Po dwóch meczach bez wygranej doczekaliśmy się przełamania. „Czarne Koszule” dość pewnie pokonały Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. Już po 60 minutach było 3:0 dla Polonii Warszawa. Rywal strzelił dopiero w samej końcówce, ale Polonia nie spanikowała i ostatecznie wygrała 3:1.
W 2 minucie po raz pierwszy zaatakowali gospodarze. Bardzo lekkie uderzenie głową nie mogło sprawić żadnych problemów Mateuszowi Jeleniowi. Polonia też odpowiedziała akcją skrzydłem i wywalczyła w 3 minucie rzut rożny. Dośrodkowanie zostało wybite przez obrońców. Już w 7 minucie „Czarne Koszule” wyszły na prowadzenie. Piłkę na lewym skrzydle otrzymał İlkay Durmuş, pociągnął w stronę bramki i dograł w kierunku Krystiana Tabary. Po nogach rywala piłka do niego dotarła, ten dośrodkował i po szczęśliwym rykoszecie piłkę otrzymał Ernest Terpiłowski, który z najbliższej odległości wbił futbolówkę do pustej bramki. Po straconym golu gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale broniła się Polonia. W 12 minucie Termalica wywalczyła rzut rożny. Dobrze jednak zachowała się defensywa „Czarnych Koszul”. Po chwili rywal uderzył groźnie sprzed pola karnego, ale piłka przeleciała nad bramką Polonii. W 14 minucie nasz zespół mógł przeprowadzić kolejną zabójczą akcję lewą stronę, ale tym razem Terpiłowski spudłował, a do tego faulował swojego rywala. W 20 minucie dośrodkowanie jednego z rywali dotarło na głowę Kamila Zapolnika, ale ten na szczęście uderzył nad bramką. Po chwili rywal strzelał tuż sprzed pola karnego, ponownie nieznacznie nad poprzeczką. W 22 minucie Polonia wywalczyła rzut wolny na połowie rywali. Dośrodkowanie Simona Skrabba wpadło prosto w ręce bramkarza. Po straconej bramce zarysowała się przewaga Termalici, ale nie za wiele z niej wynikało. W 30 minucie doczekaliśmy się wreszcie akcji Polonii, znów lewą stroną urwał się Durmuş, jednak zagrał prosto w ręce golkipera. Rywale obronę Polonii starali się przełamać strzałami z dystansu, te jednak były mocno nieudane. W 38 minucie rywale dość swobodnie wymieniali podania w naszym polu karnym, ale na szczęście w decydującym momencie stracili piłkę. W 43 minucie futbolówka dotarła do zawodnika Termalici, stojącego w naszym polu karnym, jednak jego strzał z pierwszej był wyjątkowo nieudany. W doliczonym czasie pierwszej połowy Polonia miała okazję na podwyższenie prowadzenia po rzucie wolnym. Długie podanie dotarło do Jakuba Budnickiego, ten zgrał przed bramką, ale naszych graczy uprzedzili obrońcy. Do przerwy było 1:0 dla Polonii.
