Latem sporo mówiło się o kłopotach Lechii w związku z odejściem głównego sponsora. Pojawiały się nawet plotki o możliwości nieprzystąpienia do rozgrywek. Dla kibiców rywala na szczęście skończyło się tylko na strachu i zespół wystartował w rozgrywkach bez większych osłabień (odeszli tylko Tomasz Płonka Wiktor Żytek), za to z kilkoma wzmocnieniami.

Letnie zamieszanie nie wpłynęło za bardzo na formę piłkarską zawodników, którzy pokazywali na boisku, że liczba punktów zdobyta w zeszłym sezonie, równa liczbie oczek Widzewa, nie była przypadkiem. Po 13 spotkaniach tomaszowianie mieli na koncie aż 32 punkty (10 więcej od Polonii) i tracili tylko 2 pkt. do Sokoła. Końcówka rundy była jednak bardzo słaba, 4 ostatnie spotkania przyniosły zaledwie 1 pkt. W efekcie Lechia spadła na 4 miejsce, a strata do lidera urosła do 8 pkt.

Mimo to, nie jest ona na tyle duża, by odmawiać przeciwnikowi szans na awans. Wygląda jednak na to, że ze względu na zmiany organizacyjne, które przechodzi klub, nie będzie on w stanie włączyć się do walki o pierwsze miejsce i raczej skupi się na poszukiwaniu oszczędności.

W pierwotnej wersji oświadczenie klubu były bardziej pesymistyczne:

Jak informuje Adrian Somorowski, kłopoty Lechii może wykorzystać Sokół Aleksandrów Łódzki. Jest on podobno bliski pozyskania dwóch podstawowych zawodników rywala – Bartłomieja Maćczaka (młodzieżowiec, napastnik, 17 m. i 5 b.) i Jakuba Rozwandowicza (napastnik, 15 m. i 2 b.; ogólnie 81 m. i 20 b. w Lechii)

Źródło: własne/ RKS Lechia Tomaszów (Facebook)/ Adrian Somorowski (Twitter)/ 90minut.pl/ transfermarkt.de