„Gazeta Wyborcza” publikuje komentarz do obecnej sytuacji w Polonii (przejęcie pierwszego zespołu przez spółkę akcyjną pod dowództwem Jerzego Engela).

Stadion Polonia Warszawa (fot. Ami / wielkapolonia.pl)

Stadion Polonia Warszawa (fot. Ami / wielkapolonia.pl)

Dużo miejsca poświęcono występowi w programie Stefana Szczepłka. Sporo było za to o wizji długofalowej. I o tym, że Polonię już niedługo wesprze inwestor, który z własnej kieszeni wybuduje stadion i da miejsce pracy setkom młodych warszawiaków. – Znaleźliśmy zagranicznego inwestora, który z własnych środków zrealizuje taką inwestycję – przyznał w TVP Engel. – Nie mogę ujawnić jego nazwy, ale to firma doświadczona w budowie tego typu obiektów, działająca od dawna również w Warszawie – uściślił. Kibice Polonii mogą już zacierać ręce, Engel zapowiada bowiem, że umowa z władzami miasta nastąpi lada dzień. – Cała sprawa nie urodziła się przecież wczoraj, od dawna działamy na tym polu. Od tej chwili w ciągu pięciu lat powinien stanąć piękny stadion – skończył.

Brzmi nieprawdopodobnie? Chyba warto być ostrożnym, słuchając tych rewelacji. Deklarację o inwestorze, który lada dzień wpompuje w Polonię wielkie pieniądze, Jerzy Engel przekazywał już w 2004 roku. Tak pisaliśmy wówczas o tym na łamach „Gazety Stołecznej”: – Mam inwestora na 150 milionów euro – twierdzi dyrektor Polonii Jerzy Engel. Zdaniem Engela inwestycja na atrakcyjnej działce w centrum stolicy przy Konwiktorskiej przewidywałaby budowę stadionu na 20 tys. miejsc, hali koszykarskiej, basenu o wymiarach olimpijskich oraz apartamentowców, hotelu i powierzchni handlowych. W podziemiach znalazłoby się miejsce na parkingi oraz boisko treningowe. – Powstałby najnowocześniejszy obiekt w Polsce. Więcej powiedzieć nie mogę – twierdzi Engel.

W ramach wyliczeń planów rozbudowy stadionu Polonii „GW” wspomina o:

  • 03.07.2003: Holenderska firma Alynia Holding chce przejąć klub piłkarski Polonia i inwestować na terenie przy ulicy Konwiktorskiej. Holendrzy byli w Warszawie i oglądali stadion Polonii. Zostawili w klubie katalog z dotychczas przeprowadzonymi inwestycjami. Są w nich również obiekty sportowe, w tym wybudowany na ostatnie piłkarskie mistrzostwa Europy 30-tys. stadion Vitesse Arnhem. Nowi inwestorzy chcieliby zmodernizować stadion na Polonii (we wstępnych planach jest również postawienie hali do koszykówki) i obudować go centrum komercyjnym z punktami usługowymi i handlowymi. – Tylko takie rozwiązanie daje nadzieję na spłacenie inwestycji. Samą piłką klub się nie wyżywi. Ale nie będziemy niczego robić kosztem sportu – mówi nasz rozmówca.
  • 11.02.2004: Na początku przyszłego tygodnia władze miejskie zostaną właścicielem terenów przy Konwiktorskiej, gdzie znajduje się stadion Polonii. Co dalej z obiektem? Być może powstanie tu nowoczesna hala widowiskowo-sportowa, a stadion piłkarski zostanie zmodernizowany. – Wszystko, co interesujące, nastąpi dopiero po podpisaniu aktu, ale najważniejsze, że teren będzie miał właściciela i rozpocznie się proces przygotowania do inwestycji. To duży krok naprzód – twierdzi dyrektor Polonii Józef Orzeł.
  • 19.01.2005: Polonia podpisała umowę o współpracy z włoską firmą Media 5, która wspierać będzie klub w sferze marketingowej. W okresie objętym umową strona włoska przeprowadzi audyt. Po jego pomyślnym zakończeniu Media 5 zobowiązuje się do przejęcia spółki piłkarskiej, co powinno nastąpić do 30 czerwca 2005 roku. – Wchodzimy do klubu dlatego, że chcemy działać dla rozwoju Polonii. Na pewno wspólnie osiągniemy sukces – przekonuje prezes Media 5 Vittorio Hemsi.
  • 09.01.2009: Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała, że znajdzie 240 mln zł na przebudowę i modernizację obiektów sportowych klubu Polonia na Konwiktorskiej. Obiecała też, że miasto pomoże Polonii szukać sponsora lub inwestora. Warunkiem jest przedstawienie dokładnego kosztorysu inwestycji i proponowanego harmonogramu realizacji. Fundacja Polonia 2011 chce, by przy Konwiktorskiej powstał spełniający normy UEFA i ekstraklasy stadion na 15 tys. miejsc, hala koszykarska na 5 tys. miejsc, wielofunkcyjny budynek klubowy, dwa budynki mieszczące biura i zaplecze działającej pod trybuną pływalni, a także biurowiec na rogu ul. Konwiktorskiej i Międzyparkowej. Na spotkaniu Hanna Gronkiewicz-Waltz zaakceptowała projekt inwestycji.

