Baszczyński o Królu. Stryjek w Sunderlandzie. Isidoro znalazł klub…

Marcin Baszczyński stwierdził w „Przeglądzie Sportowym”, że szukano sposobu na to by się go pozbyć. Insynuowano mu m.in., że symulował kontuzję. 

– Może prezes nie nazwał mnie oszustem, ale powiedział, że symulowałem kontuzję. Bardzo mnie to zabolało. Szczególnie, że powiedział to człowiek, który nie był wcześniej w piłce kimś zbyt znanym, a ja trochę osiągnąłem, choćby w reprezentacji. Niczego nie udawałem, cały okres po zakończeniu ligi spędziłem w gabinetach medycznych, przechodziłem rehabilitację. Na dodatek wszystko na swój koszt, klub nie zwrócił mi ani złotówki. Pierwsze wejście pana prezesa do naszego klubu było mocne i agresywne. Szybko zmienił jednak zdanie na mój temat. Dwa dni później podczas rozmowy w cztery oczy usłyszałem, że jestem bardzo potrzebny drużynie i nie ma do mnie żadnych zastrzeżeń – wspomina w „PS” stoper Ruchu Chorzów.

Problemem Baszczyńskiego było to, że w Canal+ publicznie powiedział, że prezes Ireneusz Król nie płaci. Następnego dnia prezes twierdził, że płaci, ale jak twierdzi obrońca była to nieprawda. Ciągle słyszał, że pieniądze będą. Z każdym kolejnym miesiącem tracił nadzieję na odzyskanie należności.

„Baszczu” twierdzi, że liczył na to, że wiosną będzie grał przy Konwiktorskiej. – Myślałem, że z pomocą prawników problemy finansowe zostaną rozwiązane, dotrwam przy Konwiktorskiej do czerwca i tak się zakończy cała moja przygoda z piłką – zdradza w „Przeglądzie” były polonista. Pierwsze myśli o odejściu miał w okresie przedświątecznym, kiedy w prasie przeczytał, że Król dogadał się z Dariuszem Smagorowiczem, właścicielem „Niebieskich”.

Baszczyński nie wierzy jednak w to, że Król odejdzie z Polonii latem. – Nie wydaje mi się, by taka była strategia pana Króla. Gdyby sprzedał tych dwóch graczy, nadal byłby raczej stratny. Jest tylu dłużników, że to i tak by nie wystarczyło. Jeszcze psikusa zrobił mu Paweł Wszołek. Takiego czarnego scenariusza nie przewiduję – twierdzi. Doświadczony kolega dziwi się Wszołkowi, że nie skorzystał z oferty Niemców. Uważa, że skrzydłowy powinien więcej myśleć podczas następnej takiej sytuacji. Transfer mógłby być dla niego korzystny, ale powinien być przemyślany.

Król musi wypełnić zobowiązania wobec piłkarzy do 31 stycznia. Brak rozwiązania może poważnie zaszkodzić właścicielowi „Czarnych Koszul”.

Baszczyński ma nadzieję, że polska piłka rozwiąże w końcu problem płatności. – Przychodząc do Polonii, na pewno spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Wpadłem w wir takich wydarzeń, jakich nigdy bym się nie spodziewał. W polskiej piłce, w naszym prawie sportowym są jeszcze luki, wymogi licencyjne muszą zostać zaostrzone. Mam nadzieję, że prezes Zbigniew Boniek to poukłada. Wierzę w niego – twierdzi w „PS”.

Maksymilian Stryjek
Maksymilian Stryjek przenosi się do Sunderlandu (fot. ksppolonia.pl)

„Gazeta Wyborcza” potwierdza nasze informacje, że Maksymilian Stryjek przenosi się na Wyspy. Zaledwie 16-letni bramkarz drużyny juniorów „Czarnych Koszul” Maksymilian Stryjek podpisał ważny do 2016 roku kontrakt z angielskim klubem Sunderland. – Chciałbym za dwa lata znaleźć się w pierwszej drużynie – mówi gracz młodzieżowej reprezentacji Polski.

