Rekord 32. Ale to nie 32 miliony euro, czy choćby złotych, i nic wspólnego z transferami. To liczba powtórek, jakie wczoraj musiała wykonać na planie filmowym kosmicznie zmysłowa skądinąd Carla Bruni, małżonka Nicolasa Sarkozego – prezydenta Francji. Dużo tych dubli, ale ujęcie być może było faktycznie skomplikowane, gdyż dotyczyło sytuacji, w której grająca dyrektorkę muzeum Bruni... konsumuje bagietkę.
Drugie dzisiejszego przedpołudnia zaskoczenie dopadło mnie, kiedy młody kolega począł opowiadać o sporządzonym przez siebie rankingu dotyczącym transferowego lata 2010 z punktu widzenia polskiej ligi i w ogóle polskich piłkarzy. Dlaczego zaskoczenie? Bo młody człowiek oznajmił "Ebiego Smolarka nie uwzględniłem".
No to... podziękowałem za dalszą dyskusję, bo przecież akces Smolarka juniora do Polonii Warszawa to przecież absolutny hicior. Widać, że w tym, po cichu zdominowanym przez Pawła i Rafała Janasów oraz Macieja Skorżę, stołecznym futbolu nie będzie ich cichej zgody, kumplowskich układów. Bo Józef Wojciechowski na dobre wkurzył się tym, że władze miasta fundują Legii okazały stadion, a Polonię mają głęboko w d...
I przygotował kontrofensywę. Tam gdzie mógł, czyli na transferowej niwie właśnie. Nabytki "Czarnych Koszul", szczególnie po pozyskaniu Ebiego, wydają się konkretniejsze niż Legii. Ważne teraz, by rywalizacja Konwiktorskiej z Łazienkowską wywindowała warszawski futbol, by dźwignęła cały polski. Niech tylko pan Józef tego nie spieprzy, niech wytrzyma tempo i ciśnienie – od tego mnóstwo zależy. Pierwsza poważna weryfikacja już 13 sierpnia. Druga kolejka ekstraklasy i szlagier: Polonia Warszawa – Legia Warszawa!
Euzebiusz Smolarek tymczasem stanie się trzecim, po Sewerynie Gancarczyku i Macieju Nalepie, zawodnikiem, jaki grał w reprezentacji Polski bez grania w polskiej ekstraklasie, ale w końcu to granie w niej zaczął.
A oto wszyscy zawodnicy, którzy debiutowali, grali, w reprezentacji Polski bez uprzedniego grania w polskiej ekstraklasie: Tomasz Zdebel, Euzebiusz Smolarek, Maciej Nalepa, Tomasz Kuszczak, Seweryn Gancarczyk, Sebastian Tyrała, Ludovic Obraniak, Wojciech Szczęsny, Adam Matuszczyk.
I to jest właśnie rozwiązanie dzisiejszej zagadki. A z powyższego grona nigdy barw polskiego klubu nie bronili: Tyrała, Obraniak, Matuszczyk i właśnie Smolarek II, ale on to za chwilę zmieni.
Ma w dorobku aż 43 mecze w zespole biało-czerwonych, a zero w polskich klubach. Ciekawe, prawda? Do tych 43 meczów dochodzi 19 goli. Oznacza to, że jeśli Ebi się ogarnie, wróci do swej firmowej formy, to może wrócić do reprezentacji. A wtedy? Trzeba będzie szybko prześcignąć Dariusza Dziekanowskiego, Ernesta Wilimowskiego i Zbigniewa Bońka, czyli skompletować minimum 25 reprezentacyjnych goli, i... ruszyć w pościg za wielką szóstką snajperów naszej drużyny narodowej. Szóstkę tę tworzą: Włodzimierz Lubański, Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna, Ernest Pohl, Andrzej Szarmach i Gerard Cieślik.
Troszkę inne kanonierskie wyzwanie stoi przez innym bohaterem obecnej wędrówki piłkarskich ludów. Maciej Żurawski, po pięciu latach wracający do Wisły Kraków, strzelił w polskiej ekstraklasie 120 goli (19 dla Lecha Poznań, 101 dla Wisły). Znajduje się zatem w podobnej sytuacji co niedawno Tomasz Frankowski, jeśli idzie o globalną klasyfikację najskuteczniejszych. No to teraz trzeba zdystansować Jerzego Podbrożnego, Fryderyka Scherfkego, następnie... Frankowskiego (133 gole) i... udać się w pogoń za wielką – tym razem ósemką. Trochę podobną do wielkiej reprezentacyjnej szóstki, ale Deynę, Szarmacha i Latę już "Żuraw" zostawił z tyłu. Znakomitą ósemkę bombardierów polskiej ekstraklasy tworzą: Ernest Pohl, Lucjan Brychczy, Gerard Cieślik, Włodzimierz Lubański, Teodor Peterek, Kazimierz Kmiecik, Jan Liberda i Teodor Anioła.
Wprawdzie daleko Smolarkowi i Żurawskiemu do szczytów przywołanych klasyfikacji, ale... warto mieć jakieś cele, marzenia, dążyć do czegoś, chcieć. Bo to zwiększa prawdopodobieństwo gry na naprawdę wysokim poziomie i zwiastuje jeszcze wiele, wiele goli autorstwa tych świetnych napastników.
Źródło: Futbol Net