Druga połowa mogła zacząć się bardzo źle dla Polonii. W 47 minucie łatwo ograna została nasza obrona, jednak strzał z okolic 11 metra był minimalnie niecelny. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na Termalice minutę później. Davíð Ólafsson świetnie dograł do Tabary, jego strzał zatrzymał bramkarz, ale piłkę do pustej bramki dobił ofiarnym wślizgiem Terpiłowski. VAR jeszcze analizował, czy wszystko było zgodnie z przepisami, ale ostatecznie gol został uznany. Od razu po bramce przed szansą znów stanęła Termalica. Zapolnik z bliska strzelił prosto w Jelenia, który pewnie złapał piłkę. W 53 minucie mogło być już 3:0. Po dośrodkowaniu głową uderzył Tabara, piłka zatrzymała się na poprzeczce. Był jeszcze rzut rożny, jednak bez większych efektów. Termalica odpowiedziała akcją w 58 minucie, która zakończyła się rzutem rożnym. Ten został krótko rozegrany, ale nie zaskoczył Polonii. To był jednak lepszy okres gry gospodarzy, trochę zepchnęli do obrony Polonii. „Czarne Koszule” zareagowały w najlepszy sposób, kolejnym golem. W 60 minucie po rzucie rożnym Termalici Märten Kuusk zagrał do Durmuşa. Ten od połowy biegł sam na bramkarza, ominął go i spokojnie podwyższył prowadzenie. W 63 minucie gospodarze znacznie lepiej wykonali rzut rożny, jednak strzał głową z bliska poleciał nad poprzeczką. Znów przycisnęła Termalica, ale skuteczność rywali była bardzo zła. W 67 minucie strzał sprzed pola karnego minął nasz słupek. W 67 minucie Polonia przeprowadziła świetną wielopodaniową akcję, ale Kacper Kostorz uderzył lekko i prosto w bramkarza, więc ten złapał piłkę bez większych problemów. W 71 minucie znów bardzo ładnie piłkarze Polonii wymieniali piłkę, niestety ostatnie dogranie Ólafssona trafiło prosto w ręce bramkarza. W 78 minucie trochę zakotłowało się w polu karnym Polonii po aucie Termalici, ale ostatecznie rywale nawet nie oddali strzału. W 80 minucie po akcji prawą stroną Polonia wywalczyła rzut rożny. Stały fragment gry skończył się faulem naszego gracza. Gra w tym momencie była już znacznie spokojniejsza, „Czarne Koszule” kontrolowały spotkanie. W 86 minucie Polonia przeprowadziła kolejną efektowną akcję. Mógł skończyć ją golem Dani Vega, ale głową uderzył bardzo niecelnie w dobrej sytuacji. Chwilę później znów Vega miał okazję na gola, jeszcze lepszą. Otrzymał piłkę w polu karnym i trafił prosto w bramkarza, próbował jeszcze dobijać Robert Dadok, jednak spudłował, atakowany przez bramkarza. Tym razem to na Polonii zemściły się niewykorzystane okazje. W 88 minucie po wrzucie z autu i dwóch głowach piłka dotarła do rywala, który z bliska nie dał żadnych szans Jeleniowi. W pierwszej minucie doliczonego czasu znów pokonać Jelenia próbował Zapolnik, ale piłkę pewnie chwycił nasz bramkarz. Polonia spokojnie dowiozła prowadzenie i wygrała 3:1.
22.08.2026 r., Nieciecza
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Polonia Warszawa 1:3 (o:1)
bramki: Ernest Terpiłowski 7 i 48, İlkay Durmuş 60
Polonia: Mateusz Jeleń – Paweł Olszewski, Michał Marcjanik, Jakub Budnicki, Davíð Ólafsson – Ernest Terpiłowski Ż (83. Robert Dadok), Dave Gnasse, Märten Kuusk, (83. Marek Mróz), Simon Skrabb (77. Sebastian Kowalczyk), İlkay Durmuş (68. Dani Vega) – Krystian Tabara (68. Kacper Kostorz).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)




Pozwolę sobie sparafrazować:
PO BOISKU ZAPIERDALA KRYSTIAN TABARA.
Inna drużyna niż ta Padaka z Siedlec. Zupełnie, kompletnie inny zespół. Gnasse, Olaffson, Oczywiście Ernest, Kussk, Budnicki, Marcjanik, Durmus, Klasa. Brawo. Dzisiaj najsłabszy punkt to zmiennicy – o ile Kowalczyk bardzo dobra zmiana, o tyle Kostorz i dadok dno. Do Kacpra straciłem cierpliwość dziś właśnie.
