Portal Warszawski kąsliwie o fiasku PPP

Pojawiły się pierwsze komentarze dotyczące fiaska modernizacji stadionu Polonii w formacie partnerstwa publiczno-prywatnego. W rozwinięciu komentarz Portalu Warszawskiego, w jego facebookowym, aktualnym wydaniu.

Bez złudzeń, zorganizowana grupa urzędnicza w Miasto Stołeczne Warszawa, która tworzy takie podmioty jak AKTYWNA WARSZAWA, gdzie jest aż czterech dyrektorów, nie ma interesu w tym, aby reanimować z prawdziwego zdarzenia Polonia Warszawa, której od lat poświęcamy miejsca na naszych łamach.

Po 20 latach planowania, przedstawiania planów przez Renata Kaznowska, skończyło się blamażem, zatem jakakolwiek obietnica Rafał Trzaskowski jest warta tyle ile zeszłoroczny śnieg. To zresztą wszystko przewidzieliśmy.

Urzędnicy przyznają, że nie było chętnych na budowę stadionu Polonii. Po latach negocjacji żaden z czterech potencjalnych wykonawców nie złożył oferty, a Trzaskowski dalej się kompromituje ogłaszając plan B i proponuje, że zrealizuje miejska spółka. Najgorsze rozwiązanie ze wszystkich możliwych, bo stanie się źródłem prania pieniędzy, tym bardziej że w tym samym czasie właściciel klubu ponawia deklarację i chce wybudować obiekt za własne pieniądze i chce wziąć na siebie koszty jego utrzymania.

Stadion przy ul. Konwiktorskiej 6 otwarto w 1928 roku. Zlokalizowany w samym centrum stolicy, tuż obok Starego Miasta i noszący imię gen. Kazimierza Sosnkowskiego obiekt od dekad pozostaje domem najstarszego warszawskiego klubu. Ma jednak także drugie, znacznie gorsze oblicze, ciasne szatnie, fatalną wentylację, grzyb na ścianach, wysokie koszty najmu, biurokrację oraz – co niedawno uwieczniono w materiale kanału LIGOWIEC – dziki ryjące murawę. Pojemność trybun wynosi zaledwie około 7 tysięcy miejsc, a dla klubu z wielkimi ambicjami i dla miasta, które deklaruje „przywracanie blasku historycznym obiektom”, to zdecydowanie za mało i o wiele za późno.

Obietnice budowy nowego obiektu dla Polonii nie są niczym nowym, przewijają się przez kadencje kolejnych prezydentów. Już w 2007 roku zapowiadano, że nowa arena powstanie do końca 2010 roku. Potem przyszedł konkurs architektoniczny z 2018 roku, projekt pracowni JSK Architekci, pozwolenie na budowę uzyskane w listopadzie 2024 roku, zabezpieczenie 832 mln zł w Wieloletniej Prognozie Finansowej oraz decyzja o wyborze modelu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) i już wtedy przewidzieliśmy jedno wielkie fiasko, Prywatny partner miał sfinansować i wybudować cały kompleks, stadion na około 16 tysięcy miejsc, halę sportową na 2 tysiące widzów, Centrum Wsparcia Sportu oraz parking podziemny, a miasto miało rozpocząć spłatę dopiero po oddaniu inwestycji do użytku. Do postępowania przystąpiły cztery podmioty konsorcjum Acciona i Mostostalu Warszawa, STRABAG (firma związana z rosyjskimi Oligarchami a dokładnie Putinem, Project Development 4 oraz DORACO i ostatecznie żaden z nich nie przedstawił oferty, a procedura musi zostać unieważniona.

W tym momencie na scenę wkracza Trzaskowski z planem B i ogłasza, że miasto chce przejąć realizację inwestycji przez spółkę komunalną. Pozwolenie i dokumentacja są gotowe, a limit 832 mln zł potwierdzono uchwałą z 27 sierpnia 2026 roku. Ratusz zapowiada podanie szczegółów „za dwa tygodnie”. Hala, stadion, centrum sportu – wszystko ma powstać, w głowie mitomana Trzaskowskiego wszystko jest możliwe.

Znamy doskonale te huczne zapowiedzi, lata oczekiwania, zmiana koncepcji, wyznaczenie nowego terminu i kolejna obietnica. Stąd też gorzkie komentarze mieszkańców: „Cóż szkodzi obiecać” czy „Nikt nam tyle nie da, co Trzaskowski obieca” i w międzyczasie pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz miasta zebrano już ponad 100 tysięcy podpisów, a do 28 września potrzeba ich co najmniej 132 tysiące, bo to już nie jest wyłącznie spór o stadion a spór o brak wiarygodności najgorszego Prezydenta w historii Warszawy, po 1989 roku – to pewne.

