Zjawiński: nigdy nie całowałem herbu Polonii

W „Przeglądzie Sportowym” [link] pokazał się wywiad z naszym byłym napastnikiem Łukaszem Zjawińskim, który dość „płynnie” przeszedł z gwiazdy „Czarnych Koszul” do gracza Legii. Także na niwie medialnej… 

Łukasz Zjawiński

Zjawiński przechodził do Polonii z Lechii Gdańsk. Niezbyt miło to wspomina ten czas. (…) Wróciłem do Lechii, która przedłużyła ze mną kontrakt. Awansowaliśmy do Ekstraklasy, byłem ważną postacią w szatni, ale usłyszałem, że szanse na moje występy w Ekstraklasie są niskie. Chciałem się rozwijać, uszanowałem to i trafiłem do Polonii Warszawa, gdzie mi zaufano i dano szansę. Polonia mi pomogła, ale także ja jej.

A jak „Zjawa” tłumaczy to, że po kilku latach snajperskiej posuchy „kliknęło” w Polonii? Dojrzałem jako piłkarz, jestem lepszy i bardziej stabilny emocjonalnie. Pokazałem, że jeżeli mi się zaufa, to dam z siebie wszystko, aby się zwrócić.

Duży wpływ na formę napastnika miał trener Mariusz PawlakMoje wejście do Polonii nie było dobre ani piłkarsko, ani liczbowo, a jeszcze dostałem czerwoną kartkę. Nic nie wskazywało na to, że zaraz zacznę strzelać. Trener Pawlak stwierdził, że mam cechy, których oczekuje. Powiedział, że zacznę strzelać. Postawił na mnie, zaufał, to był trener, który dał mi najwięcej pewności siebie. Wielu szkoleniowców by ze mnie zrezygnowało, a trener Pawlak potrzebował mnie i pomagaliśmy sobie nawzajem. Postawił na mnie w momencie, gdy nie spodziewało się tego wielu zawodników w klubie. Zaryzykował i się opłaciło.

Temat Legii? To nie jest nic złego powiedzieć, że miałem lepsze oferty finansowe. Znałem Piotra Zasadę wcześniej, wiedział, że mi nie będzie chodziło tylko o pieniądze, a o podejście. Rozmowy z trenerem Markiem Papszunem mnie przekonały. Ja też chciałem tu trafić, ale nie dla ciepłej posadki, komfortowego LTC, tylko dlatego, że to dla mnie najlepsze miejsce na rozwój. Jeżeli poradzisz sobie w Legii, to wszędzie dasz radę.

Zjawiński ustosunkował się także do zachowania kibiców Polonii, po tym jak informacja o jego przejściu na Łazienkowską wypłynęła. (…) byli starsi kibice, którzy na treningach mówili, iż mają nadzieję, że to nie jest prawda. Nigdy nie całowałem herbu Polonii, nie mówiłem, że za nią jestem. Wręcz przeciwnie, każdy w drużynie wiedział, że moje serce jest bliżej Legii. Gdy do Legii trafił Rafał Adamski, koledzy w szatni komentowali, że pewnie też bym taką ofertę zaakceptował, odpowiadałem, że pewnie tak. Niektórzy domagali się, abym nie grał do końca sezonu, ale trener wiedział, że jestem ważny dla drużyny. Mogłem powiedzieć, że coś mnie boli i nie grać lub nie dawać z siebie stu procent, ale trener wiedział, że dam z siebie maksa. Więc gdy Polonia po pierwszym sezonie nie chciała mnie puścić do innego klubu, nie chodziłem i nie kręciłem nosem, a robiłem swoje. Życie mnie doceniło.

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

Dodaj komentarz