Szymanek, Pieczara i Chrobak o sytuaci Polonii

Portal Onet.pl przyjrzał się sytuacji Polonii. O trudnej sytuacji klubu opowiedzieli trenerzy i najlepszy strzelec ostatnich lat.

Piłkarze „Czarnych Koszul” trenują w 10-12 osób. Taka sytuacja kadrowa spowodowała odwołanie sparingu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Huraganem Wołomin (ten drugi miał być rozegrany w sobotę).

Wojciech Szymanek

Kulisy przygotowań zdradził Wojciech Szymanek, który zimą przejął zespół (dotychczasowy szkoleniowiec, Krzysztof Chrobak, odzedł do Grodziska): – Nie ma co ukrywać, średnio jest nas dwunastu na treningach. Przez pierwsze dziesięć dni była superfrekwencja, miałem do dyspozycji 23 piłkarzy i wszyscy ciężko pracowali. Niestety po pierwszym sparingu część zaczęła szukać klubu. Musimy kombinować, nie mogę przeprowadzić wielu ćwiczeń, w tym taktycznych, wszystko opiera się na aspekcie fizycznym. Zdaję sobie sprawę, że tego typu zajęcia są mało przyjemne dla graczy. Mam ogromny szacunek dla zawodników, którzy zostali w Polonii, ale całkowicie rozumiem też tych, którzy zdecydowali się na rozwiązanie kontraktu bądź są na etapie szukania opcji awaryjnej. Muszą jakoś przeżyć – mówi wychowanek klubu z Konwiktorskiej 6.

Szymanek ma na razie do dyspozycji dziewięciu zawodników ze „starego” składu i dwóch nowych (Patryk Baran Farzad Zaker-Zadeh). Liczy, że może za jakiś czas poprawi się na tyle, że ktoś do nich dołączy.

Krystian Pieczara

Na poprawę nie liczył natomiast najskuteczniejszy strzelec ostatnich lat Krystian Pieczara. Zimą odszedł do II-ligowej Stali Rzeszów. – Moja cierpliwość się wyczerpała. Miałem już dość niepewności, ciągłych pytań, czy trening się odbędzie i ilu nas przyjdzie, nie mówiąc już o kwestiach finansowych. Mieliśmy bardzo duże problemy organizacyjno-sportowe. Poczułem, że to wybór między profesjonalnym uprawianiem sportu a amatorką w złym tego słowa znaczeniu. Przez ostatnie pół roku na boisku trawiastym trenowaliśmy na głównej płycie raz. Tylko dlatego, że zaproszono nas do wzięcia udziału w reklamie produktu związanego ze sportem. W związku z tą reklamą spędziłem na boisku siedem godzin – opowiada Onetowi Pieczara.

Za obecny stan rzeczy „Pieczi” wini akcjonariuszy Spółki, którzy gdyby w rozsądniejszy sposób gospodarowano finansami i nie popadano w konflikty ze wszystkimi dookoła, drużyna byłaby przynajmniej na zapleczu Ekstraklasy. Był potencjał, a teraz wszystko się sypie. 

Wychowanek GKS-u Bełchatów, który przy K6 czuł się jak w domu zwrócił także uwagę na cyniczne wykorzystanie przywiązania ludzi do odbudowy klubu. – Z premedytacją wykorzystano przywiązanie wielu osób do Polonii. Zacząłem się zastanawiać, czy pretensji nie powinienem mieć do siebie, bo może byłem za bardzo sentymentalny. Dostałem nauczkę na przyszłość. Szkoda, bo w pewnym momencie udało się stworzyć w szatni na Konwiktorskiej naprawdę dobry klimat. Spotykaliśmy się całymi rodzinami, jak ktoś miał jakiś kłopot, reszta od razu była gotowa do pomocy. Jeden za drugim szedł w ogień, za tym szły dobre wyniki, ale z czasem to wszystko zostało zniszczone – wyznaje napastnik, który wiosną będzie grał na Podkarpaciu.

Równie rozgoryczony wydaje się Chrobak. – Czuję się oszukany i boli mnie to, co się dzieje z tym klubem. Cynicznie wykorzystano to, że człowiek jest związany z Polonią i chciał dla niej pracować. Zachowanie zarządu wobec mojej osoby było nieuczciwe. Uważam, że trzeba we współpracy przestrzegać pewnych zasad. Jeśli się coś uzgadnia, powinno się dotrzymywać słowa i nie będę ukrywał, że chodzi tu o kwestie finansowe. Honor nie pozwalał mi na dalsze funkcjonowanie w klubie, musiałem zareagować – tłumaczył Onetowi były szkoleniowiec Polonii.

Nie ma się co dziwić. Pion sportowy nie miał przy K6 lekko. – Życie zmusiło nas do tego, byśmy poszukali dodatkowej pracy. 90 procent zespołu dorabia, wielu chłopaków zaczęło prowadzić treningi z dzieciakami. Niektórzy prowadzili biznes, część studiowała. Jeden gracz wstawał o czwartej czy piątek i rozwoził catering. Nie chcieliśmy łączyć treningów z inną pracą, bo to nieprofesjonalne, ale życie nas do tego zmusiło. Rekordzista czeka na pieniądze za osiem miesięcy. Działacze zapłacili miesiąc, później nie płacili trzy i tak dalej – zdradza Pieczara.

Krzysztof Chrobak i Arkadiusz Modrzejewski

O problemach z finansami wspominał także Chrobak – Na moją decyzję o odejściu wpływ miały także problemy organizacyjne klubu. Przez 1,5 roku co chwilę grupa zawodników sygnalizowała, że w każdej chwili może odejść i mieli do tego prawo ze względu na zaległości kontraktowe. Nie mieliśmy szansy na zbudowanie dobrego zespołu. Kolejną kwestią jest problem z obiektami sportowymi – przez sześć miesięcy pracowaliśmy w bardzo niekorzystnych warunkach, najgorszych spośród wszystkich ligowych zespołów. Kilka razy wydawało się, że w ogóle nie będziemy mogli wejść na boisko ze względu na zaległości. Nie mogliśmy korzystać z boisk trawiastych, bo nikt nie chciał nas na nie wpuszczać. To nie są normalne warunki do pracy – tłumaczy Chrobak.

Cały artykuł znajdziecie tutaj.

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

Dodaj komentarz