Golkiper nie miał dylematów podobnych do tych, które przechodził niedawno Wszołek. Przy pierwszej nadarzającej się okazji podpisał kontrakt z występującym w Premier League Sunderlandem. – Miałem pewne obawy, ale wiedziałem też, że to może być dla mnie pierwsza i ostatnia szansa. Z rodzicami postanowiliśmy, że wyjadę już teraz – przyznaje w „GW” Stryjek.

Stryjka scharakteryzował trener z rocznika 1996 MKS Polonia Łukasz Chmielewski. – Od zawsze, odkąd tu przyszedł, chłopak się wyróżniał. Do dziś pamiętam jego wynik testów sprawnościowych 12-latków. W skoku w dal z miejsca miał 2,30 m. Teraz najlepszy chłopak miał 1,95 m. Wysoki, niezwykle sprawny zawodnik, świetny technicznie i – co ważne w przypadku bramkarza – niezwykle odważny. Osiągnął najwyższy level w moim zespole, może był już nawet wyżej niż inni. Do tego imponował mi charakterem, dlatego został kapitanem. Dla mnie to drugi Wojtek Szczęsny i podąża jego drogą – ocenia Chmielewski.

Stryjek jest podobnie jak Szczęsny wychowankiem Agrykoli. W odróżnieniu od bramkarza Arsenalu nie zdecydował się na grę w Legii. – Zdecydowałem się na Polonię. Zapewniała mi bardzo dobry trening bramkarski, ale również dlatego, bo szkoła przy Konwiktorskiej ma duży wyższy poziom niż ta, z którą współpracuje Legia. Rodzicom bardzo zależało na mojej edukacji – opowiada piłkarz i dodaje, że nie zdecydował się na kontynuowanie swojej kariery w Polonii, bo nie zainteresowano się nim. Tylko raz mógł trenować z pierwszym zespołem…

Polonia – ta występująca w ekstraklasie – nie otrzyma za piłkarza ani grosza. Ekwiwalent za wyszkolenie (około 50 tys. funtów) trafi do MKS Polonia, czyli młodzieżowej sekcji, akademii piłkarskiej, z którą pierwszy zespół wciąż nie ma podpisanej umowy o współpracy mimo tego, że MKS wychował już kilku znanych piłkarzy (wychowankami są m.in. Krzysztof Bąk, Paweł KieszekAntoni Łukasiewicz, Cezary Wilk, czy grający w pierwszym zespole Daniel Gołębiewski i Łukasz Piątek).

Adam Ryczkowski
Adam Ryczkowski to wielki talent (fot. Radosław Bełżek / sportomaks.pl)

Dziś młodzieżowa sekcja „Czarnych Koszul” zaczyna z powrotem stawać na nogi, trenerzy pierwszej drużyny zaczęli się nią poważnie interesować. Jej adepci są zapraszani na treningi pierwszej drużyny. Na zgrupowanie do Cetniewa przyjechali Filip Kowalczyk i Andrzej Krajewski, obaj zagrali w sparingu z Wisłą Płock. Kowalczyk grał w jednej drużynie juniorów ze Stryjkiem.

Nie udało się za to namówić trenerów Polonii na sprawdzian przynajmniej w Młodej Ekstraklasie Adama Ryczkowskiego. Ofensywny pomocnik z rocznika 1997 roku, który także regularnie występuje w młodzieżowych reprezentacjach Polski, również obserwowany jest przez zagraniczne kluby. Odejście tego zawodnika z młodej Polonii na Zachód to podobno kwestia czasu.

