Echa piątkowego meczu nie milkną. „Polsat Sport” na swoim serwisie poświęca sporo miejsca relacji ze spotkania Polonii z ŁKS-em. 

– Przez chwilę zapachniało ekstraklasą. Mieliśmy nawet taki cel na ten mecz: „Tysiąc kibiców na Kamiennej”, który oczywiście został zrealizowany. I to z nawiązką. Fani dostali od nas pamiątkowe koszulki, pojawiło się sporo znanych postaci. A co do wyniku – to najcenniejsze zwycięstwo w rundzie – powiedział Radosław Majdan.

Stanisław Kralczyński

Stanisław Kralczyński (fot. ksppolonia.pl)

Głos zabrał także legendarny „Siekiera”. Stanisław Kralczyński również nie krył zadowolenia czarem piątkowej rywalizacji. Kralczyński, który mocno zaangażowany jest w działalność polonijnych oldboy’ów twierdzi, że liczy na powrót dni chwały na K6: – Nawet Pan sobie nie wyobraża, jak bardzo to wszystko przeżyłem. Powiem tak: nie spoczniemy, dopóki Polonia nie stanie na nogi. W stolicy co najmniej dwa silne kluby powinny być. Derby z Legią elektryzowały przecież całą Warszawę – powiedział „PS” były gracz Polonii.

„Siekiera” pokusił się także o ocenę obecnych zawodników „Czarnych Koszul”: – Przed sezonem ściągnęliśmy kilku wartych uwagi chłopaków, jak Piotr Kosiorowski z I-ligowej Pogoni Siedlce, który rozegrał u nas przed laty parę meczów w ekstraklasie. Jest też Mariusz Marczak z Broni Radom, król strzelców zeszłego sezonu III ligi (17 trafień – przyp. PS), który ekstraklasowy epizod miał z kolei w Białymstoku. Obaj bardzo doświadczeni, reszta to zawodnicy młodzi. Igor Gołaszewski i Jerzy Engel junior mają naprawdę spory problem, żeby to wszystko poukładać. Brakuje jakości, zaliczamy jakieś głupie porażki ze słabszymi rywalami… Jeszcze daleka droga.

Michał Zapaśnik

Michał Zapaśnik (fot. Robert)

Portal „Mazowiecka Piłka” oceniając spotkanie wyróżnił Michała Zapaśnika. O postawie zespołu znaleźliśmy taką wzmiankę: „Czarne Koszule” są przypadkiem trudnym do zdiagnozowania. Gdy Polonia wskoczy na wyższe obroty to może pokonać każdego w III lidze, jednak gdy coś nie idzie po jej myśli to wtedy o zdobycze punktowe bywa ciężko.

A jak to widział sam „Zapas”? – [Kluczem do zwycięstwa była – przyp. DS] na pewno nasza dyscyplina taktyczna, bo spełniliśmy niemal wszystkie założenia, które na ten mecz przygotował trener. Ktoś powiedział, że pierwsza połowa meczu dobrze nam się ułożyła, ale chcę podkreślić, że to my ciężko zapracowaliśmy na dwubramkowe prowadzenie. Po zmianie stron nie chcieliśmy już szaleć, natomiast konsekwentnie męczyliśmy przeciwnika, który na murawie głównie biegał za piłką (…) Niestety, i najgorsze, że ta bramka skutecznie zburzyła rzeczywisty obraz meczu. Bo chyba nikt obecny w piątkowy wieczór na Konwiktorskiej nie miał wątpliwości, który zespół był lepszy. Nie zmienia to faktu, że z tej sytuacji musimy wyciągnąć wnioski. Wygraliśmy zasłużenie, pokazaliśmy jakość w naszej grze, ale cały nasz wysiłek został w pewien sposób zniweczony. I to przez nas samych – powiedział stronie oficjalnej.

Rafał Kosiec

Rafał Kosiec po Oskarze (fot. Robe)

Rafał Kosiec natomiast bardzo zadowolony był z dopingu i wsparcia kibiców. – Rzeczywiście, rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, ale my, piłkarze jesteśmy pod wielkim wrażeniem postawy naszych kibiców, którzy w tak licznej grupie pojawili się na trybunach stadionu Polonii i od pierwszej do ostatniej minuty meczu, wspierali nas wspaniałym dopingiem. (…) pragnę serdecznie podziękować wszystkim kibicom, którzy w konfrontacji z ŁKS byli dwunastym zawodnikiem Polonii i w dużej mierze, to dzięki ich wsparciu pokonaliśmy rywala – podkreśla na „oficjałce” defensywny pomocnik klubu z Konwiktorskiej.

– Wygrana nad ŁKS dała nam nie tylko trzy punkty, ale również potwierdziła, że zespół Polonii dysponuje dużym potencjałem, z którego jeszcze nie zawsze potrafimy korzystać. Czas pracuje jednak na naszą korzyść i jestem przekonany, że po piątkowym meczu uwierzyli w nas również ci fani Polonii, którzy dotychczas nie pojawiali się na naszych meczach rozgrywanych przy Konwiktorskiej. Liczymy na wasze wsparcie w kolejnym meczu, liczymy na waszą obecność i wspaniały doping w starciu z Pogonią Grodzisk – apeluje Kosiec.

„Futbol News” pisze o tym jak Miłosz Przybecki i jego Pogoń Szczecin podczas podróży do Krakowa natknęli się na Ireneusza Króla. O sprawie na Twitterze poinformował były szkoleniowiec „Czarnych Koszul” Czesław Michniewicz.

Na jednej ze stacji benzynowych wpadła na niego ekipa Pogoni Szczecin, która zmierzała na mecz z Cracovią. Swojego byłego szefa bez trudu rozpoznał piłkarz „Portowców” Miłosz Przybecki, który miał „przyjemność” obcowania z Królem, kiedy był zawodnikiem „Czarnych Koszul”. Były szef warszawskiego klubu, nieco zaskoczony niespodziewanym spotkaniem, także rozpoznał swojego byłego pracownika. Panowie wymienili nawet kilka zdań między sobą.

Król zrobił małe zakupy na stacji i czym prędzej odjechał. „Portowcom” przyniósł jednak pecha, bo wyjazdu do Krakowa nie będą mile wspominać. Zaskakujące spotkanie wpłynęło na zawodników Pogoni demobilizująco, bo ponieśli pierwszą porażkę w obecnym sezonie. Cracovia sprawiła im ostre lanie, wygrywając 4:1.

Źródło: własne / Polsat Sport / Futbol News / Mazowiecka Piłka