Ireneusz Król rozpoczął czystkę w Polonii Warszawa. Jednak nie wszyscy zawodnicy zgadzają się na jego scenariusz – czytamy w „Przeglądzie Sportowym”.  

Pierwszym, który nie zgodził się odejść jest Paweł Wszołek. Mimo tego, że miał ustalony kontrakt i datę testów w Hannoverze 96, to postanowił jeszcze przez minimum pół roku występować w „Czarnych Koszulach”. – Miał chyba za mało czasu na zastanowienie. Ja byłam za tym, by wyjechał i spróbował – mówi „PS” mama zawodnika Ewa Wszołek. – To wszystko go zaskoczyło. Przyjechał do klubu i nagle miał zadecydować o swojej przyszłości. Być może była to pochopna decyzja, może się jeszcze zastanowi, zmieni zdanie – zostawia furtkę pani Ewa.

Dużo bardziej krytyczny w swojej ocenie jest Marcin Baszczyński, który był świadkiem negocjacji. – Co za szopka. Szkoda, że nikt tego nie nakręcił – mówił „Gazecie Wyborczej” były obrońca „Czarnych Koszul”, który był jednym ze świadków gwałtownych negocjacji agenta z piłkarzem.

Jego agent Jarosław Kołakowski dał mu niecałą dobę na podjęcie decyzji. Wszołek nie przespał nocy. Naradzał się z rodziną, przyjaciółmi i kolegami. W środę został wezwany na rozmowy do klubowego gabinetu. Siedzieli tam: Kołakowski, odpowiedzialny za skauting Polonii Igor Gołaszewski, dyrektorzy sportowi Wojciech Szala i Paweł Olczak oraz współpracujący z warszawskim klubem były reprezentant Polski Bartosz Karwan.

Mimo dwugodzinnych rozmów Wszołek pozostał nieugięty. Nie dał się przekonać i pozostanie w „Czarnych Koszulach”. Jeśli chodzi o same warunki kontraktowe, to według „Gazety” w Niemczech miał zarabiać mniej niż Władimir Dwaliszwili w Polonii. Nie przewidziano także zwyczajowej premii za „podpis”.

Na sprzedaży poza menadżerem zależało Królowi. Za pieniądze z transferu mógłby spłacić zaległości wobec drużyny, które sięgają 2 mln zł. Królowi nie zależy już na wyniku sportowym, mimo że Polonia zajmuje trzecie miejsce w lidze i wciąż ma szanse na mistrzostwo. Chce, by klub funkcjonował na zdrowych finansowo zasadach. Ma ostatnią szansę, żeby zarobić na Wszołku. W czerwcu wychowanek Wisły Tczew będzie mógł skorzystać z tzw. prawa Webstera, czyli odejść, wykupując pozostałą część ważnego do czerwca 2015 roku kontraktu.

Planu Króla nie chce także realizować Łukasz Teodorczyk, który który odrzucił propozycję podpisania nowej umowy z Polonią. Prezes jest na młodego napastnika wściekły. Polonia oferowała mu roczny kontrakt, na podstawie którego miał dostawać 50 tys. zł miesięcznie, czyli pięć razy więcej niż zarabia obecnie. Piłkarza to nie interesuje, ma dość sposobu, w jaki traktuje go właściciel klubu, z szantażem i obrażaniem w mediach na czele. Pozostaje więc z kontraktem ważnym do 30 czerwca 2013 roku, w najbliższych dniach ma się zdecydować, z jakim klubem podpisze nową umowę. Prawdopodobne, że będzie to Kaiserslautern.

Szef „Czarnych Koszul” twierdzi, że ześle „Teo” do zespołu Młodej Ekstraklasy. Swoją decyzję tłumaczy tym, że napastnik przechodzi rehabilitację po operacji i nie będzie w rundzie wiosennej w pełni formy. Co na to obóz Teodorczyka? – Skoro pan Król tak twierdzi, to tym bardziej powinien się zgodzić, by puścić go do innego klubu już teraz i coś na nim zarobić – mówi „Przeglądowi” menedżer zawodnika Marcin Kubacki.

Czekać pół roku nie chciał Baszczyński. Zgodził się na ugodę. Rozwiązał kontrakt i teraz spokojnie może przenieść się do Ruchu Chorzów. – Rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron i Baszczyński może przenieść się do Ruchu. Za darmo – mówi „PS” Król, który jeszcze w grudniu dał szefowi „Niebieskich” słowo, że nie weźmie za tego zawodnika żadnych pieniędzy.

Polonię opuści także Mariusz Pawełek. Trenerzy „Czarnych Koszul” nie chcą trzymać w klubie dwóch równorzędnych, podobnego typu bramkarzy. Postanowili, że zostawią Sebastiana Przyrowskiego, choć on znajduje się w grupie tych zawodników, którzy zarabiają dużo, do tego kilka razy więcej niż Pawełek.

Chce go odzyskać Konyaspor Kulübü, w którym występował wiosną sezonu 2010/11 i w całych rozgrywkach 2011/12. Nie będzie to trudne – piłkarz ma zapisaną w kontrakcie kwotę odstępnego w wysokości 300 tys. zł. Turcy oferują mu trzyletnią umowę.

Według „Gazety” Król chce się pozbyć także Tomasza Brzyskiego. Dzięki transferowi w kasie klubu zostanie 250 tys. zł. Król przygotował już dokumenty, by rozwiązać z nim kontrakt. Ale i tu sprawa nie jest taka oczywista, bo zawodnik jeszcze niczego nie podpisał i na razie jest zawodnikiem Polonii Warszawa. Jego menedżer co prawda usłyszał, że obecny pracodawca nie będzie mu robił przeszkód w przenosinach do innego zespołu, ale by Brzyski zgodził się rozwiązać obecną umowę, musi najpierw mieć konkretną ofertę i otrzymać zaległe wynagrodzenia.

Na wojnę z Polonią Warszawa poszedł także Władimir Dwaliszwili. Jego menedżer Avi Nimni przed świętami złożył w klubie oświadczenie, w którym zawodnik jednostronnie wypowiada umowę. – Władimir nie jest już piłkarzem Polonii – zapewnia „Przegląd” agent, powołując się na przepisy FIFA. – Sprawdziłem regulamin, w związku z tym, że Polonia zalega mu czteromiesięczne wynagrodzenie, kontrakt na pewno zostanie rozwiązany – utrzymuje Nimni.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy / Gazeta Wyborcza /  Super Express