Niekończąca się opowieść? Nie ma Polonia szczęścia do swoich właścicieli – i tych niedoszłych, i tych, którzy Polonią rzeczywiście (najczęściej nieudolnie) rządzili.

Tym bardziej za Jerzego Engela i jego ludzi warto trzymać kciuki – tak jak za każdego, kto podejmuje się niełatwej misji odbudowy klubu. Ale, jak widać, sceptycyzm wcale nie byłby w tej sytuacji nieuzasadniony, a ostrożność wobec odważnych deklaracji, takich jak tej o budowie stadionu – byłaby wręcz wskazana.

Ze swoich źródeł wiemy, że sprawy polonijne rozstrzygnął się dziś podczas walnego zgromadzenia spółki akcyjnej. O efektach poinformujemy wkrótce.

Stanisław Kralczyński

Stanisław Kralczyński (fot. ksppolonia.pl)

Dużo miejsca „Wyborcza” poświęca bohaterowi turniejowi oldboyów, który był rozgrywany w sobotę. Stanisław Kralczyński, trener oldbojów Polonii, a w przeszłości jej piłkarz, obchodzi 50. rocznicę pracy w klubie. Polonia wystawiła dwie drużyny – młodszą i starszą. Do Warszawy przyjechała także Cracovia oraz Polonia Hamburg.

Popularny „Siekiera” urodził się w 1942 r. na warszawskim Henrykowie. Na pierwszy mecz poszedł z ojcem w 1952 r. – Polonia, choć oficjalnie „Kolejarz”, grała w gościach na stadionie Wojska Polskiego z rezerwami CWKS, to był finał Pucharu Polski. Pełne trybuny, Polonia wygrywa 1:0. Gola strzelił Zdzisław „Ciuła” Wesołowski. To była świetna drużyna. Grali w niej Misiak, Wołosz… Większość z nich spotkałem po latach, w oldbojach, mimo że byli ode mnie dużo starsi – dodaje.

Jego pierwszym klubem była Farmacja Tarchomin. Później „dostał” powołanie do Legii. – Przyszedł do mnie Walery Kisieliński i powiedział, że weźmie mnie na służbę do Legii. Nie było mi źle, bo inaczej pojechałbym gdzieś w Polskę, na „białe niedźwiedzie”. A tak byłem w Warszawie, blisko domu, no i mogłem grać w piłkę wspomina w „GW”.

Na Łazienkowskiej zdążył jednak wyrobić sobie nazwisko, chce go kilka klubów – między innymi ŁKS, Stal Kraśnik i Avia Świdnik. – Ale ja zrobiłem sobie chwilę przerwy od piłki. Było lato, nie myślałem o karierze. Któregoś dnia spacerowałem z dziewczyną, niedaleko stadionu Polonii. Zaczepił mnie ówczesny bramkarz tej drużyny, Tadek Strybrzyński. Krzyczy, woła. No to zatrzymaliśmy się, rozmawiamy. Spytał mnie o plany. „Z Warszawy się nie ruszam” – odpowiedziałem. Tadek najwidoczniej musiał opowiedzieć o tym w klubie, bo zaraz znalazł mnie trener Gierwatowski i zaproponował grę. Zgodziłem się – wspomina Kralczyński. Od Polonii dostał obietnicę mieszkania, parę groszy na urządzenie i pracę na kolei. Rano praca, potem trening. Wielkich pieniędzy z tego nie było. Jak klub nie płacił, to na pensje zrzucali się… kibice. – Kiedyś, na meczu w Pruszkowie, w przerwie wszedł do naszej szatni pan Syrzycki, złotnik z Nowego Światu. I kładzie na stół trzy tysiące złotych. „Tylko to wygrajcie” – mówi. No i wygraliśmy, 2:1, strzeliłem ja i Mońko. Takie to były czasy – tłumaczy w „Gazecie” Kralczyński. Całość przeczytacie tutaj.

Grupa ULTRAS ENIGMA mimo sezonu wakacyjnego dalej zamierza promować naszą Polonię.  Planujemy wykonać kolejne prace, jednak po sezonie nasze konto świeci pustką. Jeżeli chcecie zobaczyć efekty, liczymy na Wasze wpłaty. Numer konta: 89 1160 2202 0000 0002 1831 8363 (w tytule: upiększamy okolice)

Źródło: własne / Ultras Enigma / Gazeta Wyborcza