzowi. Po II wojnie światowej taka sztuka udała się tylko jednemu polskiemu zawodnikowi. Nie był to ani Zbigniew Boniek, ani Grzegorz Lato, ani Andrzej Szarmach czy Włodzimierz Lubański, ale Ludovic Obraniak. Podczas swego debiutu w Bydgoszczy w sierpniu 2009 roku wbił dwa gole bramkarzowi Grecji. 

Łukasz Teodorczyk

Łukasz Teodorczyk udanie zadebiutował w kadrze (fot. Lugher77 / dumastolicy.pl)

Takie przypadki były nieco częstsze, choć i tak nie powszechne, w przedwojennym polskim futbolu. Mogą nimi pochwalić się: Józef Korbas z Cracovii czy Zygmunt Steuermann z Hasmonei Lwów, którzy popisywali się nawet hat trickami. Był także poznański piłkarz, któremu udała się podobna sztuka – zamordowany później w czasie wojny w obozie Auschwitz Adam Knioła z Warty Poznań zdobył dwie bramki w swym debiucie z Jugosławią w październiku 1931 roku. Polska wygrała wtedy hokejowo 6:3, a spotkanie na dodatek odbywało się w Poznaniu.

To dla mnie wielkie wyróżnienie. Niektórzy twierdzą co prawda, że to kadra B, bo składa się tylko z ligowców, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie reprezentacja to reprezentacja – mówi „GW” napastnik. Dla 22-latka był to debiut w kadrze, jednak na kolejny występ będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Oprócz problemów zdrowotnych należy przypomnieć, że na mecz z Irlandią przyjeżdżają też zawodnicy z klubów zagranicznych, więc polonista i tak nie zagrałby w tym meczu. Waldemar Fornalik odesłał go więc do domu, by w spokoju przygotowywał się do rundy wiosennej. – Muszę wrócić do pełnej sprawności i wówczas pokazać trenerowi Fornalikowi, na co mnie stać – zakończył Teodorczyk.

Reprezentacja Polski do lat 17 wygrała 2-1 (1-0) z Danią w swoim pierwszym meczu podczas turnieju rozgrywanego w hiszpańskiej La Mandze. Były bramkarz MKS-u Polonia Maksymilian Stryjek rozegrał pełne 90 minut.

Adrian Mierzejewski zaliczył swoje czwarte ligowe trafienie dla Trabzonspor Kulübü w tym sezonie. Drużyna reprezentanta Polski wygrała w meczu 20. kolejki tureckiej Spor Toto Süper Lig z Gaziantepspor Kulübü 4-1 (1-0) i awansowała na dziewiąte miejsce w tabeli. Mierzejewski razem z pucharowymi golami ma już na koncie dziewięć bramek zdobytych w 15 meczach.

Patryk Aleksandrowicz zadebiutował w AÉ Lárissas w wygranym 5-0 (1-0) meczu 19. kolejki greckiej drugiej ligi z AS Fokikós Ámfissas. Aleksandrowicz pojawił się na boisku w 70. minucie spotkania, zastępując Sergio Daniela Ponce.

Wyjechał do Turcji, by zarobić pieniądze. Teraz nie chcą mu ich wypłacić. Trafił do Klubu Kokosa w Stambule. Marcin Kuś nie ma nawet przydzielonego numeru w drużynie i nie może trenować z pierwszym zespołem. – Jestem w czarnej dupie – mówi „Faktowi” wychowanek Polonii.

– Kompletne odizolowanie, brak normalnych treningów, brak meczów, straszna monotonność zajęć w czteroosobowej grupce. To ma nas zmiękczyć, to taki rodzaj gry psychologicznej, ale pewnie gdyby chcieli, to mogliby nam bardziej zaszkodzić – mówi były reprezentant Polski. – Na początku poszedłem z pismem osobiście, a tu jeden pracownik idzie do drugiego, drugi do trzeciego, ten wykonuje telefon, wraca po długim czasie i… „Musisz wysłać pocztą”, mówi. Poszedłem na pocztę, wysłałem, a kilka dni później znalazłem list wśród korespondencji skierowanej do mnie, razem z życzeniami od kibiców. Zobaczyli nazwisko i uznali, że to korespondencja dla mnie, a przecież ja byłem nadawcą. W dodatku upominałem się o swoje pieniądze. Może i to błahostka, ale przykład nieodpowiedzialnego i żenującego zachowania – kończy wychowanek Polonii Warszawa.

Karierę Tomasza Kiełbowicza przedstawiła „Wyborcza”. O przygodzie z „Czarnymi Koszulami” na pewno nie zapomni. Na Konwiktorskiej zaczęła się jego droga na szczyt. Publiczności przy Konwiktorskiej „przedstawił się”, strzelając na inaugurację rundy wiosennej gola Widzewowi… bezpośrednio z rzutu rożnego. Choć zagrał połowę z mistrzowskiego sezonu, to był jednym z najważniejszych piłkarzy w walce o tytuł. Na wiosnę Polonia wygrała 12 z 15 meczów w lidze. Strzelił pięć goli, w tym zwycięskiego z Wisłą Kraków w 90. minucie. Z „Czarnymi Koszulami” wywalczył też Puchar Ligi i Superpuchar. Przez „Gazetę” został wybrany na najlepszego piłkarza mistrzowskiego klubu w całym sezonie.

Znany był z żelaznej kondycji i biegania od pola karnego do pola karnego, przez całą karierę nie miał poważnej kontuzji (dopiero przed dwoma laty stracił część rundy jesiennej z powodu kontuzji pleców i większość wiosennej z powodu naderwanego ścięgna Achillesa). Rozpoznawalny był dzięki świetnym uderzeniom z rzutów rożnych i wolnych. Zanim zadebiutował w Polonii, w lutym 2000 r. zagrał pierwszych kilka minut w reprezentacji Polski – na Saint Denis z Francją. Potem wystąpił w kadrze jeszcze osiem razy.

„GW” wspomina także wypowiedź, dzięki której zraził sobie większość kibiców, tuż po tym jak przeszedł na Łazienkowską. – Jeszcze jako zawodnik Siarki Tarnobrzeg, w pierwszym oficjalnym wywiadzie, jakiego udzieliłem gazecie „Hat-trick”, powiedziałem, że klub, w którym chciałbym grać, to Legia. To jest do sprawdzenia – mówił piłkarz „Gazecie” pod koniec 2000 r. – Żal mi odchodzić z Polonii. W tym klubie odniosłem największe dotąd sukcesy. Ale takie jest życie piłkarza.

Po zakończeniu kariery w Legii będzie zajmował się skautingiem i trenowaniem młodzieży w tamtejszej akademii.

Źródło: własne / Gazeta Wyborcza / 90minut.pl / PZPN / Fakt