Mam nadzieję, że to ostudzi niedowiarków i hejterów trenera Stokowca. Mamy jednego z najlepszych trenerów, który serducho ma czarne. Zawodnicy też są w stanie awansować. Mamy jakościowy zespół. Dajmy trenerowi pracować i wstrzymajmy się z głupią krytyką po 1 niepowodzeniu. Ta liga jest dziwna. Każdy z każdym może wygrać. Ważne, żebyśmy na koniec sezonu zajęli miejsce w pierwszej dwójce i nie musieli drżeć o wynik baraży (decyduje dyspozycja jednego dnia).
dzisiaj nie będę narzekać poza jednym zdaniem.
Gratulacje za zwycięstwo piłkarzom, a trenerowi że zrezygnował na początku z Dadoka i Kostorza.
Nie można ich wymienić.
a to jedno zdanie – to nie rozumiem dalszej wiary trenera w tych dwóch grajków. Lepiej kupić fujarki i niech kibicują z trybun.
Dadoka bym nie skreślał. Wierzę, że się odbuduje, a wiemy ile może dać drużynie gdy jest w formie.
Witam meczu nie widziałem ale za wynik należą się wszystkim wielkie brawa. Nie będę oryginalny jak napisze że nadal czekam – jak pewnie wielu na transfer do klubu napadziora oraz i tu może Was zaskoczę transferów z klubu..
Następny mecz na K6 wszystko nam powie a przynajmniej wiele o co gramy.
Tylko KSP!!!
Gratulacje i podziękowania za wygraną i trzy punkty.
Meczu też nie widziałem, zatem mogę się opierać tylko na relacji redaktora Dumy Stolicy, a ta nie była tak jednoznacznie zdecydowana na naszą korzyść jak sam wynik.
Jeszcze tylko za tydzień ograć Lechię Gdańsk i … zatrzymać się dopiero w ekstraklasie.
Jeszcze raz gratulacje i podziękowania za wygraną.
Gratulacje za 3 pkt to tyle..nie bede chwalil bo jusz sie sparzylem wiec powtorki nie chce z Siedlec w nastepnym meczu.
Kostorza nie rozumiem wchodzi w 66 minucie ma duzo czasu zeby sie wykazac a on co robi czlapie w swoim stylu..na miejscu trenera dalbym mu zagrac pare meczy w rezerwach niech tam sie wykarze i zacznie walczyc na boisku bo z takimi warunkami ja nie pamietam kiedy on jakas glowke wygral do niego bym dolaczyl Dadoka a za nich dalym szanse w jedynce choc na pare minut nastepnym w chierachi z lawki …pochwale natomiast Kowalczyka ktory sie staral i walczyl .
Trener na plus tylko nie rozumiem czemu dalej pcha tych dwoch co wymienilem wyzej kompletnie bez formy i nie daje szasy nastepnym?
Ogolnie na plus reakcja po tragicznym meczu w Siedlcach i zmiany w pierwszej 11 trafione i tego sie bede trzymal bez slodzenia zeby nie bylo zbytniego rosprezenia itp.
Dobry mecz całej drużyny. Ciekawe rozgrywanie piłki, agresywnie i z dużymi zaangażowaniem.
Tak zastanawiam się w tym sezonie nie ma zdecydowanych faworytów. Więc jest szansa na awans.
Jeszcze jakby dodać jednego solidnego napastnika i dwóch w pomocy myślę że była by ekipa na awans.
Tydzień temu dramat narodowy, klub w ruinie i wszyscy do wywalenia, Nie poznaję kolegów.
Ale przede wszystkim gratulacje dla drużyny! Jedziemy dalej.
Moja opinia o trenerze będzie wynikała z tego czy uruchomi potencjał zawodników. Czy Dadok go ma? Ma. czy Kostorz go ma? Ma.
I właśnie to a nie jakiś tam wydumany awans, który ma niby zmienić „wszystko” zdecyduje.
I przy okazji, warto zacząć rzeczową rozmowę nt plusów i MINUSÓW tego niby wymarzonego awansu. Na argumenty i bez emocji. W mojej opinii 1 Liga jest idealna żeby utrzymać poziom sportowy, rozwijać młodych, zainteresowane kibiców i skupić sie na stronie organizacyjno formalnej która jest fundamentem. Baza, zarządzanie stadionem – to jest możliwe. No i stadion, do tego potrzeba wg mnie jakiegoś głosu polityków.