Były obrońca Polonii José Isidoro podpisał 2,5-letni kontrakt z CD Numancia de Soria – informuje oficjalna strona hiszpańskiego klubu. Na zgrupowanie GKS-u Katowice w Dzierżoniowie dojechał Janusz Gancarczyk. 28-letni pomocnik będzie testowany w katowickim klubie.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy / Numancia.com / 90minut.pl / Gazeta Wyborcza

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

4 thoughts on “Baszczyński o Królu. Stryjek w Sunderlandzie. Isidoro znalazł klub…

  1. Rozczuliłem się bardzo czytając o krzywdach kolegi Baszczyńskiego. Już nie wiem, kto więcej roni łez i kto jest większą płaczką żydowską. On, czy ja. A faktem jest to, że został zrobiony w konia, ale i sam zrobił w konia, tyle że JW. Gdybym to ja miał płacić komukolwiek 80 tyś miesięcznie – to zażądałbym, aby było mistrzostwo i żadnej straconej bramki. I na gwarance bankowe. W końcu miał zarabiać 4 – krotność średniej ligowej stawki – w dodatku za JW wypłacanej !!!!! Naopowiadałeś kolego Baszczu jaki to będziesz wspaniały i co ? A no to, że środek tabeli Ci w zeszłym sezonie wyszedł. A JW pieprznął zabawki – przyszedł goły Król – to przez ciebie i takim, jak ty wyrobom piłkarzopodobnym.
    Jakoś nie widzę większego społecznego współczucia wobec ofiar Amber Gouldu. Jeden naobiecywał, a inni w te brednie z chęci zysku uwierzyli. Tak i ty, jak mogłeś wierzyć, że ci ktoś takie fury kasy będzie słał co miesiąc ? Jak widziałeś, że Król jest goły to trzeba było w lecie spakować manatki i pójść w swoją stronę. A ty nie, przypiąłeś się do mityczno – wirtualnej kasy. A teraz płaczesz. Dla mnie płacz dalej.
    Król czyści szatnię, nie ma już ciebie, Trałki, Caniego, Brzyskiego, Gliwy, Jeża, Jodłowca, a wcześniej opuściły nas takie harpagony jak: Bonin, Sikorski, Pietrasiak, Rachwał, Gancarczyk, Onyszko i paru innych.
    Można grać bez was i mieć jeszcze do tego wyniki. Polski tzw. Pan piłkarz musi zrozumieć, że jest kryzys i czasy się zmieniły, co oznacza, że rynek piłkarzy dyktujących reguły gry się skończył. Nadeszła epoka takich Królów, co właśnie urealniają budżety: ma być maksymalnie tyle wypływów ile wpływów. A że oznacza to pensję dla kopacza na poziomie 8-10 tysięcy złotych – nie mój problem. Jak jest dobry to niech idzie do Borussi za 1,5 mln E rocznie, a jak nie to niech gra, za te i tak za wiekie pieniądze. W końcu może nie być piłkarzem – wiele posad jest wolnych, sprzątacza śniegu, stojącego w krzakach z suszarką strażnika, polityka i innych. Wolny wybór…

  2. mnie też wzruszyła historia Marcina B. Bezspornym faktem jest, że podpisane umowy należy respektować, tyle, że w przypadku zmiany właściciela, ten nowy powinien mieć możliwość renegocjacji zastanych warunków. Odnoszę wrażenie, że piłka jest jakimś endemicznym rezerwatem w tym względzie, gdyż w każdej normalnej firmie nowy właściciel zrobił by co chciał i nikt nie byłby mu w stanie nic zrobić oprócz, co najwyżej, „skoku na warstat”. A tutaj – płać, bo cię zniszczymy! Nie bardzo mi się to podoba.
    Panowie piłkarze powinni zrozumieć, że jak jest kryzys to i u nich kasa mniejsza. Przykłady z ostatniego roku wyraźnie wskazują, że w Polonii byli grubo przepłacani, bo nawet taki Cani we włoskiej lidze dostał mniej, a tam podobno to już eldorado!
    Może i należałoby uregulować te sprawy instytucjonalnie, choć nie bardzo wiem jak – jakaś forma salary cup, na podobieństwo amerykańskiej NBA?
    Być może, wbrew naszym dzisiejszym przekonaniom, jeszcze będziemy musieli prezesowi podziękować, że zrobi z Polonii dobrze grającą, a przy tym na zdrowych zasadach ekonomicznych, więc perspektywiczną, drużynę.

Dodaj komentarz