Stefan Szczepłek w swoim felietonie dotyczącym kambodżańskiego inwestora, który miał przejąć Wisłę Kraków zawarł ciekawą anegdotkę dotyczącą niedoszłego beneficjenta Polonii, pochodzącego podobno… z Kuwejtu. 

(…) Pamiętam, jak na stadionie Polonii Warszawa pojawił się nieznany nikomu Polak, który mówił, że podczas wojny w Zatoce Perskiej ukrywał w szafie brata emira Kuwejtu. Dzięki temu dorobił się majątku i ma ogromne wpływy na całym świecie. Kocha Polonię, więc z tej miłości zbuduje na Konwiktorskiej stadion z otwieranym dachem, tylko musi mieć zgodę miasta. Na otwarcie koncert da Madonna.

Stefan Szczepłek

Ludzie patrzyli w niego jak w obraz, a kilku dziennikarzy napisało o nim bałwochwalcze artykuły. Wtedy na Polonię zadzwonił bodaj Adam Musiał, przestrzegając, że ten sam facet był już w Krakowie, gdzie kochał Wisłę i też obiecywał złote góry, zaprosił dziennikarzy i działaczy na konferencję i wystawny obiad w dobrym hotelu, tylko nie zapłacił rachunku i uciekł przez kuchnię. To wszystko działo się około 20 lat temu. Niewiele się od tamtej pory zmieniło.

Źródło: Rzeczpospolita