To musi byc jakiś rodzaj akcji społecznej ponad podziałami. Po prostu to jest dziwne, nienormalne, że stolica niema dwóch-trzech klubów w czołówce rozgrywek.
Skrót meczu pokazany przez Meczyki.pl wykazał według mnie brak podstaw do zachwytów.
Przeciwnik oddał mnóstwo strzałów, większość niecelnych. Gdyby połowa ich wpadła byłby najwyżej remis.
Pięknie rozgrywaliśmy piłkę w ataku, klasa, ale łatwość dochodzenia do sytuacji strzeleckich przez piłkarzy Niecieczy nie cieszy, raczej niepokoi.
Łatwo rozpaczać po porażce i wpadać w euforię po zwycięstwie.
Wiec na chłodno.
Bruk-Bet nie jest tak słaby, jak by na to wskazywał wynik. Brakowało im skuteczności i chłodnej głowy w stworzonych przez nich sytuacjach pod bramką Polonii. W tym kontekście nasze zwycięstwo może mieć duże znaczenie, ponieważ z Niecieczą będzie trudno każdemu w tej lidze, z moim zdaniem faworytem – Arką włącznie.
My zagraliśmy w tym meczu (znów moim, mało znaczącym zdaniem) jedenastu na jedenastu. Trener Stokowiec źle wytypował pierwszą jedenastkę w meczu z Pogonią. Dobrego trenera pozaje się jednak po tym, że wyciąga wnioski. I wyciągnął. Kluczem do zwycięstwa było wystawienie w pierwszym składzie Terpiłowskiego, Tabary i Kuuska. To były strzały w „dychę” i taką ocenę za ten mecz otrzyma ode mnie pan trener Stokowiec.
Jeśli chodzi o zawodników, to tak naprawdę trudno się do kogokolwiek z pierwszego składu przyczepić, chociaż meczu życia nie rozegrał na pewno Skraab. Nie sposób jednak nie wyróżnić Durmusa, na którym niektórzy kibice postawili już krzyżyk (że jeden zwód – Wojciech Kowalczyk miał też opanowany jeden zwód, na który wszyscy się nabierali ;), że niedokładnie centruje, że słąbo broni), a on miał znaczący udział w dwóch pierwszych golach i sam walnął trzeciego. Terpiłowski zagrał świetny mecz, a ponadto wykazał się wybitną umiejętnością znalezienia się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, co w efekcie dało nam dwa gole. I jeszcze jeden bohater, może nieoczywisty dla niektórych kibiców: Tabara. Znaczący udział w dwóch golach, poprzeczka, aktywność i waleczność. Bardzo dobry mecz Gnaase i obrońców. Jeleń bez babola (oby dalej nabierał pewności siebie – Abramowicz też na początku kariery miewał wpadki, a teraz)?
Trener wpuścił na zmęczonego przeciwnika Dadoka, Kostorza i Mroza. I nadal czekamy, kiedy im klapki w głowach przeskoczą. Kostorz, jak zwykle mając setke de facto podał do bramkarza, za to zanotował asystę podczas gola dla Niecieczy. Zawsze mówiłem, że środkowy napastnik we własnym polu karnym, to proszenie się o kłopoty (nie dotyczyło to, zauważmy, Zjawińskiego, który jakoś wiedział, ze główkuje się lub wybija piłkę w stronę bramki przeciwnika, a nie swojej.
I co dalej? Lechia Gdańsk. Czy znów po epickim zwycięstwie na wyjeździe, mobilizacji kibiców sprowokowanej przez Enigmę, ale i dobry wynik ostatniego meczu – damy ciała na Konwiktorskiej ulicy w miejscu szóstem numerem pocztowem oznaczonem?
Cholera wie – jak to u nasz w zwyczaju…