Co ciekawe, równolegle od lat na stole leży alternatywne rozwiązanie, regularnie przypominane przez klub. Grégoire Nitot deklarował gotowość zainwestowania nawet miliarda złotych, stawiając jeden warunek – zarządzanie obiektem przez klub. Inwestor chciał większego stadionu z zadaszeniem umożliwiającym organizację koncertów i wydarzeń kulturalnych, 50-letniej dzierżawy oraz całkowitego rezygnacji z funduszy miejskich. Wiceprezes Bartłomiej Dryl – w materiałach LIGOWCA oraz w pismach kierowanych do ratusza – mówił wprost, że obecne warunki uniemożliwiają normalną pracę, a klub jest w stanie działać znacznie sprawniej niż miejska spółka. Polonia nie mogła jednak samodzielnie przystąpić do procedury PPP ze względu na wymogi formalne dotyczące doświadczenia inwestycyjnego. Model, który miał przenieść ryzyko na partnera prywatnego, nie przyciągnął ani jednej oferty i to jest fakt, a nie opinia.

Zarządcą Ośrodka Polonia pozostaje miejska jednostka Aktywna Warszawa, zatem działacze, kibice i część mieszkańców stawiają dziś prostą tezę – skoro model PPP zakończył się fiaskiem, a bieżące zarządzanie obiektem od lat budzi zastrzeżenia, czas oddzielić obietnice od administracji i przekazać zarządzanie stadionem klubowi.

Koszty utrzymania wziąłby na siebie KS Polonia Warszawa. W tym wariancie miliard złotych z kasy miasta nie musiałby iść ani na budowę, ani na wieloletnie opłaty dla partnera. Miasto zachowałoby własność gruntu, podczas gdy klub przejąłby odpowiedzialność operacyjną i ryzyko inwestycyjne. To żaden cud – to po prostu klarowny podział odpowiedzialności na wypadek kolejnej porażki.

Ratusz może oczywiście bronić planu B argumentami o konieczności zachowania kontroli publicznej, wymogach strefy zabytkowej, specyfice sąsiedztwa czy wreszcie tym, że obiekt ma służyć nie tylko jednej drużynie. To poważne racje. Jednak po dwóch dekadach samych zapowiedzi mieszkańcy mają prawo zapytać o trzy podstawowe sprawy kiedy naprawdę ruszą prace, ile to ostatecznie będzie kosztować i kto poniesie konsekwencje, jeśli po raz kolejny skończy się tylko na komunikacie prasowym?

Polonia nie prosi o pomni, chce owoczesnego obiektu na miarę XXI wieku, miejsce do gry, treningu i przyjmowania kibiców, położone w punkcie, który od 1928 roku wpisuje się w tożsamość Warszawy.

Jeśli miasto naprawdę chce przejść od słów do czynów, musi podjąć decyzję wybudować stadion samodzielnie i bezwzględnie rozliczyć się z harmonogramu albo oddać zarządzanie tym, którzy od lat deklarują chęć wzięcia wydatków na siebie, co byłoby najlepszym rozwiązaniem.

W przeciwnym razie rachunek za kolejny niedotrzymany termin mieszkańcy wystawią sami – przy urnie referendalnej i dlatego najlepiej dla wszystkich będzie jak miasto i Trzaskowski przynoszący pecha, od tego projektu będą trzymać się jak najdalej!

Portal Warszawski

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

1 thought on “Portal Warszawski kąsliwie o fiasku PPP

  1. O ile z artykułem idzie się zgodzić co do wymowy o tyle:
    1) „zrealizuje miejska spółka. Najgorsze rozwiązanie ze wszystkich możliwych” – to PPP była lepszym, skora to jest najgorsze? Odważna teza
    2) „STRABAG (firma związana z rosyjskimi Oligarchami a dokładnie Putinem,” – no to fajnie, ktoś może przypomni z kim Greg przystąpił w konsorcjum do składania ofert? Lekko rzucone, oby nie podjęte przez innych.
    3) Portal Warszawski nie przepuści żadnej okazji by uderzyć w obecny samorząd/rząd – tak się nam pan Daniel zaskakująco zradykalizował od kiedy do portalu nie płynie kasa z reklam PGE, a on wyleciał z posady w CSW.

    Uważajcie zatem przy dobieraniu sojuszników w walce o słuszną sprawę.

Dodaj komentarz