Łódzki oddział „Przeglądu Sportowego” ostatnio mocno promuje graczy Widzewa, którzy mają korzenie na K6. Tym razem opisują historię skrzydłowego RTS-u Daniela Mąkę.

Daniel Mąka

Daniel Mąka (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Mąka kilka razy w tygodniu podróżuje między Warszawą a Łodzią. Nie przeszkadza mu to w dobrej grze, razem z Mateuszem Michalskim jest najlepszym strzelcem Widzewa – czytamy w „PS”. Obecnie byli poloniści w Łodzi robią prawdziwą furorę. Mąka zdobył już 11 goli, a Michalski 10 (w artykule jak widać wyżej nadal mają po 10 – przyp. DS).

Mąka nim trafił do Polonii mógł zostać zawodnikiem… Amiki Wronki. Kiedy był uczniem gimnazjum i trenował w Agrykoli Warszawa, zgłosili się działacze klubu z Wielkopolski. Wtedy jednak jego rodzice doszli do wniosku, że rok szkolny już trwa i dla syna lepszym rozwiązaniem będzie pozostanie w stolicy. Do rozmów miało dojść rok później. Jednak kontakt się urwał. – Nie narzekałem. W Agrykoli mieliśmy fajną drużynę, coraz częściej dostawałem sygnały, że obserwują mnie trenerzy Legii i Polonii, więc wiedziałem, że za chwilę coś się ruszy – tłumaczy po czasie „Mączek”.

Będąc w Agrykoli pojawiła się też oferta od Legii. Na Łazienkowską miał trafić razem z trójką piłkarzy: Dawidem Janczykiem, Maciejem Korzymem i Jakubem Rzeźniczakiem. Tylko Mąka nie podpisał kontraktu. – Wtedy dochodziło do zmian właścicielskich w klubie i chyba to stanęło na przeszkodzie – tłumaczy dziś zawodnik.

Zawahanie Legii wykorzystała Polonia. Mąka po transferze spadł jednak z „Czarnymi Koszulami” do II ligi. Tam na dobre rozpoczęła się jego przygoda w klubie, którego właścicielem był Józef Wojciechowski. Właściciel J.W. Construction w polskiej piłce działał krótko, ale efektownie i zostanie zapamiętany na lata. – Na początku prezes nie potrafił zrozumieć, jak zajmując dziewiąte miejsce, możemy przegrać z zespołem będącym niżej w tabeli. Dla niego było to niepojęte – wspomina w „Przeglądzie” Mąka.

Mąka jako zawodnik Polonii, po wykupieniu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, został w klubie. Mąka radził sobie w nowym zespole nieźle. Zagrał w 22 meczach i zdobył sześć bramek. – Może to mnie zgubiło? – zastanawia się dziś. Choć jak zapewnia, sodówka nie uderzyła mu do głowy. Problemem była… zbytnia wiara w siebie. – Jarosław Kołakowski zapytał, czy chciałbym odejść z Polonii. Zapewniał, że ma dla mnie ciekawe oferty. Nie chciałem słuchać, myślałem, że w następnym sezonie będę grał jeszcze lepiej, strzelę więcej goli i podbiję świat – przyznaje w rozmowie z „PS”.

Cezary Sauczek

Cezary Sauczek (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

„Przegląd” pochyla się także nad niedzielnym meczem polonistów z Gryfem Wejherowo (1:3). Nie pomogła rezygnacja prowadzącego „Czarne Koszule” Igora Gołaszewskiego. Polonia prowadzona przez drugiego trenera, Wojciecha Szymanka przegrała przy Konwiktorskiej z Gryfem Wejherowo 1:3. Tydzień temu pisaliśmy, że sytuacja dwukrotnych mistrzów Polski jest nieciekawa. Teraz stała się dużo gorsza. Polonia została wyprzedzona w tabeli przez Rozwój Katowice, którego piłkarze tej wiosny spisują się solidnie, i widać, że zimowe wzmocnienia dają pożądany efekt. Polonia zajmuje już 16. miejsce. Powodów do optymizmu przy Konwiktorskiej nie ma żadnych – czytamy na stronie „PS”.

Z kolei „Piłka Nożna” wyróżniła do 11-kolejki gracza Gryfa Krzysztofa Wickiego, który kiedyś grał w zespołach młodzieżowych Polonii.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy / Piłka Nożna
Share